-Tak.-Odpowiedziała, a mi spadł kamień z serca. Jak tylko wyzdrowieję obiecałem sobie, że pójdę do Miskina i wszystko sobie wyjaśnimy. Tylko nie chciałem teraz informować o tym Nixy lub kogoś innego...czekałem tylko, aż wszystko będzie dobrze i będę mógł stanąć o własnych nogach. Wszyscy się cieszyli z tego, że jednak przeżyłem, ale jak zresztą zawsze widziałem tylko jedną poważną twarz w tym towarzystwie.
Nixa? Szczeniaki?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz