piątek, 14 sierpnia 2015

Od Easy, Missisipi, Freiheit i Black Abyss - CD historii Rafaello

  - Cześć. - Easy podała borderowi prawą łapę i uśmiechnęła się do niego. - Mam na imię Easy.
  Było jej wstyd za zachowanie sióstr. Tak po prostu sobie odeszły. Ona została, nie potrafiłaby tak po pristu kogoś zostawić i nic przy tym nie mówić.
  - Miło mi cię poznać, Easy. - oznajmił Rafaello, odwzajemniając uśmiech suczki.
  - Mnie również. - odpowiedziała. - Przepraszam za Missisipi, Frei i Abyss. - westchnęła cicho. - To moje siostry. A to jest Niger, mój brat. - Wskazała łapą na szczeniaka, który razem z Missisipi najbardziej przypominali Another. Niger biegł w ich stronę.
  - Chyba... się... spóźniłem. - wydusił.
  - Chyba? - zaśmiała się Easy. - Powinieś tu być dwie godziny temu. - powiedziała bez cienia złośliwości.
  - Hej, Easy. - zignorował jej uwagę. - Hej... - zwrócił się do border collie'ego stojącego obok suczki.
  - Rafaello. - dokończył za niego.
  - Niger. - przedstawił się tollerowaty szczeniak. Nie wiedział, że jego siostra już wcześniej powiedziała, jak on ma na imię. Zostawił Rafaello i Easy samych. Poszedł w stronę Roxolanne, z którą dzisiaj siedział.
  - Berek! - krzyknęła suczka, lekko uderzając Rafaello łapą. Odbiegła dalej, zanosząc się śmiechem. 'Berek' był jej ulubionym sposóbem spędzania wolnego czasu, jednak jak na razie tylko z Nigerem się w to bawiła.
  Border szybko ją dogonił. Po dwudziestu minutach zabawy usiedli przy dużym kamieniu, by odpocząć.
  - Zawołam je. - powiedziała suczka, mając na myśli Missisipi, Freiheit i Black Abyss. - Frei! - wydarła się. - Missisipi! Abyss!
  Odwróciły się w jej stronę. Missipi skarciła Easy wzrokiem, lecz ona tego nie zauważyła. Co ona sobie myślała, że zaczęła tak się wrzeszczeć? Dwie suczki odwróciły się w ich stronę, a ona uśmiechnęła się przepraszająco, po czym posłała siostrze mordercze spojrzenie.
  Frei nie zwróciła uwagi na dźwięk swojego imienia. Spokojnie siedziała na swoim miejscu, wpatrując się w widoczne stąd góry Farreferre. Jej największym marzeniem było znaleźć się na szczycie jednej z nich. Niestety, wtedy rodzina zauważyłaby jej nieobecność. Nigdy nie znikała na dłużej niż trzy godziny, a wyprawa w Góry zajęłaby kilka dni, zwłaszcza, że Frei nie znała drogi. To ostatnie jednak nie było dla niej powodem do zmartwień. Była więcej niż pewna, że by sobie poradziła...
  Natomiast Black Abyss jedynie spojrzała na Easy, po czym odwróciła wzrok. Nie chciała podejść bliżej. To smutne, ale nie ufał nawet swojemu rodzeństwu. Bała się również pozostałych szczeniąt. Nie miała ochoty nawet tu przychodzić. Za dużo ich wokół. Policzyła wszystkich tu obecnych, nie zwracając przy tym na siebie uwagi. Łącznie dwadzieścia cztery szczeniaki. O dwadzieścia trzy za dużo. Jęknęła w myślach, chociaż nie było po niej tego widać. Mimo to była przerażona.
  Pierwsza podeszła Missisipi.
  - Cześć, Easy. - odezwała się, siląc się na łagodny ton, jednak jej głos zabrzmiał chłodno. Uśmiechnęła się, by to zakryć, ale uśmiech wyszedł blady. Zrezygnowana suczka zamerdała ogonem. - Jestem Missisipi.
  Rafaello również się przedstawił. Missisipi usiadła obok niego i Easy. Dla zabicia czasu liczyła drzewa, dopóki nie zagadnęła ją Freiheit, która znalazła się przy całej trójce.
  - Jaka teraz lekcja? - mruknęła lekceważąco.
  - A skąd ja mam wiedzieć? - odburknęła Missisipi. Ona i Frei za sobą nie przepadały chociaż ta pierwsza potrafiła podporządkować sobie drugą. Może właśnie dlatego się nie lubiły.
  - Lubisz lekcje myślistwa? - zapytała Easy Rafaello.
  - Nie za bardzo. - przyznał szczerze.
  - Dlaczego? - zainteresowała się Frei, która ulubiała naukę polowania. Przecież ta umiejętność mogła jej się przydać w trakcie wędrówek po Farreferre...

Rafaello? :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz