- Miło mi. - podała owczarkowi łapę.
- Mi również, Merci. - uśmiechnął się lekko.
- Ale fajnie, że się poznaliście! To co, może pójdziemy gdzieś w trójkę? - zapytałam.
- Ja muszę wracać do pracy, a wy lepiej wracajcie. - powiedział poważnie.
- Dlaczego?! - oburzyła się Merci, która najbardziej liczyła na nasze spotkanie.
- Wilki znów napadły na Sforę. Szykuje się bitwa.
Słowa Setha musiałam przetrawić przez kilka minut, żeby zrozumieć co się zaraz stanie. Prawdopodobnie zaraz będzie ostateczne starcie, albo kolejna bitwa, która nic nie zakończy. Jednak trzeba uważać. Wilki pragną zemsty za śmierć swojego przywódcy.
- O rany... - zasłoniłam łapą swój pysk.
Border collie również nie kryła swojego zaskoczenia. Mój partner nakazał mi pójść do nory swojej koleżanki, ponieważ jest bliżej. W odpowiedzi potaknęłam i poszłam z Merci do jej nory. Okazało się, że jednak jest mała, a na zewnątrz wydaje się taka duża... W jednym rogu był mały koc dla jednego psa. Naprzeciwko mała spiżarnia, gdzie można było przechować max. 1 dużego jelenia. Obok zauważyłam kamień średniej wielkości, służący jako stół. Tragedii nie było, ale nora mogła być troszkę większa.
Wymieniłam ze swoją znajomą zakłopotane spojrzenia. Wesoły uśmiech, który widziałam niedawno na pysku suczki już zniknął. Zastąpiła ją zaskoczona mina.
- To... Skoro nie powinnyśmy wychodzić z nory, to co będziemy robić? - zapytałam.
Merci?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz