Ivy doskonale wiedziała, że to miejsce może być bardzo niebezpiecznie. Nie chciała wrócić do legowiska ranna, chciała wrócić taka, jaka jest teraz – cała i zdrowa. Miała również wielką nadzieję, że Winnerowi nic się nie stanie. Wejście w drogę ludziom naprawdę nie było dobrym pomysłem. Popatrzyła na nich i już miała poprosić Winnera żeby stąd poszli, ale wtedy poczuła jedzenie. Co miała zrobić? Może i wcześniej jadła, ale czemu miałaby nie skorzystać z takiej okazji? Nagle poczuła coś na karku. Momentalnie odwróciła się i zobaczyła młodego człowieka wyciągającego łapę w jej stronę. Cofnęła się, wystraszona. Zanim młode zdążyło znów ją dotknąć, podbiegł tam duży człowiek i je zabrał. Ivy odetchnęła z ulgą. Od bardzo dawna nie była tak blisko człowieka i ją to cieszyło, ale przynajmniej ten nic jej nie zrobił. Wiedziała, że oni mogą być bardzo niebezpieczni. Ona i Winner są tam, gdzie ludzie żyją, więc jest ryzyko, że wydarzy się coś złego. Chciałaby jednak spotykać na swojej drodze tylko tych dobrych, którzy nie będą chcieli zrobić jej ani komukolwiek innemu żadnej krzywdy. Znów podeszła do Winnera i na niego popatrzyła.
- Wystraszyłam się. – powiedziała z lekkim uśmiechem. Przeniosła wzrok na miejsce, z którego czuła zapach jedzenia. Co teraz mają zrobić? Nawet podejście bliżej jest dużym ryzykiem, jak niby mieliby przewidzieć zachowanie ludzi? – Więc co teraz? – zapytała. Czy Winner ma jakiś plan?
Winner?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ivy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ivy. Pokaż wszystkie posty
środa, 31 sierpnia 2016
poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Od Ivy - CD historii Winnera
Czy to nie niebezpieczne? Po chwili zastanowienia suczka stwierdziła, że przecież dopóki będą razem i pozostaną ostrożni nic złego im się nie stanie. A nawet jeśli... przecież potrafią się obronić!
- Jasne. - zgodziła się i skinęła lekko łebkiem. Miała nadzieję, że przebywanie tam będzie przyjemne, spokojne i wrócą stamtąd cali i zdrowi. W końcu nie mają zamiaru nikogo atakować, więc czemu ktoś miałby być agresywny w stosunku do nich?
Poszli spokojnym krokiem, obserwując wszystko wokół, a Ivy co jakiś czas podbiegała do przodu żeby pozachwycać się raz jakąś roślinką, raz płynącym strumykiem... Kiedy ma dobrych humor, zdarza się, że tak robi. Nie ma wielu dni, w których Ivy się smuci. Raczej każdy, kto nieco bardziej ją zna, to zauważył. A ona, niestety, zbyt wielu przyjaciół nie ma. Winner całkowicie wystarcza jej, żeby nie była samotna. Zaczekała na niego, po czym poszła obok już spokojnie, nie biegając.
Winner?
- Jasne. - zgodziła się i skinęła lekko łebkiem. Miała nadzieję, że przebywanie tam będzie przyjemne, spokojne i wrócą stamtąd cali i zdrowi. W końcu nie mają zamiaru nikogo atakować, więc czemu ktoś miałby być agresywny w stosunku do nich?
Poszli spokojnym krokiem, obserwując wszystko wokół, a Ivy co jakiś czas podbiegała do przodu żeby pozachwycać się raz jakąś roślinką, raz płynącym strumykiem... Kiedy ma dobrych humor, zdarza się, że tak robi. Nie ma wielu dni, w których Ivy się smuci. Raczej każdy, kto nieco bardziej ją zna, to zauważył. A ona, niestety, zbyt wielu przyjaciół nie ma. Winner całkowicie wystarcza jej, żeby nie była samotna. Zaczekała na niego, po czym poszła obok już spokojnie, nie biegając.
Winner?
piątek, 29 lipca 2016
Od Ivy C.D. historii Winnera
Czyli nie będą sobie siedzieć. Nadeszła pora na polowanie, co ucieszyło Ivy. W końcu będą mogli zjeść. Uśmiechnęła się lekko. Już po chwili miała w głowie ustalony plan. Oby im się udało...
Suczka zaczęła biec za sarną, a po chwili na zwierzę skoczył Winner, raniąc je. Teraz było słabsze i wolniejsze, a dwa psy cały czas za nim biegły. Ivy starała się jak najbardziej poranić zwierzę. Cóż, takie jest życie - muszą polować, żeby przetrwać, a dla niej jest to już całkowicie normalne. Sarna była w końcu bardzo ranna i nie dała rady. Mieli teraz jedzenie. Ivy usiadła, dysząc, ale machała ogonem i się uśmiechała.
- Dobra robota! - powiedziała. Teraz mogą się do tego najeść!
Winner? Wybacz, że krótkie
Suczka zaczęła biec za sarną, a po chwili na zwierzę skoczył Winner, raniąc je. Teraz było słabsze i wolniejsze, a dwa psy cały czas za nim biegły. Ivy starała się jak najbardziej poranić zwierzę. Cóż, takie jest życie - muszą polować, żeby przetrwać, a dla niej jest to już całkowicie normalne. Sarna była w końcu bardzo ranna i nie dała rady. Mieli teraz jedzenie. Ivy usiadła, dysząc, ale machała ogonem i się uśmiechała.
- Dobra robota! - powiedziała. Teraz mogą się do tego najeść!
Winner? Wybacz, że krótkie
środa, 13 lipca 2016
od Ivy do Winnera
Minęło trochę czasu, odkąd Ivy chodziła po terenach Sfory żeby spotkać inne psy i z nimi porozmawiać. Oczywiście często widziała Winnera, bo nawet nie jeden raz specjalnie go szukała, żeby porozmawiać, ale wiedziała, że przydałoby się raz na jakiś czas spotkać kogoś innego. Tak więc pewnego poranka suczka ruszyła w pierwsze lepsze miejsce. Niestety nikogo tam nie spotkała. Westchnęła cicho. Była tam jeszcze chwilę, po czym pobiegła w inne miejsce. Tam również nikogo nie było. Stwierdziła, że szukanie innych psów jest trudne. Nie poddawała się mimo wszystko. Chciała spotkać kogokolwiek, oczywiście Winnera również, bo z nim mogła być caaaały czas i nie nudziła się ani trochę. Szła sobie, patrząc wokół. Udało jej się. Zobaczyła kogoś, kogo zna bardzo dobrze. Wspaniale, jego też chciała spotkać!
- Winner! - krzyknęła i zaczęła biec w jego kierunku, machając ogonem i się uśmiechając. Zatrzymała się przed nim. - Co tutaj robisz? - zapytała. Chyba za chwilę coś upoluje, bo robiła się głodna. Może Winner jej pomoże? Albo może razem pójdą poszukać kogoś innego, kogo mogą poznać?
Winner? Nareszcie opko!
I przepraszam, że takie pewnie krótkie i bez sensu, ale tyle czasu tu nie pisałam... Przepraszam za nieobecność!
- Winner! - krzyknęła i zaczęła biec w jego kierunku, machając ogonem i się uśmiechając. Zatrzymała się przed nim. - Co tutaj robisz? - zapytała. Chyba za chwilę coś upoluje, bo robiła się głodna. Może Winner jej pomoże? Albo może razem pójdą poszukać kogoś innego, kogo mogą poznać?
Winner? Nareszcie opko!
I przepraszam, że takie pewnie krótkie i bez sensu, ale tyle czasu tu nie pisałam... Przepraszam za nieobecność!
sobota, 7 listopada 2015
Od Ivy - CD historii Winnera
Stałam z przerażeniem patrząc na suczkę. Próbowałam nie panikować. Teraz byłam już pewna, że za nic nie pójdę sama na polowanie, przynajmniej dopóki trwa wojna. A nie wiadomo, kiedy ona się skończy...
- Próbowała bronić sfory... - szepnęłam, patrząc na ziemię. Były tam ślady łap i krwi. Popatrzyłam w stronę, w którą uciekł wilk. Teraz nie było go widać, to dobrze. Zostawił za sobą ślady łap i krople krwi. Nie możemy tak po prostu odejść. Nie wiem, co mamy zrobić, ale na pewno nie wrócimy do jaskini. Popatrzyłam na Winnera, czekając na to, co powie. Miałam nadzieję, że nie ma w pobliżu kolejnego, lub tamtego wilka. Nigdy nie chciałam spotkać ich jeszcze raz po tym, jak prawdopodobnie zabiły moją rodzinę. Ale niestety, skoro trwa z nimi wojna, łatwo unikać ich nie będzie.
Winner?
- Próbowała bronić sfory... - szepnęłam, patrząc na ziemię. Były tam ślady łap i krwi. Popatrzyłam w stronę, w którą uciekł wilk. Teraz nie było go widać, to dobrze. Zostawił za sobą ślady łap i krople krwi. Nie możemy tak po prostu odejść. Nie wiem, co mamy zrobić, ale na pewno nie wrócimy do jaskini. Popatrzyłam na Winnera, czekając na to, co powie. Miałam nadzieję, że nie ma w pobliżu kolejnego, lub tamtego wilka. Nigdy nie chciałam spotkać ich jeszcze raz po tym, jak prawdopodobnie zabiły moją rodzinę. Ale niestety, skoro trwa z nimi wojna, łatwo unikać ich nie będzie.
Winner?
niedziela, 18 października 2015
Od Ivy - CD historii Winnera
Wszystko wokół stało się ciche po tym, jak ktoś zawył. Winner szedł obok mnie, nasłuchując. Coś było nie tak. Trwa wojna z wilkami, a jeśli słyszymy w nocy wycie, raczej nie jest dobrze. Członkowie sfory raczej o tej porze śpią, a nawet jeśli nie, to nie wyją bez powodu. Poczułam jeszcze większy niepokój i przyspieszyłam. Nikt już nie wył, ale zdążyłam zapamiętać, gdzie mógł być. Byłam już prawie na miejscu. Ten ktoś pewnie był na polanie przed nami. Bałam się, ale musiałam zobaczyć, kto to. Prawie wyszłam zza krzaków, ale przypomniałam sobie, że jeśli to wróg i mnie zobaczy, będzie jeszcze gorzej. Zaczęłam się czaić jakbym polowała i wreszcie zobaczyłam sylwetkę psowatego. Mój partner dalej był obok i przyglądał się nieznajomemu. Nie widział nas. Był to wilk... Ale czy wróg?
- Co robimy? - szepnęłam jak najciszej mogłam, na szczęście tylko Winner mógł to usłyszeć.
Winner?
- Co robimy? - szepnęłam jak najciszej mogłam, na szczęście tylko Winner mógł to usłyszeć.
Winner?
poniedziałek, 21 września 2015
Od Ivy - CD historii Winnera
Nie mogłam uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Rzadko widuje się tak piękne widoki. Rozglądałam się z uśmiechem na pyszczku.
- Tu jest wspaniale! – wyszeptałam, ale na tyle głośno, że Win to usłyszał.
- Kiedyś często tutaj przychodziłem. – powiedział pies, siadając.
Ciekawe, czy inne psy wiedzą o tym miejscu.
♦
Kiedy wróciliśmy do jaskini, byłam już zmęczona po wszystkich podróżach. Położyłam się na legowisku. Zamknęłam oczy i zasnęłam. Śniło mi się, że biegałam po łące. Po prostu, tyle. Kiedy się obudziłam, była już noc. Winner spał na legowisku obok. Wyszłam z jaskini i usiadłam. Nie wiem, czemu, ale zaczęłam oglądać gwiazdy.
Winner?
- Tu jest wspaniale! – wyszeptałam, ale na tyle głośno, że Win to usłyszał.
- Kiedyś często tutaj przychodziłem. – powiedział pies, siadając.
Ciekawe, czy inne psy wiedzą o tym miejscu.
♦
Kiedy wróciliśmy do jaskini, byłam już zmęczona po wszystkich podróżach. Położyłam się na legowisku. Zamknęłam oczy i zasnęłam. Śniło mi się, że biegałam po łące. Po prostu, tyle. Kiedy się obudziłam, była już noc. Winner spał na legowisku obok. Wyszłam z jaskini i usiadłam. Nie wiem, czemu, ale zaczęłam oglądać gwiazdy.
Winner?
piątek, 11 września 2015
Od Ivy - CD historii Winnera
Kiedy szliśmy przez Końską Plażę, poczułam, że robi się cieplej. No proszę, a jeszcze tak niedawno zaczynała się zima. Przypomniałam sobie dzień, kiedy wychodząc z jaskini tak się cieszyłam widząc biały puch. Minęło też sporo czasu, odkąd Winner został moim partnerem. Nie chcę, żeby odszedł na wojnę z wilkami. Mam nadzieję, że wygramy i wszyscy wrócą żywi. Jeśli coś by mu się stało... Wszystko straciłoby sens. Wiem, że on też się tym martwi i mu się nie dziwię. Kątem oka zobaczyłam przebiegające kilka metrów od nas trzy konie. Dzisiaj pójdę jeszcze polować. Oczywiście, jeśli zdążę zanim zrobi się ciemno. Po chwili widziałam już Kamienną Oazę. Podbiegłam tam i zamoczyłam łapy w chłodnej wodzie. Zamerdałam ogonem i popatrzyłam na Winnera, który po chwili stał obok mnie. Pierwszy raz byłam w tym miejscu. Napiłam się trochę. Nie zastanawiałam się, ile tam będziemy. Ważne, że jesteśmy razem. Teraz możemy spokojnie rozmawiać i nie przejmować się wojną. Wszystko jest w porządku i miałam nadzieję, że tak będzie.
- Winner...
- Tak? – popatrzył na mnie.
- Co powiesz na polowanie? Na cokolwiek? – zaproponowałam.
Oczywiście nie musiał się zgadzać. Uśmiechnęłam się lekko czekając na odpowiedź.
Winner? Wybacz, że tak długo...
- Winner...
- Tak? – popatrzył na mnie.
- Co powiesz na polowanie? Na cokolwiek? – zaproponowałam.
Oczywiście nie musiał się zgadzać. Uśmiechnęłam się lekko czekając na odpowiedź.
Winner? Wybacz, że tak długo...
wtorek, 25 sierpnia 2015
Od Ivy - CD historii Winnera
Martwiłam się o Winnera. Widać było, że coś go martwi. Wreszcie otworzył pysk. Przez moment panowała cisza, która wydawała się trwać wieczność. Przez ten jeden moment zdążyłam zastanawiać się, o co chodziło. Co powie, co go martwi...
- No bo wiesz, Ivy... Zbliża się ostateczne starcie i nie wiadomo, kiedy będzie i kto przeżyje. Ja nie mogę przestać o tym myśleć. – powiedział.
Później chciał coś jeszcze dodać, ale go przytuliłam i przestał mówić. Nie wiedziałam aż, co mu powiedzieć. Współczułam mu. To mój partner, jest wojownikiem i będzie musiał tam walczyć. Nie wiadomo, czy przeżyje. Miałam jednak nadzieję, że wszystko skończy się dobrze.
- Win, nie zamartwiaj się tak. – szepnęłam. – Ja wiem to wszystko, a nie widziałam nigdy wojny. Boję się tego, co będzie. Ale nie pora na to. Zamiast o tym tyle myśleć, można się do tego przygotować, albo robić inne rzeczy.
- Tak, wiem... – westchnął.
Pocałowałam go.
- Wszystko będzie w porządku. – uśmiechnęłam się.
Winner? Brak weny.
- No bo wiesz, Ivy... Zbliża się ostateczne starcie i nie wiadomo, kiedy będzie i kto przeżyje. Ja nie mogę przestać o tym myśleć. – powiedział.
Później chciał coś jeszcze dodać, ale go przytuliłam i przestał mówić. Nie wiedziałam aż, co mu powiedzieć. Współczułam mu. To mój partner, jest wojownikiem i będzie musiał tam walczyć. Nie wiadomo, czy przeżyje. Miałam jednak nadzieję, że wszystko skończy się dobrze.
- Win, nie zamartwiaj się tak. – szepnęłam. – Ja wiem to wszystko, a nie widziałam nigdy wojny. Boję się tego, co będzie. Ale nie pora na to. Zamiast o tym tyle myśleć, można się do tego przygotować, albo robić inne rzeczy.
- Tak, wiem... – westchnął.
Pocałowałam go.
- Wszystko będzie w porządku. – uśmiechnęłam się.
Winner? Brak weny.
środa, 19 sierpnia 2015
Od Ivy - CD historii Winnera
Winner mnie pocałował. Kiedy wszedł do jaskini widziałam, że zachowuje się nieco dziwnie. Był jakby smutny, ale może po prostu mi się wydawało? Martwiłam się o niego, ale skoro twierdzi, że wszystko jest w porządku, nie będe męczyć go pytaniami.
- Winner, bo tak się zastanawiałam... – powiedziałam – Może pójdziemy nad Fioletową Rzeczkę?
Uwielbiam spacery z Winnerem. Fioletowa Rzeczka jest przepiękna. Nigdy tam nie byłam, ale często widywałam tamto miejsce z daleka.
- Jasne. – zgodził się.
Poszliśmy przez śnieg, w miejscach, gdzie było go więcej, zapadaliśmy się trochę. Winner dalej był dziwnie zamyślony. Jeszcze bardziej się martwiłam. Może jak będziemy na miejscu, przestanie tak myśleć? Zastanawiałam się, co go tak martwi. Rozmawialiśmy trochę po drodze, która minęła mi nawet szybko.
Usiedliśmy na jednym z białych kamieni. Te wszystkie fioletowe rośliny wyglądały przepięknie, nie mogłam przestać na nie patrzeć. Dziwiłam się, że jeszcze tutaj nie byłam, skoro to takie niezwykłe miejsce. Tereny sfory są niesamowite.
Nie było mi nawet zimno. Popatrzyłam na Winnera.
- Podoba ci się tutaj? – zapytałam.
Winner? Brak weny.
- Winner, bo tak się zastanawiałam... – powiedziałam – Może pójdziemy nad Fioletową Rzeczkę?
Uwielbiam spacery z Winnerem. Fioletowa Rzeczka jest przepiękna. Nigdy tam nie byłam, ale często widywałam tamto miejsce z daleka.
- Jasne. – zgodził się.
Poszliśmy przez śnieg, w miejscach, gdzie było go więcej, zapadaliśmy się trochę. Winner dalej był dziwnie zamyślony. Jeszcze bardziej się martwiłam. Może jak będziemy na miejscu, przestanie tak myśleć? Zastanawiałam się, co go tak martwi. Rozmawialiśmy trochę po drodze, która minęła mi nawet szybko.
Usiedliśmy na jednym z białych kamieni. Te wszystkie fioletowe rośliny wyglądały przepięknie, nie mogłam przestać na nie patrzeć. Dziwiłam się, że jeszcze tutaj nie byłam, skoro to takie niezwykłe miejsce. Tereny sfory są niesamowite.
Nie było mi nawet zimno. Popatrzyłam na Winnera.
- Podoba ci się tutaj? – zapytałam.
Winner? Brak weny.
piątek, 14 sierpnia 2015
Od Ivy - CD historii Winnera
Rozmawialiśmy, aż zasnęliśmy. Ja mogłabym wspominać ‘’dawne czasy’’ przez całą noc, ale byłam wtedy zbyt zmęczona, mój partner najwyraźniej też. Zamknęłam oczy, położyłam pysk na łapach i spokojnie zasnęłam. Teraz nie byłam w jaskini sama i czułam się bezpiecznie.
Kiedy obudziłam się rano, od razu popatrzyłam na legowisko Winnera. Nie było go tam. Potem popatrzyłam przed siebie. Winner stał przy wejściu do jaskini a w pysku trzymał dwa zające. Jednego położył przede mną. Położył się, kładąc drugiego.
- Dziękuje, Winner. – uśmiechnęłam się i zaczęłam jeść.
Biegłam pomiędzy drzewami. Wokół padał śnieg. Po chwili zatrzymałam się i położyłam w białym puchu. Uwielbiam zimę, kojarzy mi się z dzieciństwem, wtedy się urodziłam. Może pamiętam mało co z tamtych czasów, ale przynajmniej mogę trochę powspominać. Popatrzyłam w górę, otworzyłam pysk, a do niego wleciała mała śnieżynka. Zaśmiałam się cicho. Było południe, tamtego dnia nie rozmawiałam jeszcze z Winnerem. Musiałam się z nim jeszcze spotkać, ale mam jeszcze wiele czasu.
Nie byłam wcale blisko Złotego Wodospadu, oddaliłam się. Zaczęłam skakać w śniegu, przy czym zapadały się całe moje łapy, w mocno zaśnieżonych miejscach. Nie pada bardzo długo, ale mimo tego jest już dużo śniegu. Nagle poczułam sarnę. Dosyć blisko. Dziwne, że nie zorientowała się, że w okolicy są psy. Zaczaiłam się za krzakami. Lekko wystawiłam łebek. Na małej łące stał roślinożerca z młodym. Upolowałabym małą sarnę, ale była jeszcze taka młoda... Szkoda by mi jej było, nawet, jeśli jestem dzikim psem. Wycofałam się powoli, żeby nie przeszkadzać sarnom.
Powoli wróciłam do jaskini. Kiedy weszłam do środka otrzepałam swoje łapy i futro ze śniegu, który na nich został. Rozglądnęłam się, ale mojego partnera tam nie było. Usiadłam na swoim legowisku i postanowiłam na niego poczekać.
Winner? :3
Kiedy obudziłam się rano, od razu popatrzyłam na legowisko Winnera. Nie było go tam. Potem popatrzyłam przed siebie. Winner stał przy wejściu do jaskini a w pysku trzymał dwa zające. Jednego położył przede mną. Położył się, kładąc drugiego.
- Dziękuje, Winner. – uśmiechnęłam się i zaczęłam jeść.
♦♦♦
Biegłam pomiędzy drzewami. Wokół padał śnieg. Po chwili zatrzymałam się i położyłam w białym puchu. Uwielbiam zimę, kojarzy mi się z dzieciństwem, wtedy się urodziłam. Może pamiętam mało co z tamtych czasów, ale przynajmniej mogę trochę powspominać. Popatrzyłam w górę, otworzyłam pysk, a do niego wleciała mała śnieżynka. Zaśmiałam się cicho. Było południe, tamtego dnia nie rozmawiałam jeszcze z Winnerem. Musiałam się z nim jeszcze spotkać, ale mam jeszcze wiele czasu.
Nie byłam wcale blisko Złotego Wodospadu, oddaliłam się. Zaczęłam skakać w śniegu, przy czym zapadały się całe moje łapy, w mocno zaśnieżonych miejscach. Nie pada bardzo długo, ale mimo tego jest już dużo śniegu. Nagle poczułam sarnę. Dosyć blisko. Dziwne, że nie zorientowała się, że w okolicy są psy. Zaczaiłam się za krzakami. Lekko wystawiłam łebek. Na małej łące stał roślinożerca z młodym. Upolowałabym małą sarnę, ale była jeszcze taka młoda... Szkoda by mi jej było, nawet, jeśli jestem dzikim psem. Wycofałam się powoli, żeby nie przeszkadzać sarnom.
Powoli wróciłam do jaskini. Kiedy weszłam do środka otrzepałam swoje łapy i futro ze śniegu, który na nich został. Rozglądnęłam się, ale mojego partnera tam nie było. Usiadłam na swoim legowisku i postanowiłam na niego poczekać.
Winner? :3
piątek, 31 lipca 2015
Od Ivy - CD historii Winnera
Wcześniej się nad tym nie zastanawiałam.
- Jasne. – zamerdałam ogonem. – Tutaj?
- Tak. – zgodził się.
Skinęłam łebkiem. Nie było nawet wieczoru, a mi już zachciało się spać. Powstrzymałam się jednak przed zamknięciem oczu. Patrzyliśmy na Złoty Wodospad. To miejsce jest wyjątkowe, odkąd pierwszy raz je zobaczyłam, wiedziałam, że tu zamieszkam. Dzięki tym terenom jestem w sforze, tutaj się obudziłam po ucieczce przed wilkami.
- Przygotowujemy legowisko? – zaproponował Winner, przerywając moje wspominanie.
- Z chęcią. – uśmiechnęłam się.
Poszliśmy zbierać potrzebne rzeczy. Ja postanowiłam przy okazji przyozdobić nieco małą jaskinię, w której mieszkaliśmy. Zerwałam kilka czerwonych kwiatów. Poszliśmy do jaskini. Położyłam kwiaty przy wejściu i pomogłam Winnerowi zrobić legowisko. Było obok mojego.
Później wzięliśmy kwiaty i ozdobiliśmy nimi legowiska. Od razu zrobiło się tam weselej. Uśmiechnęliśmy się do siebie.
Winner? :)
- Jasne. – zamerdałam ogonem. – Tutaj?
- Tak. – zgodził się.
Skinęłam łebkiem. Nie było nawet wieczoru, a mi już zachciało się spać. Powstrzymałam się jednak przed zamknięciem oczu. Patrzyliśmy na Złoty Wodospad. To miejsce jest wyjątkowe, odkąd pierwszy raz je zobaczyłam, wiedziałam, że tu zamieszkam. Dzięki tym terenom jestem w sforze, tutaj się obudziłam po ucieczce przed wilkami.
- Przygotowujemy legowisko? – zaproponował Winner, przerywając moje wspominanie.
- Z chęcią. – uśmiechnęłam się.
Poszliśmy zbierać potrzebne rzeczy. Ja postanowiłam przy okazji przyozdobić nieco małą jaskinię, w której mieszkaliśmy. Zerwałam kilka czerwonych kwiatów. Poszliśmy do jaskini. Położyłam kwiaty przy wejściu i pomogłam Winnerowi zrobić legowisko. Było obok mojego.
Później wzięliśmy kwiaty i ozdobiliśmy nimi legowiska. Od razu zrobiło się tam weselej. Uśmiechnęliśmy się do siebie.
Winner? :)
wtorek, 28 lipca 2015
Nowa para!
Coś ostatnio dużo par.... Tym razem złączyli się:
Winner&Ivy
Od Ivy - CD historii Winnera
Nie mogłam uwierzyć w to, co powiedział Winner. Poprzedniego dnia wyznał mi miłość, dzisiaj pyta, czy zostanę jego partnerką... To było zbyt piękne, by być prawdziwe! Ale... To była prawda. Teraz czułam jeszcze większe szczęście. Przez krótki moment nie mogłam wypowiedzieć słowa i tylko na niego patrzyłam, ale po chwili wreszcie powiedziałam:
- No pewnie, że tak!
Przytuliłam go i zamerdałam ogonem.
- Przecież nigdy bym nie odmówiła... Kocham cię, Winner. – szepnęłam.
- Ja ciebie też. – odpowiedział.
Później poszliśmy do Pasma górskiego Farreffere. Było to akurat bezpieczne miejsce, musielibyśmy się naprawdę postarać, żeby coś nam się stało. Rozmawialiśmy bez przerwy. Usiedliśmy i odpoczywaliśmy, obserwując widoki.
W południe postanowiliśmy na coś zapolować. Z wyższych górek zeszliśmy na płaską, małą polankę. Miałam nadzieję, że znajdzie się tam coś do zjedzenia. Dobrze, że wybraliśmy to miejsce. Już po chwili Winner poczuł zająca. Szybko go upolował, a ja w tym czasie zajęłam się drugim. Kiedy ten schował się w norze, ja stanęłam nad nią minęła chwila, a zwierzę ostrożnie wyjrzało na zewnątrz. Nagle mnie zauważyło i już miał ponownie uciec, ale byłam szybsza. Złapałam go i już po chwili miałam jedzenie. Ja i Winner położyliśmy się obok siebie i zjedliśmy zdobycze.
Nie byliśmy głodni, więc mogliśmy kontynuować spacer. Weszliśmy na jedną z pobliskich górek, gdzie płynął mały strumyk. Napiliśmy się chłodnej wody.
Winner? ^^
- No pewnie, że tak!
Przytuliłam go i zamerdałam ogonem.
- Przecież nigdy bym nie odmówiła... Kocham cię, Winner. – szepnęłam.
- Ja ciebie też. – odpowiedział.
Później poszliśmy do Pasma górskiego Farreffere. Było to akurat bezpieczne miejsce, musielibyśmy się naprawdę postarać, żeby coś nam się stało. Rozmawialiśmy bez przerwy. Usiedliśmy i odpoczywaliśmy, obserwując widoki.
W południe postanowiliśmy na coś zapolować. Z wyższych górek zeszliśmy na płaską, małą polankę. Miałam nadzieję, że znajdzie się tam coś do zjedzenia. Dobrze, że wybraliśmy to miejsce. Już po chwili Winner poczuł zająca. Szybko go upolował, a ja w tym czasie zajęłam się drugim. Kiedy ten schował się w norze, ja stanęłam nad nią minęła chwila, a zwierzę ostrożnie wyjrzało na zewnątrz. Nagle mnie zauważyło i już miał ponownie uciec, ale byłam szybsza. Złapałam go i już po chwili miałam jedzenie. Ja i Winner położyliśmy się obok siebie i zjedliśmy zdobycze.
Nie byliśmy głodni, więc mogliśmy kontynuować spacer. Weszliśmy na jedną z pobliskich górek, gdzie płynął mały strumyk. Napiliśmy się chłodnej wody.
Winner? ^^
czwartek, 23 lipca 2015
Od Ivy - CD historii Winnera
Wtuliłam się w futro Winnera. Od zawsze czułam się przy nim bezpieczna. Jeszcze niedawno poznaliśmy się przy Złotym Wodospadzie, a teraz wyznaliśmy sobie miłość. Czułam się jak najszczęśliwszy pies w całej sforze. Ostatnie dzisiejsze światło słońca zniknęło za horyzontem. Siedzieliśmy tak jeszcze chwilę.
- Winner...
- Hm?
- Chodźmy spać. – uśmiechnęłam się.
Nie mieliśmy ochoty na chodzenie w ciemności do jaskiń, więc położyliśmy się pod jedną z palm. Winner mnie przytulił i tak zasnęliśmy.
~ Rano ~
Obudziłam się, gdy jakiś ptak siedzący na palmie przy której spaliśmy zaczął głośno śpiewać. Otworzyłam powoli oczy. Na początku nie pamiętałam, gdzie jestem, ale po chwili sobie przypomniałam. Winner dalej spał. Uśmiechnęłam się. Leżałam chwilę obok niego, aż on też się obudził.
- Dzień dobry. – pocałowałam go. – Jak się spało?
- Dobrze. A tobie? – zapytał.
- Tak samo. – uśmiechnęłam się.
Winner? :3
- Winner...
- Hm?
- Chodźmy spać. – uśmiechnęłam się.
Nie mieliśmy ochoty na chodzenie w ciemności do jaskiń, więc położyliśmy się pod jedną z palm. Winner mnie przytulił i tak zasnęliśmy.
~ Rano ~
Obudziłam się, gdy jakiś ptak siedzący na palmie przy której spaliśmy zaczął głośno śpiewać. Otworzyłam powoli oczy. Na początku nie pamiętałam, gdzie jestem, ale po chwili sobie przypomniałam. Winner dalej spał. Uśmiechnęłam się. Leżałam chwilę obok niego, aż on też się obudził.
- Dzień dobry. – pocałowałam go. – Jak się spało?
- Dobrze. A tobie? – zapytał.
- Tak samo. – uśmiechnęłam się.
Winner? :3
sobota, 18 lipca 2015
Od Ivy - CD historii Winnera
Poczułam się taka... Wyjątkowa. Pierwszy raz usłyszałam od kogoś te słowa. Moja rodzina nie zdążyła mi tego powiedzieć, a dotąd nie znałam nikogo takiego... Winner mnie kocha, on naprawdę mnie kocha! Czy ją czuję do niego to samo? Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale wtedy właśnie zrozumiałam, że nie pokocham nikogo bardziej od niego. Pies patrzył mi w oczy czekając na to, jak zareaguję na to wyznanie. Po chwili panującej ciszy powiedziałam cicho:
- Winner... Ja... – na chwilę przestałam mówić, żeby po chwili wykrzyknąć – Ja ciebie też!
Dosłownie się na niego rzuciłam, przewróciliśmy się. Leżeliśmy obok siebie na piasku.
- To takie niesamowite! – mówiłam.
Winner popatrzył na mnie z uśmiechem.
- Szukałam miłości swego życia nie wiedząc, że przez cały ten czas z nią rozmawiam i spotykam się codziennie. – uśmiechnęłam się.
Nigdy o tym nie myślałam, ale to była prawda. Kochałam go od zawsze, chociaż nawet tego nie wiedziałam. Po chwili leżenia wstaliśmy. Pies dalej milczał, tylko uśmiechał się do mnie.
- A więc... Co teraz? – zapytałam i uśmiechnęłam się.
Winner? Krótkie, wybacz. ^^
- Winner... Ja... – na chwilę przestałam mówić, żeby po chwili wykrzyknąć – Ja ciebie też!
Dosłownie się na niego rzuciłam, przewróciliśmy się. Leżeliśmy obok siebie na piasku.
- To takie niesamowite! – mówiłam.
Winner popatrzył na mnie z uśmiechem.
- Szukałam miłości swego życia nie wiedząc, że przez cały ten czas z nią rozmawiam i spotykam się codziennie. – uśmiechnęłam się.
Nigdy o tym nie myślałam, ale to była prawda. Kochałam go od zawsze, chociaż nawet tego nie wiedziałam. Po chwili leżenia wstaliśmy. Pies dalej milczał, tylko uśmiechał się do mnie.
- A więc... Co teraz? – zapytałam i uśmiechnęłam się.
Winner? Krótkie, wybacz. ^^
środa, 15 lipca 2015
Od Ivy - CD historii Winnera
Wilk! Od bardzo dawna nie widziałam tej rasy. Prawie zemdlałam, przypominając sobie co zrobiły z moją rodziną. Udało mi się jednak utrzymać na łapach. Staliśmy obok siebie w bezruchu, jakbyśmy spodziewali się, że ten nas nie zauważy i odejdzie. On jednak miał inny plan. Podchodził do nas powoli. Winner stał obok mnie patrząc w oczy wilkowi. Nagle ten rzucił się na niego. Obydwoje wpadli do wody, która znajdowała się wcześniej za nimi. Wilk przednimi łapami trzymał Winnera pod wodą, chcąc go w ten sposób udusić. Odskoczyłam do tyłu, przestraszona. Musiałam pomóc Winnerowi. Bez zastanowienia skoczyłam na wilka, wbijając kły w jego kark. Ten przewrócił się, puszczając psa, skupił się na walce ze mną. Winner po wynurzeniu się spod wody od razu zaczął mi pomagać. Otrzymałam cios pazurami wilka w oko. Na moment wpadłam pod wodę, lecz szybko udało mi się podnieść. Na szczęście nic poważnego się nie stało. Nikt z nas nie krwawił, wilk niestety też nie zamierzał zostać pokonanym. Widziałam jak Winner z nim walczy. Skoczyłam i zaczęłam gryźć przeciwnika w łapy. Jeśli upadnie będziemy mieć większe szanse. Była nas dwójka, ale wilk był silniejszy. Nawet nie wiem jak, ale nagle znaleźliśmy się z powrotem na wyspie. Wtedy wróg zaatakował mnie. Kiedy zaczął biec w moją stronę, szybko podniosłam z ziemi gałąź. Zanim zdążyłam się odwrócić z powrotem, wilk już mnie przewrócił. Zdołałam zablokować jego atak gałęzią, lecz on szybko ją przegryzł. Otworzył pysk, by zadać ostatni cios. Usłyszałam warczenie, a na jego grzbiet wskoczył Winner. Szybko się podniosłam, a moment po tym pogryziony wilk upadł. Winner stanął obok mnie. Wróg próbował wstać, ale nie dał już rady. Odetchnęliśmy z ulgą.
- Wszystko w porządku? – zapytał Winner.
- Tak. – odpowiedziałam cicho.
Nagle usłyszeliśmy szelest. Szybko popatrzyliśmy w miejsce, gdzie leżał wilk, lecz jego już tam nie było. Zostało po nim tylko kilka plam krwi. Na szczęście będąc tak rannym nie powinien nas zaatakować, przegrałby.
Winner? Wena powróciła :3
- Wszystko w porządku? – zapytał Winner.
- Tak. – odpowiedziałam cicho.
Nagle usłyszeliśmy szelest. Szybko popatrzyliśmy w miejsce, gdzie leżał wilk, lecz jego już tam nie było. Zostało po nim tylko kilka plam krwi. Na szczęście będąc tak rannym nie powinien nas zaatakować, przegrałby.
Winner? Wena powróciła :3
piątek, 10 lipca 2015
Od Ivy - CD historii Winnera
Ziewnęłam, otwierając szeroko pysk. Winner leżał obok mnie, nawet nie ruszył się z miejsca przez noc. Zdziwiło mnie to, że jeszcze sobie nie poszedł. W końcu mało kto ma ochotę na rozmowę ze mną. On był jednak inny, wyjątkowy. Uśmiechnęłam się lekko. Burza wreszcie się skończyła, nastał spokojny i cichy poranek, co chwilę przerywały go piękne śpiewy ptaków. Powoli, rozprostowując swoje wszystkie cztery łapy, wstałam z ziemi. Poczułam przyjemne ciepło tam, gdzie promienie słońca padały na moje wielokolorowe futro.
- Dzień dobry, Winner. – uśmiechnęłam się do psa, który także powoli wstawał.
Chwilę milczał, otrzepując się z pyłu, który znalazł się na jego futrze zapewne wtedy, kiedy spał. Minął krótki moment, a odpowiedział cicho:
- Cześć.
Rozglądnęłam się bez celu po pomieszczeniu, węsząc, jakbym szukała jakiejś zdobyczy, którą mogłabym upolować.
- Chyba tutaj nie zostaniemy, prawda? – zapytałam, nie czekając nawet na odpowiedź, zaczęłam wychodzić na zewnątrz.
Winner stanął tuż obok mnie. Ziemia była wilgotna, a w niektórych miejscach były duże i małe kałuże. W oddali kilka saren zebrało się przy jednej z nich, by się napić. Ja nie chciałam jednak polować, nie byłam głodna.
- Co robimy dzisiaj, Winner? – popatrzyłam na niego, a uśmiech nie znikał mi z pyska.
Winner? Przepraszam, bardzo przepraszam, że tak późno... Brak weny.
- Dzień dobry, Winner. – uśmiechnęłam się do psa, który także powoli wstawał.
Chwilę milczał, otrzepując się z pyłu, który znalazł się na jego futrze zapewne wtedy, kiedy spał. Minął krótki moment, a odpowiedział cicho:
- Cześć.
Rozglądnęłam się bez celu po pomieszczeniu, węsząc, jakbym szukała jakiejś zdobyczy, którą mogłabym upolować.
- Chyba tutaj nie zostaniemy, prawda? – zapytałam, nie czekając nawet na odpowiedź, zaczęłam wychodzić na zewnątrz.
Winner stanął tuż obok mnie. Ziemia była wilgotna, a w niektórych miejscach były duże i małe kałuże. W oddali kilka saren zebrało się przy jednej z nich, by się napić. Ja nie chciałam jednak polować, nie byłam głodna.
- Co robimy dzisiaj, Winner? – popatrzyłam na niego, a uśmiech nie znikał mi z pyska.
Winner? Przepraszam, bardzo przepraszam, że tak późno... Brak weny.
czwartek, 11 czerwca 2015
Od Ivy - CD historii Winnera
Dokładnie słychać było, jak krople deszczu uderzają o dach, oraz spływają w niektórych jego miejscach. Podłoga skrzypiała, kiedy po niej szliśmy, nie wiem, czemu, było tam nieco chłodno. Nawet mimo tego, że jest lato. Usłyszeliśmy kolejny grzmot, zdałam sobie sprawę z tego, że nieco sobie tam raczej posiedzimy. Raczej nie mieliśmy co robić, niż rozmawiać. Ja wolałam najpierw usiąść lub położyć się w jakimś w miarę wygodnym miejscu. Pies też rozglądał się za takim ‘’miłym kącikiem’’. Było tam dużo miejsca, ale niekoniecznie przytulnego. Wreszcie znalazłam w miarę dobry do odpoczynku kąt budynku, po czym położyłam się tam. Od razu poczułam ciepło i relaks. Winner usiadł jakiś metr obok mnie. Chwilę trwała cisza, przerywana jedynie grzmotami i pluskami wody, uderzającymi kroplami o dach.
- Chyba trochę tu poczekamy. Ta burza nigdzie się nie wybiera. – powiedziałam.
Pies przytaknął, kładąc pysk na przednich łapach. Chyba o czymś myślał, rozglądał się po pomieszczeniu. Nie chciałam jednak pytać, o co chodzi, może on nie ma ochoty o tym rozmawiać. Przez zbite okno przedostał się do nas powiew zimnego wiatru. Zadrżałam cała, kiedy we mnie wleciał. Zwinęłam się jeszcze bardziej w kłębek.
Leżałam tak chwilę. W końcu zrobiło mi się zbyt zimno. Wstałam, podeszłam do Winnera i położyłam się obok, opierając o jego bok. Pies wydawał się lekko zaskoczony, lecz nic nie powiedział. Zamknęłam oczy, aby po chwili zasnąć.
Winner? Wiem, długie to nie jest.
- Chyba trochę tu poczekamy. Ta burza nigdzie się nie wybiera. – powiedziałam.
Pies przytaknął, kładąc pysk na przednich łapach. Chyba o czymś myślał, rozglądał się po pomieszczeniu. Nie chciałam jednak pytać, o co chodzi, może on nie ma ochoty o tym rozmawiać. Przez zbite okno przedostał się do nas powiew zimnego wiatru. Zadrżałam cała, kiedy we mnie wleciał. Zwinęłam się jeszcze bardziej w kłębek.
Leżałam tak chwilę. W końcu zrobiło mi się zbyt zimno. Wstałam, podeszłam do Winnera i położyłam się obok, opierając o jego bok. Pies wydawał się lekko zaskoczony, lecz nic nie powiedział. Zamknęłam oczy, aby po chwili zasnąć.
Winner? Wiem, długie to nie jest.
piątek, 5 czerwca 2015
Od Ivy - CD historii Winnera
Wsłuchałam się w wiatr i inne odgłosy natury.
- Tak, uwielbiam takie miejsca. – powiedziałam i zamknęłam oczy z uśmiechem. Motyle latały wokół, różne owady, będąc kolorowe, dodawały piękności tamtemu miejscu. Wokół było kolorowo. Przepiękne zapachy nas otaczały.
Było ciepło, a delikatny wiatr wcale mi nie przeszkadzał. Był wręcz miły, kiedy lekko wlatywał w mój pysk. Otworzyłam oczy.
- Co powiesz na mały spacer do Mglistej Rzeczki? – zaproponowałam.
Pies chwilę milczał, po czym powiedział:
- Dobrze.
Wstaliśmy i powoli poszliśmy. Wiedziałam, że to nieco niebezpieczna droga, ale warto ryzykować, to często niezła zabawa. W końcu szliśmy po ściankach. Wodospady, mgła... Było tam wspaniale. W końcu dotarliśmy na miejsce. Szumienie wody zakłócało ciszę, ale było uspokajające. Było tam wilgotno.
Winner?
- Tak, uwielbiam takie miejsca. – powiedziałam i zamknęłam oczy z uśmiechem. Motyle latały wokół, różne owady, będąc kolorowe, dodawały piękności tamtemu miejscu. Wokół było kolorowo. Przepiękne zapachy nas otaczały.
Było ciepło, a delikatny wiatr wcale mi nie przeszkadzał. Był wręcz miły, kiedy lekko wlatywał w mój pysk. Otworzyłam oczy.
- Co powiesz na mały spacer do Mglistej Rzeczki? – zaproponowałam.
Pies chwilę milczał, po czym powiedział:
- Dobrze.
Wstaliśmy i powoli poszliśmy. Wiedziałam, że to nieco niebezpieczna droga, ale warto ryzykować, to często niezła zabawa. W końcu szliśmy po ściankach. Wodospady, mgła... Było tam wspaniale. W końcu dotarliśmy na miejsce. Szumienie wody zakłócało ciszę, ale było uspokajające. Było tam wilgotno.
Winner?
Subskrybuj:
Posty (Atom)