Jason patrzył na mnie zdziwiony...
- Może masz jakieś przewidzenia? - Zapytałam.
- Nie, nie mam... Tu naprawdę był jakiś pies.
Patrzyłam na Jasona coraz bardziej rozkojarzona. Po chwili spróbowałam wstać, ale jeszcze się chwiałam i wpadłam w ramiona Jasona. Spojrzałam na niego czy nie kłamie...
- To w takim razie co on tu robił?
- Powiedział mi jak cię uleczyć.. tym kwiatem...
Popatrzyłam na niego jeszcze raz i pomyślałam.
- Hmmmmm... Może to jakiś duch?
- Jakiś psi duch... - powiedział - tylko czemu tylko ja go widziałem...
- Nie wiem, tego już ci nie powiem...
Jason w pewnym momencie uniósł głowę wyżej i aż usiadł z wrażenia. Odkręciłam się i zobaczyliśmy...
< Jason? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz