poniedziałek, 24 lutego 2014

Od Jasona

 Gdy dołączyłem do sfory byłem zagubiony lecz na całe szczęście był ktoś, a tak właściwie jest ktoś, kto mi pomaga, a tą osobą jest Hockey. Pewnego poranka (to był mój drugi dzień w sforze) popatrzyłem na śpiącego jeszcze Hockey'a (ponieważ w pierwszą noc spałem u niego) i pomyślałem, że nie powinienem go budzić. Wiem, obiecał mi, że mnie oprowadzi, ale spał ja suseł... I wtedy przyszła mi myśl, że sam mogę się rozejrzeć po okolicy. Więc ruszyłem, a gdy tylko wyszedłem z domu mojego kuzyna, zobaczyłem jak tu jest ciekawie za dnia, gdy niema tego całego zamieszania. Zobaczyłem pewnego dalmatyńczyka, który wyglądał na miłego i zaradnego, podszedłem do niego, a tak właściwie to do niej.
- Cześć, jestem Jason, a ty? - Spytałem nieśmiało.
- Cześć, ja jestem Jessy. - Odpowiedziała z uśmiechem. - jesteś tu nowy, prawda?
- Tak, nowy.
- Jak tu dołączyłeś? -  Zapytała z dociekliwością.
- Gdy wędrowałem samotnie, napotkałem na mojego dalekiego kuzyna Hockey'a. - I wtedy usłyszałem wołanie.
- Jason, Jason gdzie jesteś?!
- O, przepraszam muszę już iść. - Powiedziałem pospiesznie. Podbiegłem do kuzyna, który mnie nawoływał.
- Jason, miałem cię oprowadzić, gdzie ty byłeś?
- Ty spałeś, a ja poszedłem się przejść i wtedy spotkałem Jessy... A ty przerwałeś  nam rozmowę.
- No dobra to idź i dokończ rozmowę, a ja tu poczekam.
- Dzięki! - Powiedziałem i szybko pobiegłem w stronę suczki, wołając: Jessy, już biegnę!


< Jessy? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz