niedziela, 27 kwietnia 2014

Od Casey - Quest III "Zupa"

Rano, po porządnym śniadaniu z jagód, postanowiłam przejść się po lesie. Oglądałam właśnie jakąś ciekawą roślinę, gdy coś, a raczej ktoś, jak stwierdziłam po obróceniu się, pacnęło mnie w plecy.
- Cześć Casey – uśmiechnął się na przywitanie Hockey, niedawno minowany alfą.
- Cześć - odpowiedziałam wychodząc z krzaków z łapą pełną owej ciekawej roślinki.
Alfa przyjrzał się z zainteresowaniem mojemu znalezisku.
- Mogę wiedzieć co to jest…? – spytał ostrożnie.
- Jasne – uśmiechnęłam się szeroko – To Caseyus herbatus, zielę idealne do herbaty.
- Oryginalna nazwa… Myślisz, że mógłbym się do ciebie jutro wprosić na trochę… caseyusa?
- Oczywiście. Będę czekać z niecierpliwością!
- Super, w takim razie do zobaczenia.
Alfa u mnie w domu… To raczej oznacza, że w owym domu powinien być porządek. A ja nie posprzątałam jeszcze po ostatnim przeglądaniu zapasów… Świetnie. Mój dom wygląda okropnie, a ja mam niecały dzień by go posprzątać! Pobiegłam do jaskini tak szybko, jak potrafiłam. Gdy dotarłam na miejsce, zaczęłam sprzątać. Najpierw poustawiałam wszystkie słoiki, pudełka i inne rzeczy na odpowiednich półkach. Później zamiotłam mieszkanie miotełką, którą otrzymałam kiedyś w prezencie od Robina. Następnie dokładnie poskładałam koce, przyniosłam świeże kwiaty… Skończyłam pracę na długo po zachodzie Słońca i wyczerpana położyłam się spać. Obudziło mnie pukanie do drzwi, które kiedyś zamontowałam. Z trudem otworzyłam oczy i gdyby nie natarczywe pukanie, nie zarejestrowałabym, że się w ogóle obudziłam.
- Już idę, idę! – krzyknęłam, po czym podeszłam do drzwi i je otworzyłam.
- Cześć Casey! – uśmiechnęła się na mój widok Verona.
- Verona? Przecież Verona tak nie wygląd- sorry, zaspana jestem – przeprosiłam po zdaniu sobie sprawy z błędu.
- Nie ma sprawy. W każdym razie, słyszałam, że Hockey cię dziś odwiedza, a ja znam przepis na jego ulubioną zupę.
- Och? To super!
Verona podała mi szybko przepis, a ja pobiegłam szukać składników. Oczywiście grzyby nie mogły być łatwe do znalezienia. Na ich szukaniu spędziłam tak dużo czasu, że gdy wróciłam do domu ze wszystkim, co potrzebne, byłam zdyszana bardziej ni ż kiedykolwiek. Szybko ugotowałam zupę, wrzucając wszystko jak popadnie do miski. Na chwilę przed przyjściem alfy postanowiłam spróbować zupy. To był zły pomysł. Zupa była ohydna. Zerknęłam na stół i zdałam sobie sprawę, że kila roślinek zebranych przeze mnie wczoraj dodałam przez przypadek do zupy. Ktoś zapukał do drzwi.
- Świetnie… - mruknęłam pod nosem.
Wylałam szybko zupę i pobiegłam otworzyć drzwi.
- Cześć Hockey. Zapraszam na obiad składający się z herbaty i resztki grzybów. Na pewno ci zasmakuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz