- Anzelm. - zaśmiałam się.
- Jak? - Niger uznał, że się przesłyszał
- Anzelm. - powtórzyłam. - W jednej z moich książek główna bohaterka miała gwarka o imieniu Anzelm.
- Anzelm! ANZELM! - wykrzyczał gwarek wywołując u nas śmiech.
- Dziękuję Niger. - podeszłam do psa i wtuliłam się w jego sierść.
Zrobić to, czy nie? Zawahałam się przez moment, ale szybko odrzuciłam złe myśli. Byłam zbyt szczęśliwa. Zrobiłam to. Pocałowałam go w policzek. Jego zdziwiona mina rozbawiła mnie jeszcze bardziej. Zwijałam się ze śmiechu gdy toller zaczął zmieniać miny.
- Dlaczego ty mnie tak zawsze rozbawiasz?
- A dlaczego tak się z tego śmiejesz?
- Nie wiem. Potrafię tak tylko przy tobie. - spojrzałam w jego głębokie oczy
Niger? sry.. brok weny mnie noszedł no...
Musimy z tym wystartować, nie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz