- Dobrze, ale uprzedzam, że jestem tu od niedawna - uniosłam lewy kącik ust. - więc nie licz na opowiedzenie historii powstania.
Obydwoje roześmialiśmy się. Ten pies wydawał mi się całkiem sympatyczny. Kto wie, może się z nim zaprzyjaźnię?
Oprowadziłam go po znanych mi miejscach. Muszę przyznać, było ich niewiele.
- Dziękuję za oprowadzenie. - uśmiechnął się.
- To nawet nie było oprowadzanie - spuściłam wzrok. - wybacz jeśli liczyłeś na coś więcej.
- Było świetnie. - odpowiedział bez wahania.
- Jeśli chcesz, pokażę ci moje ulubione miejsce. - odparłam. - Wodne Oko.
- Bardzo chętnie.
Poszliśmy w jego stronę. Co chwila (na zmianę) wymienialiśmy się żartami i śmiesznymi historiami z naszego życia. Było zabawnie. Dawno nie czułam się tak swobodnie.
- Houston, słuchaj. - zaczęłam. - Wiem, że to trochę za wcześnie... Ale mam pytanie.
- Jakie? - zapytał.
- Chciałbyś zostać moim przyjacielem? - odpowiedziałam pytaniem
Houston?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz