- Tak...- szepnęłam i kiwnęłam głową - Spróbujmy - Nagle wtrącił się Geris.
- Możecie przyjść wieczorem na kontrolę... Przy okazji powiem wam, ile prawdopodobnie będziecie mieć szczeniąt.
*Wieczorem - jakiś czas przed wyruszeniem do lekarza*
- Halo... Czy jest tu może Kasumi? - spytała.
- Kanada? - spytałam. Popatrzyłam na zdziwionego Prince'a i Acanę - A tak. Acana, Prince, Prince, Acana. Prince to mój partner...- tu mój głos przyhamował - A Acana to znajoma z dzieciństwa, kiedyś się spotkałyśmy, a teraz trafiła tutaj i się zaprzyjaźniliśmy. Spotkaliśmy się kilka dni temu... Jeszcze przed...- mój głos lekko się załamał.
- Witaj - powiedział Prince.
- Słyszałam, że masz dziś jakieś badanie... Co się stało?
- Będziemy mieli młode - powiedziałam, jednak mój głos znowu się załamał.
- Mogę być ciocią!? - spytała uradowana.
- O ile przeżyję...- wymamrotałam.
- Nawet tak nie mów! - wtrącił się Prince.
- Mogę iść z Wami na to badanie? - spytała.
- Jasne... Ale my praktycznie już idziemy.
Prince'owi wyraźnie się to nie spodobało, bo praktycznie nie znał Acany.
*W szpitalu*
- Pozwolicie, że zostanę sam na sam z pacjentką?- powiedział Geris.
- A ja, nie mam prawa?!
- Prince - uspokoiłam go - Wyjdź.
*Pół godziny później*
- Możecie wejść! - powiedział lekarz. Acana i Prince weszli.
- I jak? - spytaliśmy zniecierpliwieni.
- Mam średnie wiadomości... Prawdopodobnie będziecie mieli aż 10 młodych.
- Ale... Ale...
- Dalibyście radę jako para, ale... Organizm Kasumi tego nie wytrzyma - jest za słaba.
- To co mamy robić? - spytał bardzo przejęty Prince.
- Czekać. Kasumi ma szansę na przeżycie, ale szczeniaki - oznajmił skrępowany - Nie wszystkie.
<Prince?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz