poniedziałek, 20 lipca 2015

Od Setha - CD historii Brook

Kolejne kilka dni doprowadzały Setha do szaleństwa.
Brook znowu była nieprzytomna. Nie powstrzymał jej przed wstrzyknięciem sobie tej substancji. Ogarnęło go przerażenie, kiedy zamykała oczy. Już drugi raz do tego doszło w jego obecności. Czuł się za nią odpowiedzialny, jakby to jej miał bronić. Nie sprawdził się w tej roli.Wydawało mu się, że było już za późno. I jeszcze te ostatnie słowa, które wypowiedziała, jeszcze zanim odpłynęła...
Owczarek zamknął oczy, próbując odtworzyć w pamięci to, co powiedziała.
Seth... Pamiętaj, że Maya cię kocha... i ja też.
Nie wiedział, czy była świadoma tego, jakie słowa padają z jej ust. Może powiedziała to pod wpływem emocji? Coś mówiło za nią, a ona nie chciała, żeby tak wyszło? Miała na myśli coś innego, jednakże nie dokończyła tej wypowiedzi? Czy on źle coś usłyszał? To również było możliwe. A może rzeczywiście było tak, jak mówiła...?
Pies warknął i uderzył głową o najbliższe drzewo, gdy złapał się na tym, że chciałby, by to ostatnie okazało się prawdą.
***
Rozmowa z przyjaciółką okazała się jeszcze trudniejsza niż mu się wydawało, tym bardziej, że chciał się spytać o coś dla niego bardzo ważnego.
Brook siedziała i unikała jego wzroku niczym ognia. Verona pozwoliła im porozmawiać, chociaż przez chwilę.
- To, co wcześniej powiedziałaś... - zaczął. Przełknął ślinę. - To prawda?
Dostrzegł w oczach wadery to coś, co zdawało mu się mówić, że już ją stracił. Mimo to, że stała na przeciwko jego. Żywa.
- Dlaczego chcesz to wiedzieć? - na pytanie odpowiedziała pytaniem, które zbiło Setha z tropu. Nie wiedział, co teraz odrzec, więc milczał. Niewiele brakowało, by wybuchnął. Brook posłała mu krótkie, lecz wymowne spojrzenie. Niby co miał jej powiedzieć? Kocham cię? Przecież te dwa słowa, są tak często wypowiadane zbyt szybko, puste i przepełnione kłamstwem. A on nienawidził kłamstw z całej duszy.
Chciał spojrzeć jej w oczy, jednak za każdym razem, kiedy ich spojrzenia się spotykały, odwracała wzrok. Nie mógł tego znieść.
- Może dlatego, że z natury jestem ciekawski. - palnął. - A może i nie.
Jego przyjaciółka wysoko uniosła "brwi", co robiła bardzo często.
- No dobra. - Targały nim przeróżne emocje: gniew, lęk przed tym, co powie Brook, gdy usłyszy, co ma do powiedzenia... - Usłyszałem to zdanie po raz drugi w całym moim dosyć długim już życiu. Nie brzmiało dokładnie tak samo, ale sens był identyczny. Chciałem wiedzieć, czy dobrze zrozumiałem i czy było to szczere. - wbił wzrok w swoje przednie łapy, oderwał go od nich po chwili pauzy. Po raz kolejny zerknął na Brook. - To wszystko.

Brook? Takie krótkie wyszło. ;-;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz