piątek, 14 sierpnia 2015

Od Ivy - CD historii Winnera

Rozmawialiśmy, aż zasnęliśmy. Ja mogłabym wspominać ‘’dawne czasy’’ przez całą noc, ale byłam wtedy zbyt zmęczona, mój partner najwyraźniej też. Zamknęłam oczy, położyłam pysk na łapach i spokojnie zasnęłam. Teraz nie byłam w jaskini sama i czułam się bezpiecznie.
Kiedy obudziłam się rano, od razu popatrzyłam na legowisko Winnera. Nie było go tam. Potem popatrzyłam przed siebie. Winner stał przy wejściu do jaskini a w pysku trzymał dwa zające. Jednego położył przede mną. Położył się, kładąc drugiego.
- Dziękuje, Winner. – uśmiechnęłam się i zaczęłam jeść.

 ♦♦♦

 Biegłam pomiędzy drzewami. Wokół padał śnieg. Po chwili zatrzymałam się i położyłam w białym puchu. Uwielbiam zimę, kojarzy mi się z dzieciństwem, wtedy się urodziłam. Może pamiętam mało co z tamtych czasów, ale przynajmniej mogę trochę powspominać. Popatrzyłam w górę, otworzyłam pysk, a do niego wleciała mała śnieżynka. Zaśmiałam się cicho. Było południe, tamtego dnia nie rozmawiałam jeszcze z Winnerem. Musiałam się z nim jeszcze spotkać, ale mam jeszcze wiele czasu.
Nie byłam wcale blisko Złotego Wodospadu, oddaliłam się. Zaczęłam skakać w śniegu, przy czym zapadały się całe moje łapy, w mocno zaśnieżonych miejscach. Nie pada bardzo długo, ale mimo tego jest już dużo śniegu. Nagle poczułam sarnę. Dosyć blisko. Dziwne, że nie zorientowała się, że w okolicy są psy. Zaczaiłam się za krzakami. Lekko wystawiłam łebek. Na małej łące stał roślinożerca z młodym. Upolowałabym małą sarnę, ale była jeszcze taka młoda... Szkoda by mi jej było, nawet, jeśli jestem dzikim psem. Wycofałam się powoli, żeby nie przeszkadzać sarnom.
Powoli wróciłam do jaskini. Kiedy weszłam do środka otrzepałam swoje łapy i futro ze śniegu, który na nich został. Rozglądnęłam się, ale mojego partnera tam nie było. Usiadłam na swoim legowisku i postanowiłam na niego poczekać.

 Winner? :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz