- Okej. - odpowiedział Seth bez namysłu, jednocześnie wzruszając 'ramionami'. - Może być.
Pysk Brook rozjaśnił szeroki uśmiech. Owczarek nie mógł powstrzymać się przed odwzajemnieniem tego uśmiechu.
Przytulił Brook i pocałował ją w nos.
- To może ty zdecyduj, gdzie pójdziemy, a ja wezmę potrzebne rzeczy. - zasugerował.
- Dobrze. - wadera kiwnęła głową w odpowiedzi.
Przytulili się jszcze raz, a następnie każde z nich zajęło się tym, co mieli zrobić przed zrealizowaniem drugiego punktu z listy.
Seth stał w na samym środku nory, intensywnie myśląc. Niepotrzebnie zabrał się do pakowania tego wszystkiego. Był więcej niż pewny, że czegoś nie weźmie.
- Skończyłeś już? - rozległ się głos Brook.
Seth podniósł wzrok w stronę, z której dobiegał dźwięk głosu jego partnerki. Stała na górze, schylona i wpatrywała się w marmurkowego psa.
- Nie. - odpowiedział po krótkiej chwili.
- Jak to nie? - zdziwiła się wadera. - Przecież siedzisz tam już prawie godzinę.
- Może tak, ale to pakowanie jakoś nie wychodzi. - przyznał pies.
- A długo jeszcze? - spytała.
- Chyba nie... - wymamrotał, niepewnie przenosząc wzrok na kilka rzeczy, które udało mu się przesunąć w jedno miejsce. - Nie, raczej nie. - potwierdził, tym razem bardziej stanowczo. - A ty? Zdecydowałaś już, gdzie pójdziemy?
- Przed siebie. - przypomniała mu Brook.
- Ale gdzie dokładniej. - sprostował owczarek.
- Dowiesz się. - uśmiechnęła się tajemniczo.
Brook? Taa, wybacz, ale w ogóle nie miałam pomysłu na to opowiadanie. :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz