Las w nocy to najpiękniejsze miejsce na Ziemii. Światło księżyca przebijało się przez gałęzie tworząc magiczną poświatę. Jednak coś musiało mi zakłócić ten moment refleksji. Najpierw usłuszałam jedno, pojedyncze warknięcie, a potem rozległo się zbiorowe wycie...
Wtedy przypomniałam sobie to, przed czym ostrzegał mnie Ezio. Wilki, stan wojenny, czyli nie wolno wychodzić po zmroku z swoich jaskiń, a ja jak głupia dałam się ponieść chwili i teraz znajduje się dobrych pare kilometrów od Ezia i domu...
Ruszyłam biegiem tak szybkim jak tylko mogłam, ale i tak zostałam złapana i brutalnie rzucona na ziemię.
- Okrążyć ją! - Rozkazywał największy, stojący nade mną wilk. - Co ty tu robisz, psia imitacjo wadery?
Pytanie skierował do mnie, jednak dotarło to do mnie dopiero, gdy ugryzł mnie w szyję.
- Wracam od wodopoju. Czy ktoś nie mówił Ci, że z ciężarnymi należy obchodzić się delikatnie? - Zapytałam z nutą pogardy w głosie. Wilk nie odpowiedział mi. Rzucił tylko "Zabrać ją" do swoich i odszedł, a ja zostałam powleczona w jakimś nieznanym mi kierunku. Zawyłam chcąc zawołac Ezia i zostałam przez to brutalnie pozbawiona przytomności....
(Ezio?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz