- Dobra, dobra.
Szliśmy mniej więcej za siebie, strzelając, gdzie mogliśmy wcześniej być.
- Idźmy w góry. Stamtąd powinniśmy trafić. - Stwierdziła.
- Dobra, tylko najpierw mi je stąd wskaż.
Westchnęła. Stąd nie widać nic poza drzewami...
- Dobra, w końcu trafimy! - Powiedziała.
Po dłuższej, cichej wędrówce, usłyszałem nieznajomy dźwięk.
- Co to? - Spytałem i nie czekając na odpowiedź, pobiegłem tam.
- Czekaj! - Lisa mnie dogoniła.
I wtedy ujawił się nam niezwykły widok. Duże budowle, szybko przemieszczające się maszyny, kolorowe rośliny na wszystkim, dwunożne istoty.
- To muszą być ludzie - stwierdziła z lekkim przestrachem siostra.
Ja już biegłem, żeby zbadać to wszystko z bliska.
Lisa?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz