- Ja... Ten... Y... TAK! - uśmiechnąłem się radośnie, patrząc w oczy suczki. Jednak po chwili, sytuacja zaczęła robić się nieco krępująca. Odsunęliśmy się od siebie, jednocześnie starając się patrzeć gdzie indziej.
Kiwnąłem porozumiewawczo głową i poszliśmy przed siebie, leśną dróżką.
- Wiesz gdzie możemy iść? - zapytałem po chwili ciszy, zwracając uwagę suczki.
- A masz jakąś propozycje?
- Jeśli nie masz lęku wysokości, to nic nam na przeszkodzie nie stoi.
Po krótkim zastanowieniu, Kelpie wzruszyła ramionami. - To się okaże.
Cóż. Więc zobaczymy ..
XxX
Byliśmy u podnóża gory, a przed nami, rozciągał się przepiękny widok. Odetchnąłem tym cudownym, czystym powietrzem.
- Chodź za mną - posłałem Kelpie krótkie spojrzenie. Ta, po chwili wahania szła obok mnie, krok w krok.
Cały czas spoglądałem na nią, na jej zachowanie. Nie była ani zdenerwowana, ani się nie bała... Więc lęku wysokości chyba nie ma. Ale co ja tam wiem...
- No ile jeszcze..! - odezwała się czekoladowa suczka, która była za mną dość w tyle. Wspinaliśmy się po stromym zboczu, jednak dawaliśmy radę. A przynajmniej ja dawałem.
- Długo. Pomóc ci? - na chwilę się zatrzymałem i spojrzałem za siebie.
- Nie. Uda mi się - wydyszała.
- No oczywiście. - przewróciłem oczyma i powoli "zjechałem " do niej. I tak, razem postawiliśmy łapy na twardym gruncie, a dokładniej, na skale. Był to jeden z wyższych szczytów.
<Kel? >
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aaron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aaron. Pokaż wszystkie posty
sobota, 22 października 2016
niedziela, 16 października 2016
Od Aarona C.D. historii Kelpie
Na słowa suczki, odwróciłem wzrok. Królika już nie było, więc wstałem i podszedłem do suczki.
- Zaraz się spóźnisz, czyż nie? - uniosłem brew z lekkim uśmiechem.
- Hm? - wadera skrzywiła głowę i spojrzała na mnie pytająco. Po chwili uświadomiła sobie co powiedziałem i w szybkim tempie zerwała się z miejsca i pobiegła do wyjścia.
- Czekaj! - krzyknąłem za nią. Ta zwolniła, więc ją dogoniłem.
XxX
- Aaron... Denerwuje się! - Odezwała się Kelpie, pod szpitalem. Przybliżyłem się do niej.
- Nie ma czego,Kel. Jesteś cudowna w tym fachu! Na pewno zdasz! - stałem się podnieść ją na duchu- Słuchaj. Jeśli będziesz się bardzo, bardzo denerwować, zamknij oczy i policz do sześciu.
- Czemu do sześciu? - spytała, patrząc w stronę wejścia.
- Bo tak! To moja szczęśliwa cyfra.
- Okej. - zaśmiała się. - A co jeśli nie umiem liczyć?
- To już twój problem, kochana. I jeśli ci się nie uda,zawsze możesz zostać moim sługą.- poklepałem ją po "ramieniu" i zrobiłem słodką minę.
Po chwili suczka weszła do szpitala.
- Powodzenia! - krzyknąłem, gdy na chwilę się odwróciła.
<Kels? :3>
- Zaraz się spóźnisz, czyż nie? - uniosłem brew z lekkim uśmiechem.
- Hm? - wadera skrzywiła głowę i spojrzała na mnie pytająco. Po chwili uświadomiła sobie co powiedziałem i w szybkim tempie zerwała się z miejsca i pobiegła do wyjścia.
- Czekaj! - krzyknąłem za nią. Ta zwolniła, więc ją dogoniłem.
XxX
- Aaron... Denerwuje się! - Odezwała się Kelpie, pod szpitalem. Przybliżyłem się do niej.
- Nie ma czego,Kel. Jesteś cudowna w tym fachu! Na pewno zdasz! - stałem się podnieść ją na duchu- Słuchaj. Jeśli będziesz się bardzo, bardzo denerwować, zamknij oczy i policz do sześciu.
- Czemu do sześciu? - spytała, patrząc w stronę wejścia.
- Bo tak! To moja szczęśliwa cyfra.
- Okej. - zaśmiała się. - A co jeśli nie umiem liczyć?
- To już twój problem, kochana. I jeśli ci się nie uda,zawsze możesz zostać moim sługą.- poklepałem ją po "ramieniu" i zrobiłem słodką minę.
Po chwili suczka weszła do szpitala.
- Powodzenia! - krzyknąłem, gdy na chwilę się odwróciła.
<Kels? :3>
sobota, 1 października 2016
Od Aarona C.D. historii Kelpie
Podniosłem swój wzrok na Kelpie, która była wtulona w moje futro. Postanowiłem się nie ruszać, by jej nie obudzić. Co było trudne, gdyż zacząłem drętwieć. W tedy już próbowałem wydostać się z jej uścisku. Udało mi się.
Postanowiłem przynieść jedzenie, zanim się obudzi. Pewnie była głodna. Znaczy chyba... Nie byłem pewien. Ale jak coś, to będzie na później.
XxX
Po udanym polowaniu, zacząłem wracać. Przechodząc przez las, usłyszałem czyjeś skomlenie.
Króliki, które przed chwilą były w moim pysku, teraz leżały ukryte głęboko w krzakach... Co, jak co, ale nie mam ochoty znowu biegać za tymi małymi futrzakami.
- Halo?! - krzyknąłem, idąc w stronę chałasu. Miałem oczy dookoła głowy, mając nadzieję, że nikt zaraz nie wyskoczy zza rogu i mnie nie zabije. Gdy łapą stanąłem na jednym z liści, poczułem ciepłą ciecz. Głośno przełknąłem ślinę, domyślając się co to jest. Nie myliłem się.
Spojrzałem w dół i zauważyłem krew. Ciągnęła się od liścia, w głąb czegoś, co przypominało wyjście z lasu na jakiś mały, otwarty teren. Powąchałem ciecz i zmrużywsz oczy, szedłem za zapachem i za strugą. Ten dźwięk wydawał się być tuż obok, ale gdy się odwracałem, nic tam nie było.
- Gdzie jesteś? - szepnąłem najciszej jak umiałem, jednak nic. Powtórzyłem pytanie kilka razy.
- T-tutaj! - delikatny, łamiący się głos, dobiegał z jakiś położonych obok i na sobie klatek. Za nimi, stała jakaś ciężarówka, słyszałem też ludzkie głosy.
Podbiegłem do suczki, starając się nie zwracać na siebie uwagi.
Ale to nie takie łatwe... Gdy tylko się zbliżyłem, szczekanie i warczenie ostrzegły mnie bym się nie zbliżał.
-Cicho tam! - krzyknął mężczyzna w czarym ubraniu. Nie dojrzałem jego twarzy.
- Zaraz cię wyciągnę. - posłałem psu uśmiech. - Gdzie was zabierają? - starałem porozumieć się z Rottweilerem, tuż obok klatki z suczką. Ale ten nie był skory do rozmów.
- Ostatni raz pytam! - warknąłem, na co tym razem pies zareagował.
- Gdzie? Spójrz na mnie. Jak myślisz, skąd mam tyle ran? Blizn?
Nie słuchając dalej, zwróciłem się w stronę suczki
- Jak się nazywasz? - spytałem, chcąc nawiązać z nią jakiś kontakt.
- E.. Eliose. - przedstawiła się, cicho szlochając.
- Ja jestem Aaron. Słuchaj, widzisz obok kłódki takie plastikowe pokrętło?
- Mhm.
- Na trzy, staraj się to przegryźć.
- Nie dam rady...
- Dasz.- posłałem jej delikatny uśmiech.
- Spróbuję.
- Dobra. Raz... Dwa... Trzy! - pociągnąłem za uchwyt w drzwiczkach, a Eliose poluzowała pokrętło.
- Teraz musisz mocno pchnąć drzwiczki. Dasz radę?
- Nie wiem... - spojrzała na swoją łapę. Była zakrwawiona... I pewnie złamaną.
- CII! - krzyknąłem cicho, nie mogąc się ukryć. Nie było gdzie... A jeden z facetów właśnie szedł w naszą stronę.
Będę musiał go powstrzymać...
Gdy mężczyzna wyłonił się zza samochodu, starałem wtopić się w ciemność. Muszę to zrobić po cichu...
- Szczeknij!
- Co?
- Już?
Eliose szczeknęła, zwracając uwagę mężczyzny, na oko 40-letniego.
Odwrócił się do niej, coś gadając. Skorzystałem z momentu i skoczyłem na niego od tyłu, pozwalając go na ziemie. Wydał z siebie jednak krzyk, przez co wszyscy inny zareagowali i przybiegli do nas. Szybko pobiegłem i wywarzyłem drzwi klatki.
- Uciekaj do lasu! - zacząłem szczekać i warczeć na dwójkę z mężczyzn.
- A ty?! - zmartwiła się
- Dam sobie radę! Tylko uciekaj!
Suczka przez chwilę mi się przyglądała, po czym kulejąc, poszła w las.
Szybko rozprawiłem się z tą dwójką.
Znaczy... Uciekłem im. Ale nie poddałem się tak łatwo! Udało mi się uwolnić resztę. Podziękowali za pomoc i odeszli. Mówili, że są z tej samej chodowli i zostali "porwani" za młodości.
XxX
- Eliose! Gdzie jesteś?! To ja, Aaron! - krzyczałem, chodząc po lesie. Zauważyłem ją pod jednym z drzew...
- Muszę cię zabrać do lekarza. Chodź.
- Lekarza?
- Tak... Jest w sforze. Pomoże ci.
XxX
- I co z nią będzie? - Spytałem Alexa, wychodzącego z Sali operacyjnej. Suczka miała zmiażdżoną kość w łapie, więc musiała mieć operację
- Wyjdzie z tego. Zachowałeś się bardzo dobrze. Dziękuję.
- To ja dziękuję. Byłem z Kelpie w... Kelpie! - krzyknąłem. Nie było mnie kilka godzin. Pewnie jest wściekła ,że ją tak zostawiłem...
Pobiegłem więc po króliki, które schowałem. Nie były takie jak tuż po polowaniu, ale nadawały się do jedzenia. Po drodze, zerwałem kilka czerwonych i białych róż. Miałem nadzieję, że Kel wybaczy mi to nagłe zniknięcie...
Właśnie zapytałem do jej domu. Otworzyła drzwi i spojrzała na mnie.
- Przepraszam, że cię tak zostawiłem. Miałem małe... Kłopoty. Znaczy... - szepnąłem z wahaniem i wręczyłem jej bukiet róż.Wiedziałem, że jest zła... I bałem się jej reakcji. Mogła mi wybaczyć. Albo na odwrót.
Kel? Wybacz że tak długo ;_;
Postanowiłem przynieść jedzenie, zanim się obudzi. Pewnie była głodna. Znaczy chyba... Nie byłem pewien. Ale jak coś, to będzie na później.
XxX
Po udanym polowaniu, zacząłem wracać. Przechodząc przez las, usłyszałem czyjeś skomlenie.
Króliki, które przed chwilą były w moim pysku, teraz leżały ukryte głęboko w krzakach... Co, jak co, ale nie mam ochoty znowu biegać za tymi małymi futrzakami.
- Halo?! - krzyknąłem, idąc w stronę chałasu. Miałem oczy dookoła głowy, mając nadzieję, że nikt zaraz nie wyskoczy zza rogu i mnie nie zabije. Gdy łapą stanąłem na jednym z liści, poczułem ciepłą ciecz. Głośno przełknąłem ślinę, domyślając się co to jest. Nie myliłem się.
Spojrzałem w dół i zauważyłem krew. Ciągnęła się od liścia, w głąb czegoś, co przypominało wyjście z lasu na jakiś mały, otwarty teren. Powąchałem ciecz i zmrużywsz oczy, szedłem za zapachem i za strugą. Ten dźwięk wydawał się być tuż obok, ale gdy się odwracałem, nic tam nie było.
- Gdzie jesteś? - szepnąłem najciszej jak umiałem, jednak nic. Powtórzyłem pytanie kilka razy.
- T-tutaj! - delikatny, łamiący się głos, dobiegał z jakiś położonych obok i na sobie klatek. Za nimi, stała jakaś ciężarówka, słyszałem też ludzkie głosy.
Podbiegłem do suczki, starając się nie zwracać na siebie uwagi.
Ale to nie takie łatwe... Gdy tylko się zbliżyłem, szczekanie i warczenie ostrzegły mnie bym się nie zbliżał.
-Cicho tam! - krzyknął mężczyzna w czarym ubraniu. Nie dojrzałem jego twarzy.
- Zaraz cię wyciągnę. - posłałem psu uśmiech. - Gdzie was zabierają? - starałem porozumieć się z Rottweilerem, tuż obok klatki z suczką. Ale ten nie był skory do rozmów.
- Ostatni raz pytam! - warknąłem, na co tym razem pies zareagował.
- Gdzie? Spójrz na mnie. Jak myślisz, skąd mam tyle ran? Blizn?
Nie słuchając dalej, zwróciłem się w stronę suczki
- Jak się nazywasz? - spytałem, chcąc nawiązać z nią jakiś kontakt.
- E.. Eliose. - przedstawiła się, cicho szlochając.
- Ja jestem Aaron. Słuchaj, widzisz obok kłódki takie plastikowe pokrętło?
- Mhm.
- Na trzy, staraj się to przegryźć.
- Nie dam rady...
- Dasz.- posłałem jej delikatny uśmiech.
- Spróbuję.
- Dobra. Raz... Dwa... Trzy! - pociągnąłem za uchwyt w drzwiczkach, a Eliose poluzowała pokrętło.
- Teraz musisz mocno pchnąć drzwiczki. Dasz radę?
- Nie wiem... - spojrzała na swoją łapę. Była zakrwawiona... I pewnie złamaną.
- CII! - krzyknąłem cicho, nie mogąc się ukryć. Nie było gdzie... A jeden z facetów właśnie szedł w naszą stronę.
Będę musiał go powstrzymać...
Gdy mężczyzna wyłonił się zza samochodu, starałem wtopić się w ciemność. Muszę to zrobić po cichu...
- Szczeknij!
- Co?
- Już?
Eliose szczeknęła, zwracając uwagę mężczyzny, na oko 40-letniego.
Odwrócił się do niej, coś gadając. Skorzystałem z momentu i skoczyłem na niego od tyłu, pozwalając go na ziemie. Wydał z siebie jednak krzyk, przez co wszyscy inny zareagowali i przybiegli do nas. Szybko pobiegłem i wywarzyłem drzwi klatki.
- Uciekaj do lasu! - zacząłem szczekać i warczeć na dwójkę z mężczyzn.
- A ty?! - zmartwiła się
- Dam sobie radę! Tylko uciekaj!
Suczka przez chwilę mi się przyglądała, po czym kulejąc, poszła w las.
Szybko rozprawiłem się z tą dwójką.
Znaczy... Uciekłem im. Ale nie poddałem się tak łatwo! Udało mi się uwolnić resztę. Podziękowali za pomoc i odeszli. Mówili, że są z tej samej chodowli i zostali "porwani" za młodości.
XxX
- Eliose! Gdzie jesteś?! To ja, Aaron! - krzyczałem, chodząc po lesie. Zauważyłem ją pod jednym z drzew...
- Muszę cię zabrać do lekarza. Chodź.
- Lekarza?
- Tak... Jest w sforze. Pomoże ci.
XxX
- I co z nią będzie? - Spytałem Alexa, wychodzącego z Sali operacyjnej. Suczka miała zmiażdżoną kość w łapie, więc musiała mieć operację
- Wyjdzie z tego. Zachowałeś się bardzo dobrze. Dziękuję.
- To ja dziękuję. Byłem z Kelpie w... Kelpie! - krzyknąłem. Nie było mnie kilka godzin. Pewnie jest wściekła ,że ją tak zostawiłem...
Pobiegłem więc po króliki, które schowałem. Nie były takie jak tuż po polowaniu, ale nadawały się do jedzenia. Po drodze, zerwałem kilka czerwonych i białych róż. Miałem nadzieję, że Kel wybaczy mi to nagłe zniknięcie...
Właśnie zapytałem do jej domu. Otworzyła drzwi i spojrzała na mnie.
- Przepraszam, że cię tak zostawiłem. Miałem małe... Kłopoty. Znaczy... - szepnąłem z wahaniem i wręczyłem jej bukiet róż.Wiedziałem, że jest zła... I bałem się jej reakcji. Mogła mi wybaczyć. Albo na odwrót.
Kel? Wybacz że tak długo ;_;
środa, 7 września 2016
Od Aarona C.D. historii Kelpie
-Um...-odwróciłem wzrok i podrapałem się po karku.- Byłem młody, bawiłem się jak wszyscy inni. Bez zobowiązań, więc i bez opieki. Musiałem sobie radzić sam, aż znalazłem niezły sposób.- Odparłem, wzruszając ramionami. Ta dokończyła oblizywanie naczynia i odstawiła je, kładąc się z powrotem. Wiedziałem, co jeszcze można zrobić. Delikatnie uchyliłem okno, by wleciało trochę świeżego powietrza. Patrząc na Kelpie, dalej bolała ją głowa, ale już chyba mniej. Postanowiłem zrobić coś jeszcze.
- Zaraz wracam, a ty leż.- Krzyknąłem, wybiegając i nie dając Kel czasu aby spytać "Gdzie idziesz?".
A właśnie...gdzie biegnę? Do szpitala. Na pewno mają jakieś leki na głowę.
Dotarłem do drzwi i już miałem wejść, jednak w porę zauważyłem Alexa.
- Cześć Alex! Mam pytanie.- podszedłem do niego. - masz może jakieś leki na ból głowy?
- No mam, mogę dać ci bez recepty, jeśli powiesz dla kogo one są?
- Dla...Mojej koleżanki. Taki tam mały kac.- zaśmiałem się nerwowo. Nie powiem przecież, że dla Kelpie.,..a gdybym powiedział, suczka z pewnością miałaby mi to za złe.
XxX
- Wróciłem!- Wszedłem do środka i rozejrzałem się. Kel siedziała przy oknie, nie zauważając mojego przybycia. Podszedłem do niej od tyłu.
- Mam cię!- Krzyknąłem, łapiąc ją za ramiona. Ta aż podskoczyła, robią mega śmieszny grymas. Zacząłem głośno się śmiać.
- No bardzo zabawne, ale gdzie żeś był?!- Wyrwała mi z rąk małe pudełeczko.
- Ja,.,Po leki na głowę!- Nie mogłem przestać się śmiać. Jednak w końcu uspokoiłem się i rozpuściłem tabletkę w wodzie, którą potem suczka starała się wypić.
-Fuuuj.- powąchała bezbarwną ciecz, z obrzydzeniem odsuwając głowę. Ale wzięła głeboki oddech i po chwili opróżniła naczynie.
- Co powiesz na odświeżający spacer?
Kel? :v
- Zaraz wracam, a ty leż.- Krzyknąłem, wybiegając i nie dając Kel czasu aby spytać "Gdzie idziesz?".
A właśnie...gdzie biegnę? Do szpitala. Na pewno mają jakieś leki na głowę.
Dotarłem do drzwi i już miałem wejść, jednak w porę zauważyłem Alexa.
- Cześć Alex! Mam pytanie.- podszedłem do niego. - masz może jakieś leki na ból głowy?
- No mam, mogę dać ci bez recepty, jeśli powiesz dla kogo one są?
- Dla...Mojej koleżanki. Taki tam mały kac.- zaśmiałem się nerwowo. Nie powiem przecież, że dla Kelpie.,..a gdybym powiedział, suczka z pewnością miałaby mi to za złe.
XxX
- Wróciłem!- Wszedłem do środka i rozejrzałem się. Kel siedziała przy oknie, nie zauważając mojego przybycia. Podszedłem do niej od tyłu.
- Mam cię!- Krzyknąłem, łapiąc ją za ramiona. Ta aż podskoczyła, robią mega śmieszny grymas. Zacząłem głośno się śmiać.
- No bardzo zabawne, ale gdzie żeś był?!- Wyrwała mi z rąk małe pudełeczko.
- Ja,.,Po leki na głowę!- Nie mogłem przestać się śmiać. Jednak w końcu uspokoiłem się i rozpuściłem tabletkę w wodzie, którą potem suczka starała się wypić.
-Fuuuj.- powąchała bezbarwną ciecz, z obrzydzeniem odsuwając głowę. Ale wzięła głeboki oddech i po chwili opróżniła naczynie.
- Co powiesz na odświeżający spacer?
Kel? :v
czwartek, 1 września 2016
Od Aarona C.D. historii Kelpie
- Po co nam kieliszku?! - uniosłem brew i wziąłem butelkę. Wziąłem jeden, głęboki łyk, którym się zakrztusiłem.
Z trudem połknąłem ciecz i zaczalem kaszleć. Usłyszałem śmiech suczki. Wytarłem pysk i odłożyłem butelkę.
- Czekaj. - westchnąłem. Wyszedłem na zewnątrz i zacząłem się rozglądać. Wzrokiem napotkałem kamienie i... Glinę! Trochę zabawy będzie przynajmniej.
Zacząłem kopać rudą ziemię i zabrałem ją do środka. Położyłem na stoliku, nalałem wodę do miski i zacząłem formować coś na kształt małych naczyń do alkoholu.
Kel z zaciekawieniem patrzyła co robię. W pewnym momencie trochę gliny poleciało na jej nos.
- EJ! - burknęła. Ja zaśmiałem się, powodując u niej większą złość. Walnęła mnie w ramię.
- Ał. Nie bij mnie, proszę! Zrobię co tylko chcesz, ale przestań bo kieliszków nie będzie! - krzyknąłem teatralnie, udając rozpacz.
- Niezły aktor. Serio. - odpadła z uśmiechem.
Po godzinie naczynia były gotowe. Zabraliśmy się więc za picie... Jeden kieliszek, potem drugi i trzeci.
- Jak się bawisz? - spytała Kelpie, zapominając że opowiadała mi jakże ciekawe historie z przygód Pana Jurka i Pani kasztan. Wychodziło jej to zabawinie zwłaszcza, że co jakiś czas zatrzymywała się by przypomnieć sobie o czym mówiła.
XxX
Była 3:53. Z tego co widziałem, Kel była już nieźle przybita.
Co jakiś czas wymiotowała, więc chodziłem w tę i z powrotem, przynosząc jej miskę. Czekałem aż zaśnie.
- Aruś! - krzyknęłam, ledwo stojąc na nogach. Podszedłem do niej i z powrotem położyłem ją na łóżku.
- słucham?
- Zagramy w coś?
Ah.
- Jest późno, idź spać. - westchnąłem, kładąc się obok niej. Tak jak myślałem, zasnęła.
kel?
Z trudem połknąłem ciecz i zaczalem kaszleć. Usłyszałem śmiech suczki. Wytarłem pysk i odłożyłem butelkę.
- Czekaj. - westchnąłem. Wyszedłem na zewnątrz i zacząłem się rozglądać. Wzrokiem napotkałem kamienie i... Glinę! Trochę zabawy będzie przynajmniej.
Zacząłem kopać rudą ziemię i zabrałem ją do środka. Położyłem na stoliku, nalałem wodę do miski i zacząłem formować coś na kształt małych naczyń do alkoholu.
Kel z zaciekawieniem patrzyła co robię. W pewnym momencie trochę gliny poleciało na jej nos.
- EJ! - burknęła. Ja zaśmiałem się, powodując u niej większą złość. Walnęła mnie w ramię.
- Ał. Nie bij mnie, proszę! Zrobię co tylko chcesz, ale przestań bo kieliszków nie będzie! - krzyknąłem teatralnie, udając rozpacz.
- Niezły aktor. Serio. - odpadła z uśmiechem.
Po godzinie naczynia były gotowe. Zabraliśmy się więc za picie... Jeden kieliszek, potem drugi i trzeci.
- Jak się bawisz? - spytała Kelpie, zapominając że opowiadała mi jakże ciekawe historie z przygód Pana Jurka i Pani kasztan. Wychodziło jej to zabawinie zwłaszcza, że co jakiś czas zatrzymywała się by przypomnieć sobie o czym mówiła.
XxX
Była 3:53. Z tego co widziałem, Kel była już nieźle przybita.
Co jakiś czas wymiotowała, więc chodziłem w tę i z powrotem, przynosząc jej miskę. Czekałem aż zaśnie.
- Aruś! - krzyknęłam, ledwo stojąc na nogach. Podszedłem do niej i z powrotem położyłem ją na łóżku.
- słucham?
- Zagramy w coś?
Ah.
- Jest późno, idź spać. - westchnąłem, kładąc się obok niej. Tak jak myślałem, zasnęła.
kel?
środa, 31 sierpnia 2016
Od Aarona C.D. historii Kelpie
Stanąłem, prostując się i wpatrując w ziemiankę.
- To małe jest! Jak ty się tam mieścisz?!- zdziwiłem się, napotykając zły wzrok suczki- bez urazy. chodzi mi że...jak jest małe pomieszczenie, i..
- Nie kończ.- mruknęłam i poszła przed siebie. Otworzyła zielone drzwi, po czym kazała mi wejść. Tak też zrobiłem, i muszę przyznać, nie tego się spodziewałem. Było tam przytulnie wystrojone, na blatach leżało kilka świeczek, i ogólnie było dosyć dużo miejsca. Tyle, co w normalnej jaskini...Ale tu było o wiele przyjemniej. Z zachwytem się rozglądałem.
- I co?- uniosła brew i usiadła na kanapie.
- Powiem ci, że masz niezły gust- uśmiechnąłem się i usiadłem obok niej, Było otwarte okno, a mocniejszy wiatr wdarł się w te cztery ściany. Kel się zatrzęsła...Podbiegłem więc do okna i je zamknąłem, po czym wróciłem na swoje miejsce.
- Lepiej, nie?- przybliżyłem się do niej tak, że dotykaliśmy się futrami. Od raz zrobiło się cieplej.
Siedzieliśmy więc tak, opowiadając sobie różnego rodzaju historie. Ja opowiedziałem mrożący krew w żyłach Horror, a Kelpie bardzo wzruszający dramat. Fajna zabawa, pobudza wyobraźnię.
- Znasz jakiś fajny wierszyk?- spytała po chwili. Zamyśliłem się, poszukując jakiegoś mi znanego.
Podupadam, jeśli chodzi o wiersze, ale co tam!
- Wiesz...nie bardzo, ale mogę zaśpiewać ci piosenkę.
- Dawaj!- zaczęła klaskać, radośnie się uśmiechając.
Zacząłem więc śpiewać w różnych, skomplikowanych językach. suczka przyglądała mi się ze zdziwieniem.
- Skąd znasz tyle języków?
- Nauczyłem się od pewnego wilka...- podrapałem się po karku- a ty?
- Co ja?
- Umiesz śpiewać?
- Nie, ja..- cofnęła, się, jednak złapałem ją i przyciągnąłem do siebie.
- Na pewno umiesz...- zacząłem, po czym zacząłem nucić jakąś melodię, którą Kelpie z łatwością załapała. Już po kilki minutach, wesoło śpiewaliśmy a nawet tańczyliśmy.
Kel? xD
- To małe jest! Jak ty się tam mieścisz?!- zdziwiłem się, napotykając zły wzrok suczki- bez urazy. chodzi mi że...jak jest małe pomieszczenie, i..
- Nie kończ.- mruknęłam i poszła przed siebie. Otworzyła zielone drzwi, po czym kazała mi wejść. Tak też zrobiłem, i muszę przyznać, nie tego się spodziewałem. Było tam przytulnie wystrojone, na blatach leżało kilka świeczek, i ogólnie było dosyć dużo miejsca. Tyle, co w normalnej jaskini...Ale tu było o wiele przyjemniej. Z zachwytem się rozglądałem.
- I co?- uniosła brew i usiadła na kanapie.
- Powiem ci, że masz niezły gust- uśmiechnąłem się i usiadłem obok niej, Było otwarte okno, a mocniejszy wiatr wdarł się w te cztery ściany. Kel się zatrzęsła...Podbiegłem więc do okna i je zamknąłem, po czym wróciłem na swoje miejsce.
- Lepiej, nie?- przybliżyłem się do niej tak, że dotykaliśmy się futrami. Od raz zrobiło się cieplej.
Siedzieliśmy więc tak, opowiadając sobie różnego rodzaju historie. Ja opowiedziałem mrożący krew w żyłach Horror, a Kelpie bardzo wzruszający dramat. Fajna zabawa, pobudza wyobraźnię.
- Znasz jakiś fajny wierszyk?- spytała po chwili. Zamyśliłem się, poszukując jakiegoś mi znanego.
Podupadam, jeśli chodzi o wiersze, ale co tam!
- Wiesz...nie bardzo, ale mogę zaśpiewać ci piosenkę.
- Dawaj!- zaczęła klaskać, radośnie się uśmiechając.
Zacząłem więc śpiewać w różnych, skomplikowanych językach. suczka przyglądała mi się ze zdziwieniem.
- Skąd znasz tyle języków?
- Nauczyłem się od pewnego wilka...- podrapałem się po karku- a ty?
- Co ja?
- Umiesz śpiewać?
- Nie, ja..- cofnęła, się, jednak złapałem ją i przyciągnąłem do siebie.
- Na pewno umiesz...- zacząłem, po czym zacząłem nucić jakąś melodię, którą Kelpie z łatwością załapała. Już po kilki minutach, wesoło śpiewaliśmy a nawet tańczyliśmy.
Kel? xD
sobota, 27 sierpnia 2016
Od Aarona C.D. historii Kelpie
- Jak chcesz, to możemy wracać.- mruknąłem, patrząc na ziewającą co chwile suczkę.
- Nie...wolę spać tutaj.- przeturlała się na plecy i spojrzała w górę. słońce się powoli chowało, więc zjedliśmy resztę ryb i wylegiwaliśmy się na piasku. Pogoda była w sam raz. Ciepła, ale z lekkim, chłodnym wiaterkiem.
Suczka zasnęła po chwili, jednak ja postanowiłem dalej patrzeć, w już coraz ciemniejsze niebo. W końcu, pojawiła się pierwsza gwiazda. Standardowo pomyślałem życzenie.
- Lubię patrzeć nocą w niebo.- Usłyszałem głos Kelpie.
- Nie śpisz?
- Nie...nie mogę. -szepnęła. To pomyśl życzenie o spaniu, a na pewno się spełni- zaśmiałem się.
- Nie..to la dzieci.
- Jesteś dzieckiem.
- Ha-ha. i kto to mówi?- uśmiechnęła się, patrząc na mnie.
- wiesz...nie wiem, czy tobie o mówiłem, ale masz ładne oczy.- odparłem, wpatrują się w nią z szerokim uśmiechem.
Zarumieniła się...widać to było nawet w nocy. Ognisko dalej się paliło, dając nam przyjemne ciepło.
- Gdzie mieszkasz?- pytałem, a ta patrzyła na mnie jak na debila.
- skąd to pytanie?
- No wiesz. Mam nadzieję, że zmienisz zdanie co do naszych spacerów. Jeśli tak, to zamiast do szpitala, przyjdę po ciebie do twojego domu.- wzruszyłem ramionami.
Zamyśliła się przez chwilę, po czym rzekła:
- Nie znam cię.
- Oj znasz. Nie całego mnie, ale znasz.
Kel?
- Nie...wolę spać tutaj.- przeturlała się na plecy i spojrzała w górę. słońce się powoli chowało, więc zjedliśmy resztę ryb i wylegiwaliśmy się na piasku. Pogoda była w sam raz. Ciepła, ale z lekkim, chłodnym wiaterkiem.
Suczka zasnęła po chwili, jednak ja postanowiłem dalej patrzeć, w już coraz ciemniejsze niebo. W końcu, pojawiła się pierwsza gwiazda. Standardowo pomyślałem życzenie.
- Lubię patrzeć nocą w niebo.- Usłyszałem głos Kelpie.
- Nie śpisz?
- Nie...nie mogę. -szepnęła. To pomyśl życzenie o spaniu, a na pewno się spełni- zaśmiałem się.
- Nie..to la dzieci.
- Jesteś dzieckiem.
- Ha-ha. i kto to mówi?- uśmiechnęła się, patrząc na mnie.
- wiesz...nie wiem, czy tobie o mówiłem, ale masz ładne oczy.- odparłem, wpatrują się w nią z szerokim uśmiechem.
Zarumieniła się...widać to było nawet w nocy. Ognisko dalej się paliło, dając nam przyjemne ciepło.
- Gdzie mieszkasz?- pytałem, a ta patrzyła na mnie jak na debila.
- skąd to pytanie?
- No wiesz. Mam nadzieję, że zmienisz zdanie co do naszych spacerów. Jeśli tak, to zamiast do szpitala, przyjdę po ciebie do twojego domu.- wzruszyłem ramionami.
Zamyśliła się przez chwilę, po czym rzekła:
- Nie znam cię.
- Oj znasz. Nie całego mnie, ale znasz.
Kel?
czwartek, 25 sierpnia 2016
Od Aarona C.D. historii Kelpie
- No, no. Wegetarianka?
- Nie... - odparła z uśmiechem - ale spójrz. Ty miałbyś serce by go zabić? - krzyknęła z udawaną histerią.
- Tego nie... Wiesz, ja mam takie postanowienie, albo... Dietę - spowżniałem - jem tylko sarny, ewentualnie ryby.
- Ryby? - zdziwiła się.
- Nie jadłaś nigdy ryby?! W jakim świecie ty żyjesz?! - spytałem urażony.
Ta pokiwała przecząco głową. Z politowaniem pokręciłem głową i pociągnąłem ją za sobą.
- Gdzie ty tak pędzisz?
- Do morza. - Mruknąłem. Z moim tempem, byliśmy tam w niecałe 10 minut.
XxX
- Patrz na mnie. - powiedziałem, wbiegając do wody. Popłynąłem jakieś kilka metrów, po czym zanurkowałem. Zauważyłem przed sobą Kel. Łapą wskazałem rafę koralową. Była duża, piękna i obfita w ryby. Popłynąłem do ławicy, a Klepie zaszła ryby z drugiej strony, sprawiając, że same wpłynęły mi do pyska.
Po udanym, wodnym polowaniu, położyliśmy się na brzegu z naszymi zdobyczami. O dziwo, suczka złapała więcej ryb.
- Nieźle. - uśmiechnąłem się.
- Uczyłam się od mistrza. - odparła i położyła się, chcąc zjeść rybę. Nie chciałem nic jej mówić, więc z szerokim uśmiechem wpatrywałem się w nią. Wzięła kęs mięsa, po czym zrobiła zabawną, zniesmaczoną minę. Głośno się zaśmiałem.
- Ale to przecież upiec trzeba.
- Co? - zdziwiłam się.
Rozpaliłem więc ognisko z jej pomocą i położyliśmy ryby pod drewno, które znalazłem przy plaży.
- Teraz czekamy. Więc.. Jak tam życie? - położyłem się na przeciwko niej.
Kelpie? Ah, Aaron i Kelpie, urodzeni kucharze XD
- Nie... - odparła z uśmiechem - ale spójrz. Ty miałbyś serce by go zabić? - krzyknęła z udawaną histerią.
- Tego nie... Wiesz, ja mam takie postanowienie, albo... Dietę - spowżniałem - jem tylko sarny, ewentualnie ryby.
- Ryby? - zdziwiła się.
- Nie jadłaś nigdy ryby?! W jakim świecie ty żyjesz?! - spytałem urażony.
Ta pokiwała przecząco głową. Z politowaniem pokręciłem głową i pociągnąłem ją za sobą.
- Gdzie ty tak pędzisz?
- Do morza. - Mruknąłem. Z moim tempem, byliśmy tam w niecałe 10 minut.
XxX
- Patrz na mnie. - powiedziałem, wbiegając do wody. Popłynąłem jakieś kilka metrów, po czym zanurkowałem. Zauważyłem przed sobą Kel. Łapą wskazałem rafę koralową. Była duża, piękna i obfita w ryby. Popłynąłem do ławicy, a Klepie zaszła ryby z drugiej strony, sprawiając, że same wpłynęły mi do pyska.
Po udanym, wodnym polowaniu, położyliśmy się na brzegu z naszymi zdobyczami. O dziwo, suczka złapała więcej ryb.
- Nieźle. - uśmiechnąłem się.
- Uczyłam się od mistrza. - odparła i położyła się, chcąc zjeść rybę. Nie chciałem nic jej mówić, więc z szerokim uśmiechem wpatrywałem się w nią. Wzięła kęs mięsa, po czym zrobiła zabawną, zniesmaczoną minę. Głośno się zaśmiałem.
- Ale to przecież upiec trzeba.
- Co? - zdziwiłam się.
Rozpaliłem więc ognisko z jej pomocą i położyliśmy ryby pod drewno, które znalazłem przy plaży.
- Teraz czekamy. Więc.. Jak tam życie? - położyłem się na przeciwko niej.
Kelpie? Ah, Aaron i Kelpie, urodzeni kucharze XD
Od Aarona C.D. historii Kelpie
- Dla mnie mogłabyś to zmienić? - wyszczerzyłem się w uśmiechu, spoglądając na nią.
- Hm... Nie. - zaśmiała się i próbowała wstać, lecz mój ciężar jej na to nie pozwalał. Wierciła się, lecz na próżno.
- Możesz ze mnie zejść? - spytała z irytacją w głosie.
- Hm... Nie. - odparłem z rozmarzoną miną, cytując słowa suczki. Zrobiła złą minę. W tedy, polizałem ją w policzek i prędko wstałem, unikając jej spojrzenia.
- A to co było? - podeszła do mnie.
- E... Koń. - mruknąłem. Ta zdziwiła się.
- Koń?
- Tam biegnie. - wskazałem zmierzającego do nas srokatego, dużego konia z piękną, czarną grzywą i niebieskim oczami.
Kel? Wybacz długość, ale mam 2% w telefonie :v
- Hm... Nie. - zaśmiała się i próbowała wstać, lecz mój ciężar jej na to nie pozwalał. Wierciła się, lecz na próżno.
- Możesz ze mnie zejść? - spytała z irytacją w głosie.
- Hm... Nie. - odparłem z rozmarzoną miną, cytując słowa suczki. Zrobiła złą minę. W tedy, polizałem ją w policzek i prędko wstałem, unikając jej spojrzenia.
- A to co było? - podeszła do mnie.
- E... Koń. - mruknąłem. Ta zdziwiła się.
- Koń?
- Tam biegnie. - wskazałem zmierzającego do nas srokatego, dużego konia z piękną, czarną grzywą i niebieskim oczami.
Kel? Wybacz długość, ale mam 2% w telefonie :v
środa, 24 sierpnia 2016
Od Aarona C.D. historii Kelpie
- Czemu jesteś opiekunką chorych?- Spytałem, rozglądając się po szpitalnym pokoju.
- Tak jakoś wyszło...wiesz, to moja pasja i w ogóle.
- Ciekawe, nie powiem. Ale trochę...męczące?
- żebyś wiedział jak. Czasem nie umiem dogadać się z innymi psami i po prostu jest ciężej. Z tobą, szczeniaczku, było prosto.
- Nie powiedziałbym tego o tobie.- Zaśmiałem się, a ona walnęła mnie w ramię, także się śmiejąc.
Na dworze robiło się ciemno, więc poszedłem się położyć.Wolałem szybciej przespać noc, jednak znów poczułem o okropne uczucie.
- Oho, śniadanie się zwraca- jęknąłem, a Kel szybko podłożyła mi miskę pod pysk.
Gdy już było po wszystkim, na nowo się położyłem.
- Pa, Kel.- Uśmiechnąłem się.
- Pa, Aaron- westchnęła i wyszła. Zostałem więc sam.
Udało mi się zasnąć, ale nie na długo. O 2:46 wstałem, bo musiałem załatwić potrzebę.
Gdy wróciłem, rozłożyłem się na łóżku i po prostu patrzyłem w sufit. I tak minęła 1 godzina, 2,3 aż była 6:00. W tym momencie,zobaczyłem znajomy pyszczek.
- I jak się spało?- Ziewnąłem.
- Całkiem, całkiem. A ty nie spałeś?- Spojrzała na mnie podejrzliwie.
- znacz ten...Uznajmy że nie.
- Dobra, dobra. Lekarz zaraz zrobi ci badania.
Kilka minut potem, przyszedł owy pies.
- Witaj, Aaronie.
- Cześć Alex.
Pies podotykał mojego brzucha, i pytał czy boli. Kiwnąłem przecząco łbem. I tak minęło jeszcze kilka innych badań.
- Jesteś wolny! Czekaj na wypis.- Uśmiechnął się Alex i wyszedł z jaskini.
- A wiesz, co to oznacza?- Poruszyłem brwiami, z uśmiechem patrząc jak Kelpie niesie papiery.
- Myślałam, że zapomniałeś- jęknęła.- Ok.
XxX
- Gdzie chcesz iść, panno Kelpie.- Szturchnąłem ją w bok. Ta mi oddała.
- Tam, gdzie mnie zaprowadzisz.
- To...co myślisz o Romantycznej łące? Przecież to nasza RANDKA!- Krzyknąłem, udając całego w skowronkach. Suczka zaśmiała się.
- Może lepiej góry? Mam nadzieję,że lubisz wyzwania.
- Z tobą? Chętnie!
Kel? <3
- Tak jakoś wyszło...wiesz, to moja pasja i w ogóle.
- Ciekawe, nie powiem. Ale trochę...męczące?
- żebyś wiedział jak. Czasem nie umiem dogadać się z innymi psami i po prostu jest ciężej. Z tobą, szczeniaczku, było prosto.
- Nie powiedziałbym tego o tobie.- Zaśmiałem się, a ona walnęła mnie w ramię, także się śmiejąc.
Na dworze robiło się ciemno, więc poszedłem się położyć.Wolałem szybciej przespać noc, jednak znów poczułem o okropne uczucie.
- Oho, śniadanie się zwraca- jęknąłem, a Kel szybko podłożyła mi miskę pod pysk.
Gdy już było po wszystkim, na nowo się położyłem.
- Pa, Kel.- Uśmiechnąłem się.
- Pa, Aaron- westchnęła i wyszła. Zostałem więc sam.
Udało mi się zasnąć, ale nie na długo. O 2:46 wstałem, bo musiałem załatwić potrzebę.
Gdy wróciłem, rozłożyłem się na łóżku i po prostu patrzyłem w sufit. I tak minęła 1 godzina, 2,3 aż była 6:00. W tym momencie,zobaczyłem znajomy pyszczek.
- I jak się spało?- Ziewnąłem.
- Całkiem, całkiem. A ty nie spałeś?- Spojrzała na mnie podejrzliwie.
- znacz ten...Uznajmy że nie.
- Dobra, dobra. Lekarz zaraz zrobi ci badania.
Kilka minut potem, przyszedł owy pies.
- Witaj, Aaronie.
- Cześć Alex.
Pies podotykał mojego brzucha, i pytał czy boli. Kiwnąłem przecząco łbem. I tak minęło jeszcze kilka innych badań.
- Jesteś wolny! Czekaj na wypis.- Uśmiechnął się Alex i wyszedł z jaskini.
- A wiesz, co to oznacza?- Poruszyłem brwiami, z uśmiechem patrząc jak Kelpie niesie papiery.
- Myślałam, że zapomniałeś- jęknęła.- Ok.
XxX
- Gdzie chcesz iść, panno Kelpie.- Szturchnąłem ją w bok. Ta mi oddała.
- Tam, gdzie mnie zaprowadzisz.
- To...co myślisz o Romantycznej łące? Przecież to nasza RANDKA!- Krzyknąłem, udając całego w skowronkach. Suczka zaśmiała się.
- Może lepiej góry? Mam nadzieję,że lubisz wyzwania.
- Z tobą? Chętnie!
Kel? <3
wtorek, 23 sierpnia 2016
Od Aarona C.D. historii Kelpie
Zawzięcie unikałem małej, metalowej łyżeczki niczym ognia. Jednak zapatrzyłem się na drzwi, które się poruszyły. Suczka wpychnęła zawartość łyżki do mojego pyska. Połknąłem ciecz, robię przy tym różne dziwne miny.
- Ty się nie ciesz, jest jeszcze cały kubek- uśmiechnęła się chytro.
- No nie. - jęknąłem, jednak po kilku minutach namawiania mnie do wypicia, zrobiłem to.
- Jeżeliby dzięki temu, szybciej pójdziemy. - westchnąem i na raz wypiłem całą zawartość kubka. Zrobiło mi się ciepło w brzuchu, więc skrzywiłem się.
- Nie tak szybko. - zabrała mi naczynie i poszła je odłożyć. Miała racje. Zrobiło mi się lepiej... Ciekawe na jak długo.
Po chwili, Kelpie powiedziała, że przybyli inni pacjenci.
- Muszę się nimi zająć. Jeśli do wieczora nic ci nie będzie, możliwe że na następny dzień będziesz mógł iść...
- Z tobą na spacer. - wyszczerzyłem się tryumfalnie. Ona przewróciła oczami i odeszła.
I co ja mam robić przez cały dzień? Ah. Pogoda jest ładna, a przewietrzyć się chyba mogę.
Wyszedłem, ciągnąć za sobą kroplówkę. Była trochę uciążliwa, bo krępowała mi ruchy.
Ale tak czy tak usiadłem przed jaskinią. Mimowolnie zacząłem rozmyślać o ojcu. Czemu mnie zostawił...to przez przeze mnie? Nie... To jego wina. Przez niego musiałem sam sobie radzić. Mały szczeniak w wielkim lesie, pełnym niebezpieczeństw. I gdzie moja matka? Nigdy nie zaznałem miłości rodziców. To wszystko jest chore.
- A ty się gdzieś wybierasz?! - krzyknęła wymownie Kel. Dała mi znak łapą, żebym wszedł do srodka. Posłusznie tak zrobiłem.
- Wybacz. - mrugnąłem, patrząc co robi. Wypełniała jakieś papiery.
Kel? :3
- Ty się nie ciesz, jest jeszcze cały kubek- uśmiechnęła się chytro.
- No nie. - jęknąłem, jednak po kilku minutach namawiania mnie do wypicia, zrobiłem to.
- Jeżeliby dzięki temu, szybciej pójdziemy. - westchnąem i na raz wypiłem całą zawartość kubka. Zrobiło mi się ciepło w brzuchu, więc skrzywiłem się.
- Nie tak szybko. - zabrała mi naczynie i poszła je odłożyć. Miała racje. Zrobiło mi się lepiej... Ciekawe na jak długo.
Po chwili, Kelpie powiedziała, że przybyli inni pacjenci.
- Muszę się nimi zająć. Jeśli do wieczora nic ci nie będzie, możliwe że na następny dzień będziesz mógł iść...
- Z tobą na spacer. - wyszczerzyłem się tryumfalnie. Ona przewróciła oczami i odeszła.
I co ja mam robić przez cały dzień? Ah. Pogoda jest ładna, a przewietrzyć się chyba mogę.
Wyszedłem, ciągnąć za sobą kroplówkę. Była trochę uciążliwa, bo krępowała mi ruchy.
Ale tak czy tak usiadłem przed jaskinią. Mimowolnie zacząłem rozmyślać o ojcu. Czemu mnie zostawił...to przez przeze mnie? Nie... To jego wina. Przez niego musiałem sam sobie radzić. Mały szczeniak w wielkim lesie, pełnym niebezpieczeństw. I gdzie moja matka? Nigdy nie zaznałem miłości rodziców. To wszystko jest chore.
- A ty się gdzieś wybierasz?! - krzyknęła wymownie Kel. Dała mi znak łapą, żebym wszedł do srodka. Posłusznie tak zrobiłem.
- Wybacz. - mrugnąłem, patrząc co robi. Wypełniała jakieś papiery.
Kel? :3
poniedziałek, 22 sierpnia 2016
Od Aarona C.D. historii Kelpie
- Ja, dziesięć?! - krzyknąłem, z trudem połykając rakietę. - Wyglądam aż tak staro?!
- Tak, więc nie trzymaj mnie w niepewności i powiedz prawdę.
- Trzy - uśmiechnąłem się szeroko.
- Nie wierzę. Starszy o rok a zachowuje się jak dzieciak.
- Oj tam. Zdarza się każdemu. - oparłem głowę o jedną z łap.
- Nie mi.
- Każdy tak mówi. I nie znasz mnie, tak? Więc - nazywam się Aaron, mam trzy lata, jestem mieszańcem wilka. Mój charakter poznałaś e jednej trzeciej, więc jak chcesz się o mnie dowiedzieć, musisz iść ze mną Na spacer.
- Zawsze jesteś taki uparty? - zmarszczyła czoło z uśmiechem.
- Yhm- mrugnąłem.
- No... Już ok. Ale tylko raz.
- Oki! Już czuję się lepiej, więc możemy iść teraz.
Kel? :D
- Tak, więc nie trzymaj mnie w niepewności i powiedz prawdę.
- Trzy - uśmiechnąłem się szeroko.
- Nie wierzę. Starszy o rok a zachowuje się jak dzieciak.
- Oj tam. Zdarza się każdemu. - oparłem głowę o jedną z łap.
- Nie mi.
- Każdy tak mówi. I nie znasz mnie, tak? Więc - nazywam się Aaron, mam trzy lata, jestem mieszańcem wilka. Mój charakter poznałaś e jednej trzeciej, więc jak chcesz się o mnie dowiedzieć, musisz iść ze mną Na spacer.
- Zawsze jesteś taki uparty? - zmarszczyła czoło z uśmiechem.
- Yhm- mrugnąłem.
- No... Już ok. Ale tylko raz.
- Oki! Już czuję się lepiej, więc możemy iść teraz.
Kel? :D
sobota, 20 sierpnia 2016
Od Aarona C.D. historii Kelpie
Suczka wyciągnęła nową, czystą igłę. Zbliżała się z nią do mojej łapy, lecz gdy już prawie ona wbiła się pod moją skórę, odsunąłem łapę i spojrzałem podejrzliwie na Kelpie.
- Daj spokój, jesteś dorosłym psem czy szczeniakiem?
- Szczeniakiem- mruknąłem, nie spuszczając wzroku z metalowej, ostrej rurki.
- Szczeniakiem, huh? Patrz co mam, szczeniaczku- podeszła do półki i wyciągnęła z niej jakiś smakołyk. Do moich nozdrzy od razu napłynął cudowny zapach "mięsnych rakiet". I do tego edycja limitowana!
- Wzrokiem podążałem za jedną z "rakiet", a Kel odwracając moją uwagę, wbiła igłę. Nie poczułem tego, gdyż byłem zajęty jedzeniem smakołyku.
- I widzisz? - Spojrzała na mnie.
- Na pewno by bolało, gdybyś nie dała rakiet.
Ta tylko przewróciła oczami.
- Panno Kelpie, czy gdy wyjdę, zechciałabyś iść ze mną na uroczystą kolację?- Spytałem poważnym tonem. Mimo, że suczka starała się to ukryć, zobaczyłem jej delikatny uśmiech.
- Nie.- Odparła krótko.
- Prooszę.- Ześlizgnąłem się z łóżka i podpełzłem do niej.
Kelpie? Aaron wonsz xd
- Daj spokój, jesteś dorosłym psem czy szczeniakiem?
- Szczeniakiem- mruknąłem, nie spuszczając wzroku z metalowej, ostrej rurki.
- Szczeniakiem, huh? Patrz co mam, szczeniaczku- podeszła do półki i wyciągnęła z niej jakiś smakołyk. Do moich nozdrzy od razu napłynął cudowny zapach "mięsnych rakiet". I do tego edycja limitowana!
- Wzrokiem podążałem za jedną z "rakiet", a Kel odwracając moją uwagę, wbiła igłę. Nie poczułem tego, gdyż byłem zajęty jedzeniem smakołyku.
- I widzisz? - Spojrzała na mnie.
- Na pewno by bolało, gdybyś nie dała rakiet.
Ta tylko przewróciła oczami.
- Panno Kelpie, czy gdy wyjdę, zechciałabyś iść ze mną na uroczystą kolację?- Spytałem poważnym tonem. Mimo, że suczka starała się to ukryć, zobaczyłem jej delikatny uśmiech.
- Nie.- Odparła krótko.
- Prooszę.- Ześlizgnąłem się z łóżka i podpełzłem do niej.
Kelpie? Aaron wonsz xd
piątek, 19 sierpnia 2016
Od Aarona C.D. historii Kelpie
- Hah. Żebyś ty widziała małe coś przypominające malamuta z cząstką wilka, które jest poniżane nawet przez ojca, który sam sprawio że jego dziecko wygląda jak wygląda. - powiedziałem na jednym wdechu, podając Kelpie część o którą prosiła.
Ta spojrzała na mnie i chwilę się zamyśliła.
- Wcześniej nie zauważyłam podobieństwa.
- Jakbyś zobaczyła mnie małego, powiedziałabyś co innego. - Zaśmiałem się x samego siebie, wspominając sobie mój wcześniejszy wygląd i to, jakim byłem niezdarnym szczeniakiem... Sh.
- No i jest! - zawołała szczęśliwie Kel.
- No ale chyba zostaniesz jeszcze ze mną? - położyłem się na łóżku i wbiłem wzrok w podłogę. Wydawała się fajna.
- Nie mogę.
- No weeeź. Mi odmówisz? - zrobiłem słodką minę i spojrzałem na suczkę.
Kel? •﹏•
Ta spojrzała na mnie i chwilę się zamyśliła.
- Wcześniej nie zauważyłam podobieństwa.
- Jakbyś zobaczyła mnie małego, powiedziałabyś co innego. - Zaśmiałem się x samego siebie, wspominając sobie mój wcześniejszy wygląd i to, jakim byłem niezdarnym szczeniakiem... Sh.
- No i jest! - zawołała szczęśliwie Kel.
- No ale chyba zostaniesz jeszcze ze mną? - położyłem się na łóżku i wbiłem wzrok w podłogę. Wydawała się fajna.
- Nie mogę.
- No weeeź. Mi odmówisz? - zrobiłem słodką minę i spojrzałem na suczkę.
Kel? •﹏•
Subskrybuj:
Posty (Atom)