Zjawisko było niesamowite. Tylko... potęgowało ich możliwości. Zdradziło, że nie mamy szans... Albo właśnie mamy...
- Sami nie możemy walczyć - odparłem, wstając. - Słuchaj, Jason. Biegniemy po Drina. Ktoś musi się odważyć podejść bliżej. Inaczej się nie uda. Musimy dowiedzieć się, na czym stoimy... -
- Powiedz to reszcie, nie mi - przerwał mi kuzyn, już biegnąc do jaskini.
- A, jasne... - dodałem cicho.
Biegliśmy w stronę Olimpusa. Musieliśmy omówić strategię i ruszyć z miejsca. Przestać się bronić, skoro i tak nie było szans. Musieliśmy działać...
Wpadłem do jaskini Drina, a za mną Jason. Na miejscu była kocica i jakieś nowe psy, a także... nowy kot...
- Słuchajcie, mamy pewien plan... - Zacząłem, wchodząc do środka. - Stratedzy, waszym zadaniem jest go udoskonalić.
Wytłumaczyłem im, o co chodzi, po czym zapytałem, co o tym sądzą...
< Ktoś z obecnych? (Doris, Drin, Volta lub Jason? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz