- Tak. - znów wlepiłem tęskny wzrok w nieboskłon. - Dużo.
Zapadła trochę niezręczna chwila ciszy. Została przerwana przez moją nową znajomą, która najwyraźniej trafnie odczytywała mój wyraz twarzy.
- Czyżbyś... - lekko się zawahała - za czymś tęsknił? - spoczęło na mnie jej pytające spojrzenie, które mówiło jasno, że jest pewna, iż dostanie odpowiedź.
Odwróciłem wzrok, zaskoczony bezpośredniością suczki. Nie miałem w zwyczaju ufać nieznajomym, ale moja natura nie pozwalała mi skłamać. Nie chciałem też wydać się nieuprzejmy i zrazić do siebie świeżo upieczoną członkinię sfory. By nie przedłużać ciszy wypełnionej jedynie cykaniem świerszczy, wypuściłem ciężko powietrze i oznajmiłem:
- Wybacz, ale... wolałbym o tym teraz nie mówić, Afuo. Nie mam złych intencji. Zanim opowiem ci tą historię, wolałbym lepiej cię poznać.
Wydawała się lekko urażona moją odmową, ale zamiast to wyartykułować, wykazała się dobrym wychowaniem.
- W takim razie... na co czekamy? - w mroku zalśniły jej białe zęby.
Afua? Nie wiem, czy dobrze odczytałam cechy Afuy z jej formularza...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz