niedziela, 8 lutego 2015

Od Afuy - CD historii Robina

"Czy nalezysz do sfory?", użlyło mi, gdy tylko te słowa dotarły do moich uszu. Musi to oznaczać, że pies nie jest obcy, więc nie powinien mi zrobić krzywdy, mam rację? 
- Tak. - Odpowiedziałam z uśmiechem. - Moja godność, Afua. A Twoja? - Pochyliłam się lekko, coś w rodzaju ukłonu. 
- Robin. - Odparł krótko, wciąż się uśmiechając. 
- Co robisz tutaj, skoro jest tak późno? - Z tymi słowami na miejsce mojego uśmiechu weszło lekkie zdziwienie. 
- Wybrałem się na spacer. - Wytłumaczył.
- Ach, Ty też nie mogłeś zasnąć? - Westchnęłam. Na to pytanie nie dostałam jednak już odpowiedzi. - Mogę się do Ciebię przyłączyć? Czy raczej jesteś typem samotnika i wolisz dokończyć spacer w samotności. - zaproponowałam z nadzieją po krótkiej chwili ciszy, która została przerwana moim ponownym westchnieniem. Na szczęście, zgodził się. Miałam więc okazje spędzić z kimkolwiek trochę czasu. Zaczeliśmy stąpać po miękkiej i pachnącej wiosną trawie, lekko uginającej się pod naszym ciężarem. Mijaliśmy setki drzew, szepczących na wietrze swoje własne piosenki i zasłaniających światło księzyca, które dla całej okolicy było jak niewielkie światełko na ciemnym firmamencie uzależniającego szczęścia, odsuwającego na bok wszelkie dołujące myśli, które śmiałyby choć na sekundę zepsuć to otumaniające widowisko.
To naprawdę było wspaniałe. Po pewnym czasie towarzysz bezwiednie zaczerpnął głębszego tchu, napawając się świeżym i chłodnym powietrzem. Jego oczy przesneły się po raz kolejny po całym zapierającym dech w piersi, gwieździstym niebie, chłonąc wszystkie gwiazdy, w taki sposób, jakby wiedział, że już nigdy ich nie zobaczy. Zastanawiało mnie zachowanie psa, a również troszkę bawiło. Gdy cicho się zaśmiałam, spojrzał na mnie nierozumnie.
- Dużo dzisiaj gwiazd. - Odpowiedziałam jego przepastnym jak morze oczom w głębokim odcieniu ciemnobrunatnego jantaru. 


Robin?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz