Spojrzałam na niego. Potem na wodospad. Potem na niego. I jeszcze raz na wodospad. Super... Co ja tam robiłam? Dałam się zaciągnąć. Ale teraz już w to weszłam, głupio będzie wyjść. Genialnie. Wprost genialnie.
- Seth... - Zaczęłam.
- Tak? - Spojrzał na mnie z niepewnym uśmiechem.
- Co... Co u ciebie?
Moje pytanie zbiło go z tropu.
- No wiesz... Jakoś leci... A u ciebie?
- Wszystko dobrze - spojrzałam na wodospad.
Słońce rozświetliło go niknącym, pomarańczowym światłem. Wyglądał cudownie... Jeszcze ta lekka bryza... "OGARNIJ SIĘ, MAYBE!", rozkazałam sobie. Otrzepałam się. Gdy spojrzałam na Seth'a, patrzył na mnie... Jakoś dziwnie...
- Em.. Seth? - Pomachałam łapą przed jego oczami.
< Seth? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz