Zmieszałem się lekko gdy Gou popatrzyła mi w oczy. Nie przywykłem to takich zaczepek.
- Jasne. - wstałem. - Chodźmy coś zjeść.
- Nie jestem głodna. - powiedziała zaskoczona.
- To świetnie. - uśmiechnąłem się głupio. - Będziesz miała dużo energii.
- Aha, chcesz nauczyć mnie polować. - przewróciła oczami. - Rozumiem.
- Komu w drogę, temu w czas! - zacząłem biec w stronę lasu.
Niemal usłyszałem jak Goura niechętnie wstaje i biegnie za mną. Zwolniłem by mnie dogoniła.
- Gdzie biegniemy? - zapytała.
- Na czas nauki chcę abyś mówiła do mnie ''nauczycielu''
- To jest głupie. - westchnęła. - Bardzo głupie.
- Biegniemy, żebyś się rozgrzała.
- Na co polujemy? - spojrzałem nią surowo. Przewróciła oczami. - Na co polujemy nauczycielu?
- Na coś małego. Króliki, łasice, bobry. - wymieniałem.
- Bobry. - parsknęła śmiechem.
Nakazałem jej stanąć. Przywarłem nosem do ziemi i zacząłem węszyć. Czułem wyraźnie grupę królików.
- Rób to co ja. - Gou zrobiła to pospiesznie. - Co czujesz?
- Jakiś brzydki zapach. - zamyśliła się. - Króliki?
- Dobrze. teraz masz iść po tym śladzie jak najciszej.
Skinęła głową. Po dłuższej chwili zauważyła grupę królików za drzewami. Spojrzała na mnie z paniką i twarzą z wyrażającą; Co mam teraz zrobić, pomóż mi!
Podszedłem do niej cicho.
- Zakradnij się jak najciszej i skocz na najsłabszego z nich. Gora skrzywiła się. - Celuj zębami w kark. No wiesz, szyję tylko, że tyłu.
- To akurat wiem.
Po wielu próbach, ponownych szukaniach i skokach, Goura upolowała kilka królików.
- Zadowolona?
- No jasne. - powiedziała zdyszana. Pysk miała cały we krwi.
- Lepiej chodźmy się umyć. - roześmialiśmy się.
Goura?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz