Gdy zobaczyłam wesołego psa biegnącego w moją stronę bardzo się ucieszyłam. Dokończyliśmy rozmowę. Ten długi dzień spędziliśmy razem. Pod wieczór poszliśmy nad rzekę obejrzeć piękny zachód słońca. Byłam trochę skonana, więc nie myśląc zachwiałam sie i położyłam łeb na ramieniu Jasona. Od razu się ocknęłam i zaczęłam przepraszać. Jason się uśmiechnął i powiedział:
- Jest już późno...
Popatrzyłam mu w oczy i widziałam, że chce jeszcze zostać.
- Nie... ja tu mogę siedzieć przez całą noc...
I tak też zrobiliśmy. Siedzieliśmy tak i biegaliśmy do późnej nocy. Za dnia wróciliśmy do swoich jaskiń i powiedzieliśmy że wieczorem możemy się spotkać.
- A gdzie? - zapytałam...
< Jason? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz