- Wiesz, ja musze iść.. - powiedziałam i pożegnałam się z psem.
***
- Cześć, kochanie! Jak się spało? - zapytał z troską i pocałował mnie w czoło.
Uniosłam lekko 'brew'. On za to dał mi śniadanie.
Nagle znalazłam się z Princem, w jakimś parku. Oczywiście dalej byłam beagle. Rozmawialiśmy o sforze i innych rzeczach. Czułam się tak jakby był moim przyjacielem..
Nagle znalazłam się w szpitalu. Znów jako beagle. Siedzieli obok mnie Verona i Seth.
- Maya... - zaczęła Verona, a ja spojrzałam na nią z irytacją. Znowu ona?!
- Ma raka. - dokończyła lekarka, a Seth na mnie spojrzał tak jakbym była jego.. partnerką.
***
Obudziłam się. Popatrzyłam na moje łapy. Uff.. byłam wilkiem. Spojrzałam na pokój. Byłam w szpitalu, a
obok mnie siedzieli Seth, Verona i Prince.
- Zemdlałaś, a Prince i Seth cie znaleźli. - powiedziała Verona, ja jednak nie słuchałam
Skupiłam się tylko na tym co było w moim śnie.. te wszystkie scenki... ta ostatnia.. czy w moim śnie byłam Mayą?! Spojrzałam dziwnie na Setha. To by wyjaśniało to zachowanie w tym śnie.. tylko jak mu to powiem? Jak ja powiem, że śniło mi się że jestem Mayą?!
Seth? Prince? Verona?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz