sobota, 24 stycznia 2015

Od Afuy

Była to moja pierwsza noc w tej sforze. Cierpiałam już od kilku dni na brutalną bezsenność, która mnie tak wyniszczyła, że nawet byłam trochę senna. Łudziłam się więc, że zasnę, leżąc na niewielkiej skale, oglądając gwiazdoskłony. Słyszałam z otaczającego mnie lasu pohukiwanie sowy, charakterystyczne odgłosy wydawane przez świerszcze, oraz aktywność innych zwierząt nocnych. Przyprawiały one obecną scenerię o lekko dramatyczny nastrój, co wprawiło mnie w lęk. Napięcie rosło, gdy w krzakach przede mną zaczęło coś szeleścić, a liście się po woli rozchylały na boki. Nerwowo wstałam, po czym delikatnie cofnęłam się o kilka kroków do tyłu, a następnie przyjęłam pozycję, gotową do ucieczki, wciąż uważnie obserwując zarośla.
Wreszcie wyłonił się z niej drobny pysk, psa, który nerwową obwąchiwał powietrze wokół siebie. Gdy w końcu wygrzebał się z roślin, okazało się, że jest to pies rasy dingo.
Chmury zsunęły się z księżyca, co sprawiło, że jego delikatne promienie oświetliły rudawe futro nieznajomego. Nie wiedziałam jak mam zareagować, więc wpatrywałam się w niego bez słowa, z lekko przekrzywionym w prawą stronę łebkiem.


Ilanazaroykinie?

5 komentarzy: