sobota, 25 października 2014

Od Chili

Obudził mnie powiew chłodnego wiatru. Otworzyłam oczy. Zaczęłam rozmyślać o stanie wojennym... A już myślałam, że naszą sforę to ominie. Jednak teraz widzę, jak bardzo się pomyliłam. Nagle słyszę tajemniczy szelest. Gwałtownie się odwracam. Na szczęście to tylko Drin. Szczerze mówiąc nigdy nie brakowało mi go tak, jak teraz, w stanie wojennym. Ciągle jest zajęty, jeszcze bardziej niż kiedyś. Oczywiście, rozumiem to, ale mimo wszystko jest mi ciężko.
- Witaj kochanie.- mówi kładąc się obok mnie. 
Przytulam się do jego ciała, które w odróżnieniu od mojego, zachowało ciepło po zimnej nocy. 
Znowu zamykam oczy, ale już nie potrafię ich otworzyć. Próbuję na próżno. Zaczynam odpływać, tracę przytomność...

***
Kiedy się budzę słyszę głosy rozmowy Drina z Veroną.
- Nie wiadomo czy w ogóle uda nam się je uratować. - mówi Verona.
- Co to znaczy! - wybucha Drin.
- Nie wiemy na ile młode są silne i ile wytrzymają.
Otwieram oczy. Jestem bardzo słaba, ale udaje mi się wydobyć z siebie dźwięk.
- O co chodzi? - pytam przerażona.
Brak odpowiedzi.
- O co chodzi!!! - drę się na całe gardło.
- Chili. Spokojnie. Nie możesz się teraz denerwować. To może zaszkodzić młodym. - mówi do mnie Verona.
- Co??? - pytam. - Co to ma znaczyć?
- Tak, Chili. Dobrze myślisz. Jesteś w ciąży. Będziecie mieli z Drinem młode.
Zaczynam szlochać. Młode? Teraz? Mój szloch przeradza się w płacz. Nie wiem czy to szczęście czy rozpacz...

Drin?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz