- Aha. - mruknęła Roxolanne. Nie wydawała się jakoś zbyt przejęta czy podekstytowana. Pod tym względem przypominała mi Alaskę.
- Ojej, dobrze, że powiedzieliście to teraz, inaczej mogłabym zabrać jakiemuś człowiekowi popcorn. - przewróciła oczami Alaska.
Myślałem, że będzie gorzej.
- Więc tylko udawaliście? - zapytał Boston.
- Tak. - odpowiedzieliśmy chórem.
- Czasami zastanawiam się czy nie masz problemu ze słuchem. - rzuciła Alaska.
Boston zignorował to.
- Rozumiem. - odwrócił się i odszedł. Nawet nie chcę wiedzieć co teraz myśli, pewnie jakiś głupi kawał.
Po chwili zostaliśmy sami. Ja i Heaven.
- Trochę głupio. - zacząłem rozmowę.
- Dobrze, że im powiedzieliśmy.
- Źle się z tym czułem, naprawdę. - pokiwałem smętnie głową.
- Ja też. Zjemy coś? - zapytała merdając ogonem.
Heaven? Wybacz za długość ;-;
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jonah. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jonah. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
Od Jonah'a - CD historii Heaven
czwartek, 30 lipca 2015
Od Jonah'a - CD historii Heaven
To było zabawne.
Po kilku (kilkunastu) pocałunkach w policzek i wymienionych wypowiedzi, ,,będę tęsknić!'' ruszyliśmy w stronę własnych domów.
- Nie wierzę, że ty - Boston wskazał na mnie - masz dziewczynę, a ja nie.
- Inteligencja. - mruknęła z pogardą Alaska.
Zrobiło mi się trochę głupio. Źle robiliśmy okłamując ich. Musiałem z nią jutro porozmawiać.
- Ona ma siostrę. - szepnęła Irish. - Możesz do niej zagadać.
- To nie to samo. - powiedział z rezygnacją.
- Kochasz się w Heaven? - zrobiłem duże oczy.
Boston odskoczył na bok i się zarumienił.
- Nigdy! Chodzi mi o to, że ty masz dziewczynę pierwszy. - splunął na bok. - A ja, jako pierworodny..
- Ja urodziłam się pierwsza matole. - przerwała Alaska.
- Jako drugorodny. - poprawił się. Czy istnieje takie słowo jak 'drugorodny'?
Razem z siostrą przemilczeliśmy to i słuchaliśmy dalej.
- Powinienem pierwszy znaleźć partnerkę. Wszyscy dobrze wiemy, że Alaska nie ma ochoty z nikim się umawiać, więc to ja powinienem być pierwszy i kropka. Basta. Prawo natury.
Dotarliśmy do domu.
- Cześć dzieci. - powiedziała mama i dała nam całusy w policzek. - Jak minął dzień?
- Jonah ma dziewczynę! - wypalił Boston. Zarumieniłem się.
- A Boston zazdrości. - podsumowała Alaska.
Mama uśmiechnęła się do mnie porozumiewawczo.
Jak co dzień ruszyliśmy do szkoły. Jedyne co było inne, to brak gadatliwości Bostona.
Irish jako pierwsza zobaczyła Heaven. Podbiegłem do niej i spektakularnie przytuliłem.
- Witaj skarbie, musimy porozmawiać.
- Tutaj? - zapytała.
- Sam na sam. - powiedziałem. Chciałem poruszyć temat naszego 'związku'. Nie za bardzo podobało mi się robienie z nich żartów.
Heaven?
Po kilku (kilkunastu) pocałunkach w policzek i wymienionych wypowiedzi, ,,będę tęsknić!'' ruszyliśmy w stronę własnych domów.
- Nie wierzę, że ty - Boston wskazał na mnie - masz dziewczynę, a ja nie.
- Inteligencja. - mruknęła z pogardą Alaska.
Zrobiło mi się trochę głupio. Źle robiliśmy okłamując ich. Musiałem z nią jutro porozmawiać.
- Ona ma siostrę. - szepnęła Irish. - Możesz do niej zagadać.
- To nie to samo. - powiedział z rezygnacją.
- Kochasz się w Heaven? - zrobiłem duże oczy.
Boston odskoczył na bok i się zarumienił.
- Nigdy! Chodzi mi o to, że ty masz dziewczynę pierwszy. - splunął na bok. - A ja, jako pierworodny..
- Ja urodziłam się pierwsza matole. - przerwała Alaska.
- Jako drugorodny. - poprawił się. Czy istnieje takie słowo jak 'drugorodny'?
Razem z siostrą przemilczeliśmy to i słuchaliśmy dalej.
- Powinienem pierwszy znaleźć partnerkę. Wszyscy dobrze wiemy, że Alaska nie ma ochoty z nikim się umawiać, więc to ja powinienem być pierwszy i kropka. Basta. Prawo natury.
Dotarliśmy do domu.
- Cześć dzieci. - powiedziała mama i dała nam całusy w policzek. - Jak minął dzień?
- Jonah ma dziewczynę! - wypalił Boston. Zarumieniłem się.
- A Boston zazdrości. - podsumowała Alaska.
Mama uśmiechnęła się do mnie porozumiewawczo.
Jak co dzień ruszyliśmy do szkoły. Jedyne co było inne, to brak gadatliwości Bostona.
Irish jako pierwsza zobaczyła Heaven. Podbiegłem do niej i spektakularnie przytuliłem.
- Witaj skarbie, musimy porozmawiać.
- Tutaj? - zapytała.
- Sam na sam. - powiedziałem. Chciałem poruszyć temat naszego 'związku'. Nie za bardzo podobało mi się robienie z nich żartów.
Heaven?
środa, 29 lipca 2015
Od Jonah'a - CD historii Heaven
Powstrzymywałem się od śmiechu.
- Moje też. - odpowiedziałem szczerze. - Nie ma co się przejmować.
Suczka odsłoniła 'twarz' i uśmiechnęła się lekko.
- Chodźmy do nich. - powiedziała po chwili.
Więc tam poszliśmy.
Na kolacji nic szczególnego się nie działo. Jedliśmy zające, a potem przyszła po mnie mama.
Oczywiście miała pretekst. ''Musiała'' zapytać się co jest dobre na ból głowy.
Jednak przewróciłem tylko oczami i poszliśmy do domu.
Przy wejściu czekało na mnie zniecierpliwione rodzeństwo. Ciągle wypytywało co się działo.
Rano nie działo się nic szczególnego. Wstałem, pobiłem się z Bostonem, zjadłem śniadanie i wyruszyliśmy do szkoły. Rutyna.
Przed wejściem do szkoły zauważyłem Heaven. Podbiegłem do niej uśmiechnięty.
- Cześć Heaven. - powiedziałem.
Heaven? Długie, prawda?
- Moje też. - odpowiedziałem szczerze. - Nie ma co się przejmować.
Suczka odsłoniła 'twarz' i uśmiechnęła się lekko.
- Chodźmy do nich. - powiedziała po chwili.
Więc tam poszliśmy.
Na kolacji nic szczególnego się nie działo. Jedliśmy zające, a potem przyszła po mnie mama.
Oczywiście miała pretekst. ''Musiała'' zapytać się co jest dobre na ból głowy.
Jednak przewróciłem tylko oczami i poszliśmy do domu.
Przy wejściu czekało na mnie zniecierpliwione rodzeństwo. Ciągle wypytywało co się działo.
Rano nie działo się nic szczególnego. Wstałem, pobiłem się z Bostonem, zjadłem śniadanie i wyruszyliśmy do szkoły. Rutyna.
Przed wejściem do szkoły zauważyłem Heaven. Podbiegłem do niej uśmiechnięty.
- Cześć Heaven. - powiedziałem.
Heaven? Długie, prawda?
Od Jonah'a - CD historii Heaven
Zaskoczyła mnie propozycja suczki.
- Jasne. - pomyślałem chwilę. - Jeszcze pójdę do swojego domu i powiem mamie żeby się nie martwiła, okay?
- Oczywiście. - rozpromieniła się.
Tak naprawdę mogłem powiedzieć rodzeństwu o swoich planach a oni powiedzieli by mamie. Postanowiłem jednak podarować coś Heaven.
Szliśmy przez najczęściej odwiedzane przez psy miejsca. Chcieliśmy zachować bezpieczeństwo ze względu na wilki.
- Masz dziewczynę? - mruknęła Alaska.
- Heaven to nie jest moja dziewczyna. - zarumieniłem się lekko.
- To twój chłopak. - Boston zachichotał nieprzyjemnie.
- Cicho siedź matołku. - warknęła Alaska. - Zaraz powiem mamie, że dokuczasz innym.
- To zacieśnianie rodzinnych więzi - zastanowił się nad nadaniem jej obraźliwego tytułu. - panno mądralińska.
Alaska jedynie przewróciła oczami.
- Co jej dasz? - zapytała po chwili.
- Nie wiem. Myślałem, że mi doradzisz.
- Nie znam się na babskich sprawach, wybacz.
Chciałem jej powiedzieć, że przecież jest dziewczyną i napewno coś wie, ale przypomniałem sobie, że dziewczyny są dziwne. Bardzo dziwne.
- Możesz jej dać kwiatek. - zaczęła niepewnie Irish. Odwróciliśmy głowy w jej stronę przez co lekko się zarumieniła.
- Dobry pomysł. - wymamrotał Boston. - Ale lepiej żebyś upolował jej słonia.
- Słoni tu nie ma idioto. - Alaska spojrzała na niego z kamienną miną. - Jestem za kwiatkiem.
- Więc będzie kwiatek. - rzuciłem. - Wybacz Boston.
Miałem szczęście, że przed naszym domem rośnie kilka ładnych kwiatków. Znałem ich nazwy, były to stokrotki, jedna malwa i dzikie róże.
Mama była zadowolona, że znalazłem koleżankę. Pozwoliła mi tam iść, ale pod warunkiem, że odprowadzi mnie kawałek.
- Jest niebezpiecznie. - prawiła kazanie. To było gorsze niż słuchanie Bostona wieczorami. - Są wilki, możesz się zgubić...
- Chodzę sam do szkoły.
- Chodzisz do szkoły z rodzeństwem. - poprawiła mnie. - Wiesz, że ojciec Heaven przyjął mój poród?
Zrobiłem duże oczy.
- Dobrze, myślę, że dalej pójdziesz sam. - powiedziała wręczając mi trzy ładne bladoczerwone róże. Podziękowałem i poszedłem w stronę domu Heaven.
Przed wejściem do jej jaskini rozglądnąłem się niepewnie. To nie tak, że się wstydziłem. Bałem się tylko, że to nie ta jaskinia.
- Dzień dobry! - powiedziałem wchodząc.
Heaven? piękne
- Jasne. - pomyślałem chwilę. - Jeszcze pójdę do swojego domu i powiem mamie żeby się nie martwiła, okay?
- Oczywiście. - rozpromieniła się.
Tak naprawdę mogłem powiedzieć rodzeństwu o swoich planach a oni powiedzieli by mamie. Postanowiłem jednak podarować coś Heaven.
Szliśmy przez najczęściej odwiedzane przez psy miejsca. Chcieliśmy zachować bezpieczeństwo ze względu na wilki.
- Masz dziewczynę? - mruknęła Alaska.
- Heaven to nie jest moja dziewczyna. - zarumieniłem się lekko.
- To twój chłopak. - Boston zachichotał nieprzyjemnie.
- Cicho siedź matołku. - warknęła Alaska. - Zaraz powiem mamie, że dokuczasz innym.
- To zacieśnianie rodzinnych więzi - zastanowił się nad nadaniem jej obraźliwego tytułu. - panno mądralińska.
Alaska jedynie przewróciła oczami.
- Co jej dasz? - zapytała po chwili.
- Nie wiem. Myślałem, że mi doradzisz.
- Nie znam się na babskich sprawach, wybacz.
Chciałem jej powiedzieć, że przecież jest dziewczyną i napewno coś wie, ale przypomniałem sobie, że dziewczyny są dziwne. Bardzo dziwne.
- Możesz jej dać kwiatek. - zaczęła niepewnie Irish. Odwróciliśmy głowy w jej stronę przez co lekko się zarumieniła.
- Dobry pomysł. - wymamrotał Boston. - Ale lepiej żebyś upolował jej słonia.
- Słoni tu nie ma idioto. - Alaska spojrzała na niego z kamienną miną. - Jestem za kwiatkiem.
- Więc będzie kwiatek. - rzuciłem. - Wybacz Boston.
Miałem szczęście, że przed naszym domem rośnie kilka ładnych kwiatków. Znałem ich nazwy, były to stokrotki, jedna malwa i dzikie róże.
Mama była zadowolona, że znalazłem koleżankę. Pozwoliła mi tam iść, ale pod warunkiem, że odprowadzi mnie kawałek.
- Jest niebezpiecznie. - prawiła kazanie. To było gorsze niż słuchanie Bostona wieczorami. - Są wilki, możesz się zgubić...
- Chodzę sam do szkoły.
- Chodzisz do szkoły z rodzeństwem. - poprawiła mnie. - Wiesz, że ojciec Heaven przyjął mój poród?
Zrobiłem duże oczy.
- Dobrze, myślę, że dalej pójdziesz sam. - powiedziała wręczając mi trzy ładne bladoczerwone róże. Podziękowałem i poszedłem w stronę domu Heaven.
Przed wejściem do jej jaskini rozglądnąłem się niepewnie. To nie tak, że się wstydziłem. Bałem się tylko, że to nie ta jaskinia.
- Dzień dobry! - powiedziałem wchodząc.
Heaven? piękne
wtorek, 28 lipca 2015
Od Jonah'a - CD historii Heaven
Muszę przyznać, zrobiło mi się miło. Teraz powinienem się zrewanżować. Aby być bardziej tajemniczy (spójrzmy prawdzie w oczy, wcale nie jestem tajemniczy) postanowiłem nic jej nie mówić o moim wspaniałym planie.
Z rozmyśleń wyrwał mnie donośny głos jednej z nauczycielek. Wołała na lekcję, jednak nie słuchałem na jaką. Byłem zbyt zajęty rozmyśleniem o rewanżu.
Okazało się, że to lekcja z wiedzy o roślinach. Zabłysnąłem mówiąc o kilku najczęściej spotykanych tutaj terenach, lecz i tak myślałem o prezencie dla Heaven.
Ach, no tak. Nie mówiłem, że wymyśliłem dla niej prezent.
Pod koniec lekcji podeszła do mnie Irish.
- Jonah, Boston mnie gnębi. - szepnęła lekko przestraszona. To nie był pierwszy raz.
- Kto się czubi, ten się lubi. - podsumowałem i rzuciłem krótko. - Wybacz, nie mam teraz czasu. Idź do Alaski.
Suczka kiwnęła posłusznie głową i zaczęła szukać starszej siostry.
- Tu jesteś. - usłyszałem głos Heaven. Odwróciłem się dość elegancko i uśmiechnąłem się.
- Szukałaś mnie? - powiedziałem z dość naciąganym zaskoczeniem.
- Tak bystrzaku. - wymamrotała. - Co robimy?
- Co robi się na przerwie? - zapytałem nienagannie.
- No wiesz, biega się na korytarzach. Szczególnie gdy nauczyciele są blisko.
- Interesujące wypełnianie czasu. - ziewnąłem. Chyba kończyły nam się tematy do rozmowy. - Co powiesz o dokuczaniu rodzeństwu?
Heaven?
Z rozmyśleń wyrwał mnie donośny głos jednej z nauczycielek. Wołała na lekcję, jednak nie słuchałem na jaką. Byłem zbyt zajęty rozmyśleniem o rewanżu.
Okazało się, że to lekcja z wiedzy o roślinach. Zabłysnąłem mówiąc o kilku najczęściej spotykanych tutaj terenach, lecz i tak myślałem o prezencie dla Heaven.
Ach, no tak. Nie mówiłem, że wymyśliłem dla niej prezent.
Pod koniec lekcji podeszła do mnie Irish.
- Jonah, Boston mnie gnębi. - szepnęła lekko przestraszona. To nie był pierwszy raz.
- Kto się czubi, ten się lubi. - podsumowałem i rzuciłem krótko. - Wybacz, nie mam teraz czasu. Idź do Alaski.
Suczka kiwnęła posłusznie głową i zaczęła szukać starszej siostry.
- Tu jesteś. - usłyszałem głos Heaven. Odwróciłem się dość elegancko i uśmiechnąłem się.
- Szukałaś mnie? - powiedziałem z dość naciąganym zaskoczeniem.
- Tak bystrzaku. - wymamrotała. - Co robimy?
- Co robi się na przerwie? - zapytałem nienagannie.
- No wiesz, biega się na korytarzach. Szczególnie gdy nauczyciele są blisko.
- Interesujące wypełnianie czasu. - ziewnąłem. Chyba kończyły nam się tematy do rozmowy. - Co powiesz o dokuczaniu rodzeństwu?
Heaven?
poniedziałek, 27 lipca 2015
Od Jonah'a - CD historii Heaven
- Miło mi cię poznać Heaven. - odparłem uprzejmie. Nawet przy rówieśnikach zachowuję maniery. Zły pies.
- Mi ciebie również. - odpowiedziała z uśmiechem.
Nastała cisza. To chyba normalne, prawda? Suczka jakby czekała na mój ruch.
- Lubisz biegać? - palnąłem. Chyba nie spodziewała się takiego pytania. Zaskoczyłem ją.
- Lubię. - westchnęła. Miała ładny wyraz pyska gdy wzdychała. - A ty?
- Nie za bardzo. - wymamrotałem. Nie powinno się patrzeć na kogoś jak wzdycha, to wygląda wtedy dziwnie. - Wole spacerować. Wtedy widać lepiej co się koło ciebie dzieje.
- Dziwny jesteś. - spojrzała na mnie badawczo.
Tylko ja wiem jak sprawić by ktoś powiedział na ciebie ''dziwny''.
- Jestem ekscentryczny.
- Ekstratyczny. - powtórzyła.
- E-K-S-C-E-N-T-R-Y-C-Z-N-Y. - wydukałem. - Ekscentryk to osoba która, hmm - zamyśliłem się. - Jeśli wszyscy dookoła chodzą na łapach, ekscentryk chodzi na ogonie.
- Umiesz chodzić na ogonie? - zrobiła duże oczy.
- To był przykład. - poprawiłem ją. - Ale nie, nie umiem.
- Jaki jest twój ulubiony kolor? - zapytała. Dzisiaj jest chyba dzień głupich pytań.
- Żółty. - odpowiedziałem. - Jak mniszek lekarski, potocznie nazywany mleczem. A twój?
Heaven? kre a ty wność
- Mi ciebie również. - odpowiedziała z uśmiechem.
Nastała cisza. To chyba normalne, prawda? Suczka jakby czekała na mój ruch.
- Lubisz biegać? - palnąłem. Chyba nie spodziewała się takiego pytania. Zaskoczyłem ją.
- Lubię. - westchnęła. Miała ładny wyraz pyska gdy wzdychała. - A ty?
- Nie za bardzo. - wymamrotałem. Nie powinno się patrzeć na kogoś jak wzdycha, to wygląda wtedy dziwnie. - Wole spacerować. Wtedy widać lepiej co się koło ciebie dzieje.
- Dziwny jesteś. - spojrzała na mnie badawczo.
Tylko ja wiem jak sprawić by ktoś powiedział na ciebie ''dziwny''.
- Jestem ekscentryczny.
- Ekstratyczny. - powtórzyła.
- E-K-S-C-E-N-T-R-Y-C-Z-N-Y. - wydukałem. - Ekscentryk to osoba która, hmm - zamyśliłem się. - Jeśli wszyscy dookoła chodzą na łapach, ekscentryk chodzi na ogonie.
- Umiesz chodzić na ogonie? - zrobiła duże oczy.
- To był przykład. - poprawiłem ją. - Ale nie, nie umiem.
- Jaki jest twój ulubiony kolor? - zapytała. Dzisiaj jest chyba dzień głupich pytań.
- Żółty. - odpowiedziałem. - Jak mniszek lekarski, potocznie nazywany mleczem. A twój?
Heaven? kre a ty wność
Goura urodziła!
Niestety, nasza Goura dała radę urodzić tylko połowę szczeniąt... Cóż, i tak gratulujemy!
Sama jestem zagubiona, jeżeli chodzi o to, który mamy dzień jesieni w SPG, dlatego proszę, żeby jakaś inna adminka się tym zajęła.
/Bell
Sama jestem zagubiona, jeżeli chodzi o to, który mamy dzień jesieni w SPG, dlatego proszę, żeby jakaś inna adminka się tym zajęła.
/Bell
Imię: Alaska
Płeć: Suczka
Wiek: kilka miesięcy
Rasa: mieszaniec border collie i gończego fińskiego (zdecydowanie przeważa ten pierwszy)
Głos:-
Stanowisko: Ciągle myśli nad tym właściwym.
Partner: Jest za młoda, jednak sama myśl o miłości wpędza ją w zakłopotanie.
Młode: Nie planuje.
Rodzina:
Matka - Goura
Ojciec - Houston ♱
Siostra - Irish
Bracia - Jonah i Boston
Urodziny: 10 dzień jesieni
Sektor: Navydeer
Cechy: Alaska uwielbia różnego rodzaju tajemnice i zagadki, przez co sama stała się jedną wielką zagadką. Jest jakby nie patrzeć najodpowiedzialniejszym szczeniakiem z miotu. Jest obserwatorem, nie lubi się wychylać. Dużo osób myśli przez to, że jest nieśmiała. Jednak nic bardziej mylnego. Lubi przewidywać różne rzeczy. Ma własny świat, którym nie lubi się dzielić. Bardzo inteligenta i sprytna. Lubi manipulować.
Historia: Urodzona w Sforze Psiego Głosu.
Nick na howrse: Faraza i Rawe
Imię: Boston
Płeć: Pies
Wiek: kilka miesięcy
Rasa: mieszaniec gończego fińskiego i border collie (przeważa border collie)
Głos: -
Stanowisko: Jak wiele szczeniąt marzy o posadzie wojownika.
Partnerka: Brzydzi się miłością.
Potomstwo: wyżej
Rodzina:
Matka - Goura
Ojciec - Houston ♱
Siostra - Alaska i Irish
Brat - Jonah
Urodziny: 10 dzień jesieni
Sektor: Navydeer
Cechy: Boston to szczeniak z charakterem. Lubi się droczyć i zaczepiać (a najbardziej jego siostrę, Alaskę) Jest opryskliwy i mało kto lubi z nim przebywać. Żywiołowy i energiczny. Najpierw robi, potem myśli. Awanturnik. Lubi się wywyższać, przez co musi zawsze być najlepszy.
Historia: Urodzony w Sforze Psiego Głosu.
Nick na howrse: Faraza i Rawe
Imię: Jonah
Płeć: Pies
Wiek: kilka miesięcy
Rasa: mieszaniec gończego fińskiego i border collie (przeważa ten drugi)
Głos:-
Stanowisko: Myślał o zostaniu lekarzem
Partner: Myśli nad tym.
Młode: Nie wyklucza.
Rodzina:
Matka - Goura
Ojciec - Houston ♱
Siostry - Alaska i Irish
Brat - Boston
Urodziny: 10 dzień jesieni
Sektor: Navydeer
Cechy: Jonah jest marzycielem i w wielkim stopniu przypomina Alaskę. Jest cichym, skoncentrowanym i spokojnym dzieckiem co jest w tym wieku rzadkością. Ma wiele marzeń, z czego większość nigdy się nie spełni. Tak jak siostra lubi tajemnice, z czego on kocha je rozwiązywać. Jest inteligentny, ale wykorzystuje to tylko w dobrych celach.
Historia: Urodzony tutaj.
Właściciel: Faraza i Rawe
Imię: Irish
Wiek: parę miesięcy
Płeć: Suczka
Rasa: mieszanie fińskiego gończego i border collie (wygląda jak border collie)
Głos:-
Stanowisko: Jeszcze nie wie.
Partner: Jest za młoda
Młode: Nie jest do tego przekonana.
Rodzina:
Matka - Goura
Ojciec - Houston ♱
Siostra - Alaska
Bracia - Jonah i Boston
Urodziny: 10 dzień jesieni
Sektor: Navydeer
Cechy: Irish jest bardzo wrażliwą i kruchą sunią. Jest delikatna i nieśmiała. Dla wielu osób słodka i często zamyślona. Cicha i spokojna. Bywa strachliwa. Bardzo lubi swojego brata - Jonah'a który często jej pomaga i chroni ją.
Historia: Urodziła się w Sforze Psiego Głosu
Właściciel: Faraza i Rawe
Subskrybuj:
Posty (Atom)



