Szczenięta o godzinie trzynastej skończyły zajęcia i poszły do domu. Jak zawsze wszystko było czyste i schludne. Dopięte na ostatni guzik. Świadczyło to, o tym, że ich mama wyszła. Nigdy nie wychodziła z jaskini nie zostawiając w niej idealnego, nieco przesadnego porządku. Z pewnością mogła być u alfy. W ostatnich czasach często musiała tam być. Była jedynym strategiem w sforze, przez co rozchwytywano ją ciągle. Jeśli chodzi o tatę, dzieci nie przejmowały się miejscem jego pobytu. Zawsze był w pracy. Nagle w głowie Heaven zrodziła się myśl.
- Ej, a może.. A jeśli rodzice są gdzieś razem i.. - przełknęła ogromną gulę w gardle. - znów się kłócą?
- Jak to ZNÓW? - zapytał Devo siadając naprzeciwko suczki.
- Na serio nie zauważyłeś? - zapytała Roxo z nutą obawy w głosie. - Zawsze milkną, gdy pojawiamy się w pobliżu. - Szczeniaki usiadły w "kole" jak to robiły zazwyczaj i na krótki moment zamilkły.
- Nie chcę, żeby się rozwiedli! - Horizon prawie wybuchł płaczem. - W końcu jesteśmy taką dobrą rodziną! - natychmiast wszystkie szczeniaki zaczynając od Rafaello przytuliły nakrapianego cielaka i uzgodniły jedno. Nie wolno im pozwolić, żeby ich rodzice rozmawiali ze sobą. Wtedy, nigdy się nie pokłócą i nie rozstaną. Ostatnimi czasy cała rodzina była podzielona. Devo i Heaven zawsze obrywali od matki, a Roxolanne i Horizon stale byli mierzeni niemiłym i szorstkim wzrokiem ojca. Wszyscy zgodnym chórem wiedzieli, że zrobią wszystko by pogodzić rodziców i przywrócić słodkie dzieciństwo które zostało im odebrane.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Do środka gabinetu nieśmiało zajrzała Roxolanne. O obecności rodziców świadczyły głośne znaki rozmowy słyszane od wejścia. Zaraz pod jej łebkiem dało się zobaczyć dwie nakrapiane głowy należące do Horizona i Heaven. Na samej górze wepchnął się Devo. Green Day widząc swoje skarby uśmiechnęła się szczerze i pozbyła się głośnego tonu, który natychmiast przerodził się w matczyny,ciepły głos.
- Chodźcie,kochani. - uśmiechnęła się podnosząc szybko łeb ku górze. Był to jej sprawdzony sposób na pozbycie się szklanych oczu. Horizon wiedział o tym najlepiej. Szturchnął lekko brata i pokazał na mamę. Devo zrozumiał to i podszedł do rodziców.
- Dostałem uwagę. - skulił uszy. Mama szczeniąt nie miała już siły. Schowała Pyszczek w łapie opierając się o blat stołu i głośno westchnęła.
- Może poszlibyśmy gdzieś razem? Do parku Greckiego Zielonego Dnia na przykład? - uśmiechnęła się Lanne i zaczęła merdać ogonem chcąc rozładować atmosferę. Greenie spojrzała wyczekująco na Alex'a.
Alex?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz