Była to moja pierwsza noc w tej sforze. Cierpiałam już od kilku dni na
brutalną bezsenność, która mnie tak wyniszczyła, że nawet byłam trochę
senna. Łudziłam się więc, że zasnę, leżąc na niewielkiej skale,
oglądając gwiazdoskłony. Słyszałam z otaczającego mnie lasu pohukiwanie
sowy, charakterystyczne odgłosy wydawane przez świerszcze, oraz
aktywność innych zwierząt nocnych. Przyprawiały one obecną scenerię o
lekko dramatyczny nastrój, co wprawiło mnie w lęk. Napięcie rosło, gdy w
krzakach przede mną zaczęło coś szeleścić, a liście się po woli
rozchylały na boki. Nerwowo wstałam, po czym delikatnie cofnęłam się o
kilka kroków do tyłu, a następnie przyjęłam pozycję, gotową do ucieczki,
wciąż uważnie obserwując zarośla.
Wreszcie wyłonił się z niej drobny pysk, psa, który nerwową obwąchiwał
powietrze wokół siebie. Gdy w końcu wygrzebał się z roślin, okazało się,
że jest to pies rasy dingo.
Chmury zsunęły się z księżyca, co sprawiło, że jego delikatne promienie
oświetliły rudawe futro nieznajomego. Nie wiedziałam jak mam
zareagować, więc wpatrywałam się w niego bez słowa, z lekko
przekrzywionym w prawą stronę łebkiem.
Ilanazaroykinie?
kto ma dokończyć?
OdpowiedzUsuń~~Liliana
UsuńRobin zapewne.
UsuńAha,tylko można byłoby napisać to czytelnie
UsuńIlanazaroykinie to prawdziwe imię Robina ;)
Usuń