CD tego: klik
Zmierzam w kierunku Olimpusa. Trzymam w pysku zioła, które miałam przynieść. Skończyły się, a są potrzebne. Nagle słyszę krzyki dobiegające zza krzaków. Zdziwiona skręcam w tym kierunku. Widzę Fretsa i Nixę wrzeszczących na siebie nawzajem. Wytrzeszczam szeroko oczy. Nie takiego Fretsa znałam.
- Możecie mi wyjaśnić, po co to robicie? - cedzę. Mój ton głosu jst chłodny, taki, jaki mam zwykle, kiedy jestem wściekła.
- No bo ona... - zaczyna Frets.
- Ja? - prycha greyhoundka. - No chyba on. Verona, on...
Mrugam oczami, wciąż oszołomiona. Oboje zachowują się zupełnie inaczej. Gdy poznałam Nixę, zawsze była miła. Frets tak samo. A co teraz?
- Verie... Wszystko wyjaśnię. - odzywa się Frets, który przez chwilę przestaje kłócić się z suczką.
- Ja... muszę zanieść te zioła... na Olimpusa... - mówię cicho, "zawieszam się" co kilka sekund, po czym decyduję się na wykrzyczenie tego, co myślę. - Frets, co sie z Tobą stało?! Nie takiego Ciebie zapamiętałam. Gdzie ten Frets, którego tak lubiłam, a może nawet... - urywam patrząc w duże oczy psa. Odwracam się na pięcie i biegnę do groty, w której obecnie ja i inni medycy pracujemy. Staram się nie okazywać swojego smutku.
Kto wie, co przyniesie następny dzień? Może będzie lepszy od poprzednich?
Kto wie, co przyniesie następny dzień? Może będzie lepszy od poprzednich?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz