Jestem bardzo szczęśliwy. Nadal nie mogę uwierzyć, że Maya się zgodziła - tym bardziej, że wybrałem chyba najgorszy moment na pytanie o partnerstwo.
- Moje też. - odpowiadam cicho, obejmując partnerkę jedną łapą.
Pragnąłem, aby wojna się zakończyła. Żeby znów było jak dawniej, żeby strach, odczuwany przeze mne każdego dnia, zniknął. Chcę nie bać się każdego dnia, że nie zobaczę następnego.
Czuję, że mój ogon odnajduje ogon Mayi. Nie zabieram go. Przyciągam suczkę do siebie i pytam:
- Gdzie chciałabyś zamieszkać?
- Nie wiem. - zastanawia się przez moment.
- A ja tak. - unoszę głowę, zadowolony z siebie samego.
- Gdzie? - ożywia się beagle.
- Zobaczysz. Zamknij oczy.
* * *
Stajemy przed Księżycowym Polem.
- Możesz spojrzeć. - odzywam się do Mayi.
Suczka posłusznie otwiera oczy.
- Właśnie tutaj po raz pierwszy w miarę sensownie rozmawialiśmy. - szczerzę kły w uśmiechu. - Może tutaj będziemy mieszkać?
Maya?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz