Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Florence. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Florence. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 stycznia 2015

Od Florence

Biegłam przez las. Chyba zauważyli mnie jacyś ludzie, bo zza krzaków dobiegały głosy. Srach przybrał na sile, nie wiedziałam co chcą ze mną zrobić. I czy moja rzekoma choroba była zagrożeniem czychającym na odpowiedni moment?
Przebiegłam 3 kilometry. Moje łapy traciły siłę by kontynuować dalszą ucieczkę. Z pyska ciekła mi ślina. Ledwo stałam. Ściemniało się, a ja nie miałam gdzie przenocować. Postanowiłam zmusić się do dalszej wędrówki. Przeszłam, ok. 150 - 200m, gdy zauważyłam piękną łąkę, którą prastały kwiaty, zdecydowanie dominowały fioletowe wrzosy, a gdzieniegdzie dało się zauważyć różowe. Lecz nie to mnie najbardziej ucieszyło. Na środku tego raju było jezioro. Śmiało podeszłam bliżej i napiłam się. Gdy zaspokoiłam pragnienie, przysiadłam. Mimo wszystko dalej nie miałam gdzie się podziać. Malownicza polana nie dawała wystarczającego schronienie, jednak postanowiłam spędzić tu noc. Księżyc powoli wschodził na niebo, a ja szykowałam się do snu. Nagle usłyszałam głosy. Poderwałam się z ziemi, napięłam obolałe mięśnie i nasłuchiwałam. Po chwili z ulgą stwierdziłam, że to nie ludzie, a psy. Tylko jakie miały zamiary...
- Kim jesteś? - zapytał nagle jakiś pies.
Odruchowo obróciłam się w jego stronę. Spróbowałam przypomnieć sobie, czy kiedyś go widziałam , ale miałam w głowie kompletną pustkę.
- Psem - palnęłam nerwowo.
- To widać, ale jak się nazywasz? Skąd pochodzisz? Po co tu przybyłaś? - zapytał.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Obce psy od razu wzbudzały u mnie podejrzenia i obawy. Spanikowana cofnęłam się o krok. Instyknt podpowiadał mi, że nie powinam tego wyjawiać od razu.
- Jestem Lexy - skłamałam. - Zgubiłam się.
- Ach... - zaczął.
Wiedziałam, że nie byłam zbyt przekonująca. Byłam kiepskim kłamcą.
- Lexy... Lexy powiadasz... - zmierzył mnie spojrzeniem. - Nie, nie znam cię i nie jesteś w mojej rodzinie.
Przez chwilę zastanawiałam się, czy nie powiedzieć mu prawdy. Ale co miałam powiedzieć? '' Hej jestem Florence i uciekałam, chyba przed ludźmi wiesz? Tamto to było kłamstwo...'' Nie. Kiedyś pewnie przyjdzie na to czas.
- Ja jestem Jason - dodał przyjaźnie.
Zamilkłam.
Jestem ze Sfory Psiego Głosu - powiedział.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Co do tej tajemniczej sfory miałam mieszane uczucia. Postanowiłam jednak zapytać się, czy nie mogę do niej dołączyć. Przecież nie miałam domu.
- A ta sfora to przyjazna jest? - zapytałam. - Mogłabym do niej... dołączyć?
- Hmm... myślę, że tak. Ale, cóż... prowadzimy wojnę.
To mnie zamurowało. Skoro prowadzili wojnę to nie byłam zbyt bezpiecza. Wkrótce jednak powiedziałam:
Prowadź do przywódcy.

Jason? Prowadzicie wojnę z tego co zrozumiałam? C, nie?

piątek, 23 stycznia 2015

Nowa suczka w Sforze - Florence!

Powitajmy Shellove, która dołączyła suczką o imieniu Florence!

Imię: Florence (Floren, Flore, Flo, co tam chcesz)
Płeć: suczka
Wiek: 1, 5 roku
Rasa: border collie
Stanowisko: naganiająca
Partner: szuka
Młode: może kiedyś...
Rodzina: matka: Vella, ojciec: Armin, siostra: Sheerly
Urodziny: 5 dzień jesieni
Sektor: Fallendeer, las
Cechy: Florence jest z natury pesymistką. Wszystko przez to, że dała się zwieść ludziom. Od chwili, w której postanowili, ot tak pozbyć jej z domu znienawidziła ich. Do, niektórych psów ma podobny stosunek. Do końca nikt nie wie dlaczego. Musisz się jej po prostu przypodobać. Dla nieznajomych pozostaje tajemnicza i małomówna. Ma wrodzoną nieufność do obcych. Najpierw musi zobaczyć, czy jesteś wart jej uwagii. Jest specyficzna . Gdy ktoś ją dobrze pozna to przekona się, że Florence jest towarzyska i troskliwa.
Historia: Florence urodziła się w znanej hodowli psów rasy border collie. Gdy osiągnęła wiek 1 roku postanowiła porzucić rodzinę i wybrała się w długą podróż po świecie. Powód? Znudziło jej się monotonne życie, jakie prowadziła w miejscu swojego urodzenia. Przez pewien okres w swoim życiu żyła w bliskości z ludźmi. Dokarmiali ją, a dzieci się z nią bawiły. Wkrótce zabrali ją do domu. Mieszkała z nimi jakieś 3 tygodnie, gdy postanowili zabrać ją do weterynarza na rutynowe badania. Tam wyszło, że prawdopodobnie jest czymś zarażona i jej opiekunowie wyrzucili ją z domu. Przez jakiś czas znowu musiała się tułać, aż znalazła sforę.
Nick na howrse: Shellove, na doggi-game Gabriell