Rozumiem, to całkowicie w porządku. Żeby dzielić się z kimś zatajonymi informacjami, należy darzyć tę osobę zaufaniem. Jak mogłam sądzić, że powie coś takiego nieznajomej? Głupia, głupia... W kraju, z którego pochodzę popularne jest takie powiedzenie, jak: "Hyoong joong saeng jin". Oznacza to, coś w rodzaju "Tęsknie za czymś tak bardzo, że nie ma kurzu piętrzącego się w moim sercu". Porządkowanie swoich uczuć jest takie samo jak porządkowanie miejsca zamieszkania? To tak samo jak sprzątanie groty? Nie można zrobić tego szybko i spokojnie. Wygląda na to, że nie jest to wcale taka prosta sprawa.
- Skoro należymy do tej samej sfory to pewne, że spotkamy się jeszcze nie raz. Będziemy mieli jeszcze później okazję, żeby się poznać. - Mówił patrząc w niezidentyfikowany punkt w głębi mroku, gdzieś przed nim.
- Później? - Przeciągnęłam z nutą lekkiego rozczarowania. - Nie ma nic ważniejszego niż "teraz". Ponieważ "później" może nigdy nie nadejść. Życie nie jest wystarczająco długie, by mówić o kolejnej okazji, ale o tym, co jest aktualnie przed naszymi oczami. Skąd pewność, że dożyjemy dnia jutrzejszego? - Spojrzałam na niego kątem oka. - Poza tym... po co czekać, skoro teraz jest okazja? - Wprawiłam w wir powietrze za mną, energicznie machając ogonem.
Robin? Przepraszam, ostatnio brak mi weny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz