Kiwnęłam głową i wzięłam kartkę. Raf znał piosenkę na pamięć, więc oddał mi ją zgodnie. Podzieliliśmy się tekstem i zaczęliśmy śpiewać. Na szczęście Beta pomógł nam przynieść pianino. Coś tam się nauczyłam w szkole. Ja grałam i śpiewał, a mój przyrodni brat tylko robił tą ostatnią rzecz. Po zaśpiewaniu nasz tata otworzył oczy. Spojrzał na nas i uśmiechnął się.
- Piękna piosenka. Wy napisaliście? - Alex pochwalił nas, zadając nam też pytanie.
- Ja tylko napisałem. Ale oboje wpadliśmy na ten pomysł. - odpowiedział Raf, z wielkim uśmiechem.
Tata podszedł do nas i mocno przytulił. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę, a potem wróciliśmy do domu. I tak za kilka godzin do domu miał przyjść nasz rodzic, ponieważ jego stan był już stabilny.
Powiedzieliśmy mamie, że idziemy odwiedzić Irish i Jonah'a. Na szczęście się zgodziła, ciesząc się, że mamy przyjaciół. Natychmiastowo wyszliśmy z domu i ruszyliśmy do nory rodziny szczeniaków.
Staraliśmy się być ostrożni, żeby czasem nie napadły nas wilki. Dzięki Bogu, na terenie, gdzie szliśmy ich nie było. W kilka minut dotarliśmy i wesoło weszliśmy do dużej jaskini. Przywitała nas mama Irish i Jonah'a - Goura. Akurat cała rodzina jadła obiad. Dorosła suczka stwierdziła, że starczy dla wszystkich jelenia i zaprosiła nas. My jednak odmówiliśmy, ze względu na "dietę" Rafaello.
W spokoju czekaliśmy na naszych przyjaciół. Kilka minut później przybiegli do nas w dobrych humorach.
- Cześć Raf, hej Heaven! - przywitali się z nami.
- Cześć! Co robimy? - zapytał Raf.
- Co powiecie na zabawę w berka? - zaproponowałam.
- Eee, nuda. Bawimy się w to codziennie. - przyznał mój przyrodni brat.
- Może w chowanego? - tym razem Irish zadała pytanie, jak zwykle cichutko.
- Zbrzydła mi ta zabawa. - odpowiedział Jonah, krzywiąc się jednocześnie.
- A znacie jakieś inne zabawy? - zapytał zrezygnowany Rafaello.
Wszyscy zaczęli się zastanawiać. Niektórzy mieli nawet łapy za łbem, inni po prostu stali, z nadzieją na czyjąś wypowiedź. Ja tymczasem miałam dużo pomysłów, ale nie byłam do końca pewna, czy je wyjawić. W końcu postanowiłam coś powiedzieć.
- Może "Zgadnij kto to"? - zaproponowałam, rozumiejąc, że nikt nie ma pomysłów.
Wszyscy się zdziwili. Nikt nie znał tej zabawy.
- Na czym to polega? - w końcu jako pierwszy zainteresował się Raf.
- Wymyślamy sobie jakąś postać. Psa, postać z bajki itp. Opisujemy ją. Kto pierwszy odpowie poprawnie zdobywa jeden punkt. Kto ich zdobędzie najwięcej wygrywa! - wyjaśniłam zasady wymyślonej przez siebie gry.
- Ciekawe. - powiedział Jonah.
Przez kilka minut nikt się nie odzywał.
- To... Kto chce się w to bawić? - zapytałam nieśmiało.
Raf? :)
Chciałaś, żeby było bez autora, to jest XD
Spodziewaj się, że mogę odpisać dopiero w poniedziałek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz