- Ohayõ - odrzekłam po chwili. - To wszystko dla mnie?
Ezio skinął w odpowiedzi głową. Nie byłam głodna (czytaj: gdybym mogła zjadłabym konia z kopytami, ale mój nieopisany jadłowstręt nie pozwalał mi nic z tym zrobić), ale nie chcąc urazić psa wzięłam przypieczoną, króliczą nóżkę i zaczęłam ją skubać w kącie.
- Dlaczego nie jesz? - zapytałam po chwili.
- Czekam, aż skończysz...
- To możesz już, bo ja nie jestem głodna! - Krzyknęłam zirytowana rzucając nadryzioną nóżkę w ogień i zdenerwowana opuściłam jaskinię.
Gdy dotarłam do jakiegoś strumienia, rozpłakałam się. Znam Ezz'a dopiero jeden dzień, ale coś do niego czuję i wiem, że moje dzisiejsze zachowanie go uraziło i... i... i pewnie się ode mnie odwróci i... i... i znowu będę sama... Mój płacz przerodził się w histerię. Miałam ochotę zakończyć swój żywot. Weszłam do lodowatej wody, aby po chwili zostać wyciągniętą na brzeg przez czyjeś silne łapy. Obróciłam się w stronę mojego wybawcy i zobaczyłam Ezz'a. Czując, że to odpowiedni moment podniosłam głowę i, patrząc w jego jasne oczy, musnęłam delikatnie jego wargi. Ezio najwyraźniej wiedział o co mi chodzi, ponieważ zamiast przerwać, pogłębił pocałunek.
- Kocham cię... - szepnęłam ledwie słysząc swój głos.
< Ezio? >
Szybciej kończ Naluniu, bo zaczynam się niecierpliwić^^
OdpowiedzUsuńShisu.
W Krakowie byłam xD Dopiero wróciłam
OdpowiedzUsuń