Czułem się jakby goniło mnie tysiąc wilków. Jednak żadnych wilków nie było. Biegłem szybciej nić kiedykolwiek. Dlatego, że 1 uciekałem przed hyclami, i 2 nie lubiłem chodzić. Usłyszałem jakieś ciche sapanie wśród krzaków. Zatrzymałem się.
- Jest tu kto? - zapytałem rozglądając się dookoła.
- Tak. - powiedział głos jakiejś suczki. - Wyjdę jeśli obiecasz, że nic mi nie zrobisz.
- Co miałbym ci zrobić? - uniosłem brew. Tak, to było jedno z głupszych pytań.
- Nie wiem. - sapnęła. - Obiecaj.
- No więc obiecuję. - przewróciłem oczami.
I wtedy wyszła. Czułem jakby zimny dreszcz przeszedł przez całe moje ciało. Była ładna, była bardzo ładna.
Zmierzyła mnie wzrokiem, po czym się lekko uśmiechnęła.
- Goura.
- Houston. - powiedziałem.
- Jesteś w Sforze Psiego Głosu? - zapytała po chwili. - Wiesz, jak chcesz możesz dołączyć.
W sumie nie przeszkadzało mi to. A nawet pasowało.
- Dobrze, dołączę. - uśmiechnąłem się. - Macie alfę?
- Nie, rządzi tu prawo dżungli. - roześmiała się. - Jasne, że jest. Zaprowadzę cię.
Ruszyliśmy.
Wychodząc z jaskini alfy byłem zadowolony. Dostałem porządne stanowisko i poznałem ciekawą suczkę.
- Może mogłabyś mnie oprowadzić? - zapytałem.
Goura?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz