piątek, 11 września 2015

Od Alex'a - CD historii Green Day

To co poczuł Alex podczas śpiewania z Green Day było nie do opisania. Nie chciał jednak tego wyjaśniać z nią. Musiał z nią porozmawiać o czymś innym. 
Znalazł ją po kilku minutach w ich pokoju. Suczka płakała i próbowała zdjąć obrożę, która prawdopodobnie się zacięła. Pies postanowił jej pomóc. Podszedł do niej i zaczął jej pomagać zdjąć błyskotkę. Po chwili ją ściągnął, ale też przez przypadek trochę sierści jego partnerki wyrwał razem z ozdobą. 
- Jak mogłeś?! - krzyknęła jednocześnie z bólu i złości na psa. 
Border odsunął się od niej, przestraszony jej tonem. Po chwili zobaczył też, że szczeniaki podsłuchują. Nie mógł nic zrobić z powodu dalszych krzyków na niego. 
- Specjalnie to zrobiłeś! Nienawidzę Cię! I wiesz co? Wynoś się, skoro tak się do mnie odnosisz! - warknęła. 
Alex wyszedł z pokoju, jak i z domu. Gdy tylko był przed jaskinią, usłyszał krzyk Green Day, oznajmiający, że impreza się zakończyła. 

Pies wszedł do swojego miejsca pracy. Ostatnio często w nim przebywał. Od kiedy zaczęły się codzienne kłótnie z jego partnerką, wolał siedzieć w szpitalu, niż w domu. Chciał więc, żeby to miejsce było ostatnim, w jakim Alex był. 
Znalazł swój gabinet wśród innych jaskiń połączonych ze szpitalem. Wszedł do niego i nerwowo przeszukiwał różnych substancji oraz strzykawki. Łapy całe mu się trzęsły, a przed sobą pojawiały mu się ostatnia kłótnia z Green. W końcu wyciągnął strzykawkę, oraz substancję której szukał. 
Była to substancja zawierająca mnóstwo bakterii, które powodują szybką śmierć. 
Border collie wziął wystarczającą dawkę do strzykawki. Następnie wziął ją do łapy i przyjrzał się jej. Niesamowite. Śmierć jest taka łatwa i jednocześnie rozwiązuję tyle problemów. Uznał w myślach, że nie Day nie będzie żałować jego. 
Jego sierść i strzykawkę z zabójczą substancją dzieliła tylko kilka centymetrów. Zamknął oczy. Raz... Dwa.. 
- Alex! To co się stało, nie było Twoją winą! - nagle usłyszał czyiś głos. 
Green Day. Jego ukochana... Szybko zdał sobie sprawę, jaką krzywdę jej zrobił swoimi słowami. Nawet gdyby jej nie kochał, to co zrobił, było okrutne. Zasługiwał na śmierć. I to z jej łapy. 
Powoli wstał i przyjrzał się zdyszanej suczce. Podał jej strzykawkę i rzekł: 
- Wstrzyknij mi to. 
- Ale, nawet nie wiem co to jest... 
- Wstrzyknij. Proszę. - spojrzał jej w oczy. 
Green od razu spostrzegła, co to może być. 
- Alex..  Ja nie potrafię... - powiedziała, a już miała gulę w gardle. 
- Green Day, jeżeli mnie kochasz wstrzyknij to! - krzyknął z łzami w oczach. 

Green Day?
Pisane jednym tchem i na szybko. Za wszelkie błędy związane z niedogodnością z formularzem itp. przepraszam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz