czwartek, 22 maja 2014

Od Lisy - CD historii Chapsa

"Nie!" 
Bałam się odezwać, resztki rozsądku kazały mi znowu wsunąć się do dołka w ziemi. Przeklinałam w duszy moment, w którym Chaps zobaczył królika. Ten jego przeklęty instynkt łowiecki...
Biłam się z myślami, co powinnam zrobić. Próbować odbić Chapsa na własną rękę? Szanse mam żadne. Poinformować Sforzan, a przynajmniej rodzinę? Tak, już lepiej. "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". Pozostaje mi wierzyć, że cała sfora wyznaje tę zasadę.
Gdy ludzie się oddalili tak, że nie mogli mnie już słyszeć, pobiegłam za nimi. Musiałam wiedzieć, gdzie potem szukać Chapsa.
Szli szybkim krokiem, wobec czego musiałam niemal biec. Po kilkunastu minutach dotarliśmy do obskurnego budynku. Zaczaiłam się za żywopłotem. Siatka z moim bratem zniknęła w drzwiach. 
Biegiem ruszyłam do sfory. Dość długo szukałam kogokolwiek, czegokolwiek, co pomogłoby mi odnaleźć drogę do domu. Tym kimś okazała się Maybe, której natychmiast opowiedziałam o schwytaniu Chapsa. Obiecała poinformować Hockey'a, a ja poszłam do domu.
- Złapali... Chapsa... Ludzie... - wydyszałam już od progu. 
- O nie... - szepnęła mama.

Fart?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz