Ostatnio rzadko kiedy robiłem cokolwiek poza walką i polowaniem. Cour zaginęła, szczenięta się wyprowadziły. Byłem sam, zupełnie jak kiedyś. Minęły 3 lata w tej sforze, wszystko się zmieniło... A teraz jest jak sprzed 4 lat. Kiedy byłem sam. Samotnik, od czasu do czasu widujący innych. Walczyłem. Uczyłem walczyć. Tylko to mnie trzymało przy sforze na tyle, bym nie stracił kontaktu z innymi stworzeniami. Powoli zaczynałem wariować. Czyżbym miał zmienić się w niezależnego mordercę? Mogę znów być tak oschły i wredny jak niegdyś?
Mogę.
Nagle słyszę szelest. Nadal szybko przestawiając nogi unoszę łeb w tamtym kierunku. Już chciałem to olać, gdy..
- Frets? - Hamuję.
Pies patrzy na mnie chwile. Rozpoznaję w nim swojego syna, jest dość charakterystyczny. On uśmiecha się.
- Dawno się nie widzieliśmy - stwierdzam.
Frets?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz