piątek, 28 marca 2014

Od Casey

Właśnie skończyłam moją poranną rozgrzewkę i postanowiłam przejść się po terenach Sfory. Liście na drzewach powoli robiły się pomarańczowe, czerwone lub złote, a pod niektórymi kasztanowcami można już było znaleźć kasztany. Niestety nadejście jesieni oznaczało także coraz zimniejsze dni i noce, a to z kolei oznaczało konieczność znalezienia sobie jakichś koców. Gdy doszłam nad Miejsca Narad, zauważyłam Dry’a. pomachałam do niego, a on w odpowiedzi uśmiechnął się do mnie i podszedł bliżej.
- Cześć – przywitał się – Słyszałaś już o zwierzętach wędrownych?
- Nieeeee, a powinnam?
- Raczej tak. Drin, Hockey i Maybe organizują pobyt zwierząt wędrownych w naszych jaskiniach. Jeśli odpowiednio się przygotujesz, ktoś, a z tego co wiem nawet kilka ktosiów, może u ciebie zamieszkać.
- Super! Wiesz kiedy przyjdą? – spytałam podekscytowana.
- Podobno czekają już u przywódców.
- W takim razie wybacz, ale lecę przygotowywać się na wizytę gości! – chciałam już pobiec w stronę mojego mieszkania, jednak Dry mnie zatrzymał.
- Tak, o co chodzi? – spytałam lekko zniecierpliwiona.
- Czy wiesz w ogóle, kto będzie naszymi gośćmi…?
-Yyyyyyy… zwierzęta?
Pies wytłumaczył mi dokładnie kto nas odwiedza i jakie ma wymagania. Podziękowałam mu i ruszyłam w stronę miasta. Psowaty – bo na niego się zdecydowałam – będzie musiał coś jeść, a samo mięso mogłoby go szybko znudzić. Dlatego muszę zdobyć karmę. Przemknęłam szybko przez kilka uliczek, szerokim łukiem ominęłam schronisko, po czym dotarłam na tyły sklepu. Miałam szczęście – drzwi były lekko uchylone. Powoli weszłam do środka i przemknęłam do półek z karmą dla psów. Szczęście znów się do mnie uśmiechnęło – zaraz obok leżało kila puszystych koców. Chwyciłam w zęby wszystko, co potrzebne i biegiem wróciłam do Sfory. Gdy znalazłam się już w mieszkaniu, ogarnęłam je wzrokiem. Nie należę do czyścioszków, ale też nie jestem bałaganiarzem, więc ogarnięcie pokojów nie będzie zbyt trudne. Wszystkie przedmioty, które chciałam zabezpieczyć, schowałam do wielkiego kosza, który uplotłam któregoś dnia z Nixą. Jeden koc położyłam w mojej sypialni, a drugi przy wejściu, tak by mój gość sam mógł wybrać sobie miejsce do spania. Na koniec powiesiłam na ścianie kuchni rozpiskę zajęć, którą podyktował mi Dry i mapkę Sfory. Zerknęłam na zachodzące słońce. Pora iść odebrać gościa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz