Stanęliśmy przed moją jaskinią.
- Wiesz Camper.. jesteś dla mnie jak brat. - szepnęłam do niego
- A ty dla mnie jak siostra.. - odpowiedział uśmiechając się.
Oczy Campera były jednak smutne. Czułam że to z powodu wojny.. lub z powodu mojego!
- Camper, co się dzieje? Jesteś na mnie za coś zły? - zapytałam
- Ależ skąd! Po prostu.. ty jesteś już dorosła.. możesz już mnie nie potrzebować. - odpowiedział.
W jednej chwili przypomniały mi się wszystkie momenty z Camperem. Jak uratował mnie, jak dałam mu kamyk... Przytuliłam psa i... pocałowałam go w "policzek". Na mojej "twarzy" pojawiły się rumieńce. Co prawda, niektórzy uznaliby to za przyjacielski gest, ale niektórzy za coś więcej. Camper spojrzał na mnie i powiedział :
Camper?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz