Rozumiem, to całkowicie w porządku. Żeby dzielić się z kimś zatajonymi informacjami, należy darzyć tę osobę zaufaniem. Jak mogłam sądzić, że powie coś takiego nieznajomej? Głupia, głupia... W kraju, z którego pochodzę popularne jest takie powiedzenie, jak: "Hyoong joong saeng jin". Oznacza to, coś w rodzaju "Tęsknie za czymś tak bardzo, że nie ma kurzu piętrzącego się w moim sercu". Porządkowanie swoich uczuć jest takie samo jak porządkowanie miejsca zamieszkania? To tak samo jak sprzątanie groty? Nie można zrobić tego szybko i spokojnie. Wygląda na to, że nie jest to wcale taka prosta sprawa.
- Skoro należymy do tej samej sfory to pewne, że spotkamy się jeszcze nie raz. Będziemy mieli jeszcze później okazję, żeby się poznać. - Mówił patrząc w niezidentyfikowany punkt w głębi mroku, gdzieś przed nim.
- Później? - Przeciągnęłam z nutą lekkiego rozczarowania. - Nie ma nic ważniejszego niż "teraz". Ponieważ "później" może nigdy nie nadejść. Życie nie jest wystarczająco długie, by mówić o kolejnej okazji, ale o tym, co jest aktualnie przed naszymi oczami. Skąd pewność, że dożyjemy dnia jutrzejszego? - Spojrzałam na niego kątem oka. - Poza tym... po co czekać, skoro teraz jest okazja? - Wprawiłam w wir powietrze za mną, energicznie machając ogonem.
Robin? Przepraszam, ostatnio brak mi weny.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Afua. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Afua. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 9 lutego 2015
niedziela, 8 lutego 2015
Od Afuy - CD historii Robina
"Czy nalezysz do sfory?", użlyło mi, gdy tylko te słowa dotarły do moich uszu. Musi to oznaczać, że pies nie jest obcy, więc nie powinien mi zrobić krzywdy, mam rację?
- Tak. - Odpowiedziałam z uśmiechem. - Moja godność, Afua. A Twoja? - Pochyliłam się lekko, coś w rodzaju ukłonu.
- Robin. - Odparł krótko, wciąż się uśmiechając.
- Co robisz tutaj, skoro jest tak późno? - Z tymi słowami na miejsce mojego uśmiechu weszło lekkie zdziwienie.
- Wybrałem się na spacer. - Wytłumaczył.
- Ach, Ty też nie mogłeś zasnąć? - Westchnęłam. Na to pytanie nie dostałam jednak już odpowiedzi. - Mogę się do Ciebię przyłączyć? Czy raczej jesteś typem samotnika i wolisz dokończyć spacer w samotności. - zaproponowałam z nadzieją po krótkiej chwili ciszy, która została przerwana moim ponownym westchnieniem. Na szczęście, zgodził się. Miałam więc okazje spędzić z kimkolwiek trochę czasu. Zaczeliśmy stąpać po miękkiej i pachnącej wiosną trawie, lekko uginającej się pod naszym ciężarem. Mijaliśmy setki drzew, szepczących na wietrze swoje własne piosenki i zasłaniających światło księzyca, które dla całej okolicy było jak niewielkie światełko na ciemnym firmamencie uzależniającego szczęścia, odsuwającego na bok wszelkie dołujące myśli, które śmiałyby choć na sekundę zepsuć to otumaniające widowisko.
To naprawdę było wspaniałe. Po pewnym czasie towarzysz bezwiednie zaczerpnął głębszego tchu, napawając się świeżym i chłodnym powietrzem. Jego oczy przesneły się po raz kolejny po całym zapierającym dech w piersi, gwieździstym niebie, chłonąc wszystkie gwiazdy, w taki sposób, jakby wiedział, że już nigdy ich nie zobaczy. Zastanawiało mnie zachowanie psa, a również troszkę bawiło. Gdy cicho się zaśmiałam, spojrzał na mnie nierozumnie.
- Dużo dzisiaj gwiazd. - Odpowiedziałam jego przepastnym jak morze oczom w głębokim odcieniu ciemnobrunatnego jantaru.
Robin?
- Tak. - Odpowiedziałam z uśmiechem. - Moja godność, Afua. A Twoja? - Pochyliłam się lekko, coś w rodzaju ukłonu.
- Robin. - Odparł krótko, wciąż się uśmiechając.
- Co robisz tutaj, skoro jest tak późno? - Z tymi słowami na miejsce mojego uśmiechu weszło lekkie zdziwienie.
- Wybrałem się na spacer. - Wytłumaczył.
- Ach, Ty też nie mogłeś zasnąć? - Westchnęłam. Na to pytanie nie dostałam jednak już odpowiedzi. - Mogę się do Ciebię przyłączyć? Czy raczej jesteś typem samotnika i wolisz dokończyć spacer w samotności. - zaproponowałam z nadzieją po krótkiej chwili ciszy, która została przerwana moim ponownym westchnieniem. Na szczęście, zgodził się. Miałam więc okazje spędzić z kimkolwiek trochę czasu. Zaczeliśmy stąpać po miękkiej i pachnącej wiosną trawie, lekko uginającej się pod naszym ciężarem. Mijaliśmy setki drzew, szepczących na wietrze swoje własne piosenki i zasłaniających światło księzyca, które dla całej okolicy było jak niewielkie światełko na ciemnym firmamencie uzależniającego szczęścia, odsuwającego na bok wszelkie dołujące myśli, które śmiałyby choć na sekundę zepsuć to otumaniające widowisko.
To naprawdę było wspaniałe. Po pewnym czasie towarzysz bezwiednie zaczerpnął głębszego tchu, napawając się świeżym i chłodnym powietrzem. Jego oczy przesneły się po raz kolejny po całym zapierającym dech w piersi, gwieździstym niebie, chłonąc wszystkie gwiazdy, w taki sposób, jakby wiedział, że już nigdy ich nie zobaczy. Zastanawiało mnie zachowanie psa, a również troszkę bawiło. Gdy cicho się zaśmiałam, spojrzał na mnie nierozumnie.
- Dużo dzisiaj gwiazd. - Odpowiedziałam jego przepastnym jak morze oczom w głębokim odcieniu ciemnobrunatnego jantaru.
Robin?
sobota, 24 stycznia 2015
Od Afuy
Była to moja pierwsza noc w tej sforze. Cierpiałam już od kilku dni na
brutalną bezsenność, która mnie tak wyniszczyła, że nawet byłam trochę
senna. Łudziłam się więc, że zasnę, leżąc na niewielkiej skale,
oglądając gwiazdoskłony. Słyszałam z otaczającego mnie lasu pohukiwanie
sowy, charakterystyczne odgłosy wydawane przez świerszcze, oraz
aktywność innych zwierząt nocnych. Przyprawiały one obecną scenerię o
lekko dramatyczny nastrój, co wprawiło mnie w lęk. Napięcie rosło, gdy w
krzakach przede mną zaczęło coś szeleścić, a liście się po woli
rozchylały na boki. Nerwowo wstałam, po czym delikatnie cofnęłam się o
kilka kroków do tyłu, a następnie przyjęłam pozycję, gotową do ucieczki,
wciąż uważnie obserwując zarośla.
Wreszcie wyłonił się z niej drobny pysk, psa, który nerwową obwąchiwał powietrze wokół siebie. Gdy w końcu wygrzebał się z roślin, okazało się, że jest to pies rasy dingo.
Chmury zsunęły się z księżyca, co sprawiło, że jego delikatne promienie oświetliły rudawe futro nieznajomego. Nie wiedziałam jak mam zareagować, więc wpatrywałam się w niego bez słowa, z lekko przekrzywionym w prawą stronę łebkiem.
Ilanazaroykinie?
Wreszcie wyłonił się z niej drobny pysk, psa, który nerwową obwąchiwał powietrze wokół siebie. Gdy w końcu wygrzebał się z roślin, okazało się, że jest to pies rasy dingo.
Chmury zsunęły się z księżyca, co sprawiło, że jego delikatne promienie oświetliły rudawe futro nieznajomego. Nie wiedziałam jak mam zareagować, więc wpatrywałam się w niego bez słowa, z lekko przekrzywionym w prawą stronę łebkiem.
Ilanazaroykinie?
Nowy pies w Sforze - Afua!
Powitajmy przepiękną Afuę! Chyba jeszcze nie mamy w SPG tej rasy... Życzymy graczce Hallyu, aby nie pożałowała dołączenia do nas.

Imię: Afua
Płeć: Suczka
Wiek: 2 lat.
Rasa: Chart afgański.
Głos: https://www.youtube.com/watch?v=Sn53ZQ6Bb0A
Stanowisko: Opiekun szczeniąt
Partner: Szuka.
Młode: Brak.
Rodzina: Whippy - najjaśniejsza pani matka, rodzicielka i opiekunka w jednym. Andree - Nie żyjący już surowy i wymagający ojciec, champion.
Urodziny: 1 dzień wiosny.
Sektor: AVENDEER, Fioletowa Rzeczka
Cechy: Jest dobrze wychowaną i ułożoną młodą damą. Tak, zachowuje się jak panienka z dworu. Jest miła i uprzejma, a na każdy docinek odpowiada z uśmiechem na twarzy. Afua jest z reguły zawsze zatroskana i nie do końca rozgarnięta. Szybko nawiązuje przyjaźnie, jest bardzo ufna. Nie jest arogancka i samolubna, jaka mogłyby się wydawać. Owszem, jest trochę rozpieszczona i kapryśna, ale jak taką nie być, kiedy wszystko, co najlepsze było jej dane na skinienie palca? Poza tym, potrafi być naprawdę irytująca. Przez pozycję jej rodziców, znaczenie słowa "dość" wyblakło i nie do końca na nie reaguje. Uwierzy we wszystko, byleby tylko ktoś poświęcił jej choć odrobinę uwagi. Nawet bez takich napadów nienawidzi być samotna - choć zazwyczaj zgrywa samotniczkę, nie chce być ignorowana i niepotrzebna. Jest bardzo, bardzo wrażliwa i potrzebuje osoby, do której mogłaby się zwierzać w razie potrzeby. Może wygląda na szczenię, gdyż uważnie i starannie dba o swoją urodę. Afua to drobna suczka o dumnej postawie. Jest zgrabna, ma wąską talię, typową dla charta. Żebra są wyraźnie widoczne tak samo jak i reszta kości. Ma długie nogi, które są bardzo sprawne i silne. Jednak nie widać na nich mięśni, dzięki czemu nadal wyglądają na smukłe. Jest posiadaczką małego, drobnego pyszczka i jedwabistej, białej sierści z czarnymi końcówkami. Jest ona miękka i zawsze idealnie ułożona. Pod dość długim pyskiem, znajdują się cieniutkie, czarne wargi. Zazwyczaj są rozpostarte w szerokim, promienistym uśmiechu, jednakże zdarza się, że są zaciśnięte w wąską kreskę, która dodaje twarzy wściekłości.
Na głowie są osadzone duże oczy o głębokim wyrazie. Są koloru ciemno brązowego, a czasem nawet czarnego. Okala je okrąg w ciemnym kolorze.
Historia: Urodziła się pierwszego dnia wiosny w Pałacu Buddyjskim, w drugim, największym mieście Korei Południowej, jakim jest Pusan. Jest pierworodną córką pewnej suczki, o niezrealizowanych marzeniach. Chciała zostać psem wystawowym, jednak brak rodowodu wszystko jej uniemożliwił. Prowadziła potajemny romans z championem, psem właściciela pałacu, rodowodowego i niezwykle wysoko postawionego, nie żyjącego już psa, który przynosił dumę całej Korei Południowej. Była przywiązana do obojga rodziców, a oni darzyli ją szczególną sympatią, gdyż była ich jedynym dzieckiem, wręcz oczkiem w głowie. Kiedy była mała, jej ojciec zmarł. Bardzo odbiło się to na jej zdrowiu psychicznym, a nawet lekko na fizycznym. Kiedy wyszła z długotrwałej depresji, która u niej, jako u szenięcia, objawiała się spazmami nagłego buntownictwa i ciągłego roztargnienia oraz niechęci do wszystkiego, wróciła znów słodka, kochana i milutka suczka, która stała się prymuską mamusi. Jednak właściciel jej ojca, który tęsknił za swoim psem postanowił pozbyć się wszystkiego, co mu go przypominało. Dlatego też, wywiózł ją do lasu, a tam zostawił.
Nick na howrse.pl i/lub mail:
Howrse: Hallyu
mail : Sharoon767@gmail.com
Płeć: Suczka
Wiek: 2 lat.
Rasa: Chart afgański.
Głos: https://www.youtube.com/watch?v=Sn53ZQ6Bb0A
Stanowisko: Opiekun szczeniąt
Partner: Szuka.
Młode: Brak.
Rodzina: Whippy - najjaśniejsza pani matka, rodzicielka i opiekunka w jednym. Andree - Nie żyjący już surowy i wymagający ojciec, champion.
Urodziny: 1 dzień wiosny.
Sektor: AVENDEER, Fioletowa Rzeczka
Cechy: Jest dobrze wychowaną i ułożoną młodą damą. Tak, zachowuje się jak panienka z dworu. Jest miła i uprzejma, a na każdy docinek odpowiada z uśmiechem na twarzy. Afua jest z reguły zawsze zatroskana i nie do końca rozgarnięta. Szybko nawiązuje przyjaźnie, jest bardzo ufna. Nie jest arogancka i samolubna, jaka mogłyby się wydawać. Owszem, jest trochę rozpieszczona i kapryśna, ale jak taką nie być, kiedy wszystko, co najlepsze było jej dane na skinienie palca? Poza tym, potrafi być naprawdę irytująca. Przez pozycję jej rodziców, znaczenie słowa "dość" wyblakło i nie do końca na nie reaguje. Uwierzy we wszystko, byleby tylko ktoś poświęcił jej choć odrobinę uwagi. Nawet bez takich napadów nienawidzi być samotna - choć zazwyczaj zgrywa samotniczkę, nie chce być ignorowana i niepotrzebna. Jest bardzo, bardzo wrażliwa i potrzebuje osoby, do której mogłaby się zwierzać w razie potrzeby. Może wygląda na szczenię, gdyż uważnie i starannie dba o swoją urodę. Afua to drobna suczka o dumnej postawie. Jest zgrabna, ma wąską talię, typową dla charta. Żebra są wyraźnie widoczne tak samo jak i reszta kości. Ma długie nogi, które są bardzo sprawne i silne. Jednak nie widać na nich mięśni, dzięki czemu nadal wyglądają na smukłe. Jest posiadaczką małego, drobnego pyszczka i jedwabistej, białej sierści z czarnymi końcówkami. Jest ona miękka i zawsze idealnie ułożona. Pod dość długim pyskiem, znajdują się cieniutkie, czarne wargi. Zazwyczaj są rozpostarte w szerokim, promienistym uśmiechu, jednakże zdarza się, że są zaciśnięte w wąską kreskę, która dodaje twarzy wściekłości.
Na głowie są osadzone duże oczy o głębokim wyrazie. Są koloru ciemno brązowego, a czasem nawet czarnego. Okala je okrąg w ciemnym kolorze.
Historia: Urodziła się pierwszego dnia wiosny w Pałacu Buddyjskim, w drugim, największym mieście Korei Południowej, jakim jest Pusan. Jest pierworodną córką pewnej suczki, o niezrealizowanych marzeniach. Chciała zostać psem wystawowym, jednak brak rodowodu wszystko jej uniemożliwił. Prowadziła potajemny romans z championem, psem właściciela pałacu, rodowodowego i niezwykle wysoko postawionego, nie żyjącego już psa, który przynosił dumę całej Korei Południowej. Była przywiązana do obojga rodziców, a oni darzyli ją szczególną sympatią, gdyż była ich jedynym dzieckiem, wręcz oczkiem w głowie. Kiedy była mała, jej ojciec zmarł. Bardzo odbiło się to na jej zdrowiu psychicznym, a nawet lekko na fizycznym. Kiedy wyszła z długotrwałej depresji, która u niej, jako u szenięcia, objawiała się spazmami nagłego buntownictwa i ciągłego roztargnienia oraz niechęci do wszystkiego, wróciła znów słodka, kochana i milutka suczka, która stała się prymuską mamusi. Jednak właściciel jej ojca, który tęsknił za swoim psem postanowił pozbyć się wszystkiego, co mu go przypominało. Dlatego też, wywiózł ją do lasu, a tam zostawił.
Nick na howrse.pl i/lub mail:
Howrse: Hallyu
mail : Sharoon767@gmail.com
Subskrybuj:
Posty (Atom)