Obudziłam się. To był już ten dzień. 3 dzień wiosny - moje urodziny.
Spojrzałam na siebie. Byłam już dorosłą suczką. Szkoda, że nie było przy
mnie Campera... Niestety był na wojnie. Wspominałam nasze pierwsze
spotkanie, kiedy uratował mnie przed grupą wilków. Westchnęłam. Nagle
zapukali do mnie Flama, Frets, Jared, Chaps, Cochise i Nixa. Wszyscy
zaczęli śpiewać "Sto lat", a potem życzyć mi szczęścia, spełnienia
marzeń i tak dalej.
- Dziękuje Wam wszystkim! - powiedziałam
- Proszę, Rue! - powiedziała Nixa przytulając mnie.
Po imprezie wszyscy poszli... oprócz Jared'a.
- Wiesz, Rue... dziękuję Ci. - powiedział mi.
- To ja powinnam ci dziękować. W końcu ty i Nixa troszczyliście się o
mnie najbardziej, gdy byłam jeszcze szczeniakiem. - odparłam.
- Nie... ja dzięki tobie zrozumiałem, że chyba wychowam czwórkę szczeniaków. - powiedział.
Uśmiechnęłam się, a on to odzwzajemnił i odszedł.
***
Pomyślałam, że wilki powinny teraz walczyć z naszymi, więc bez wahania
poszłam na spacer. Nagle jednak jakiś wilk na mnie wpadł. Myślałam, żeby
szybko zjawił się Camper, lecz.... nadszedł ktoś inny atakując wilka.
Ktoś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz