poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Od Ezio

 Wędrowałem już przez bardzo długi czas. Nie wiedziałem, gdzie mam dojść, co począć, jak się zachować. Byłem pewien, że zdechnę za jakieś 2/3 dni. Czułem się taki bezradny. Pogrążałem się w myśleniach o tym co było, co się dzieje i co będzie. Tak byłem zajęty rozmyślaniem, że nie zauważyłem zmiany terenu. Miejski krajobraz zastąpiły łąki, które po jakimś czasie zaczęły zarastać drzewami, krzakami i innymi zaroślami. Kiedy zaczął doskwierać mi głód byłem już w lesie. Rozejrzałem się dookoła, wyostrzyłem zmysły i ruszyłem tropem zwierzyny. Po niecałych dwóch minutach czaiłem się przy łące na młodą łanie. Trwałem w bezruchu przez dłuższy czas - o to chodziło. Musiałem zaczekać na dogodny kierunek wiatru, na odpowiednie ustawienie ofiary i inne bodźce. Nagle coś zaszeleściło.
-"C.holera, to coś zepsuje mi polowanie!"
 Pomyślałem. Dziwny dźwięk nie przyciągnął jedynie mej uwagi. Moja ofiara uciekała, a ja i "to coś" ruszyliśmy za nią. Po kształcie widziałem, że to pies.
- Zepsułeś mi polowanie! - Krzyknąłem.


< Shisuhito? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz