- Z wielką chęcią! - Podskoczyłam radosna - I wiesz... znam idealne miejsce.
Ruszyliśmy w drogę uśmeichnięci i milczący.
- Czasem oglądam tam wschody słońca... ta... właściwie codziennie. To przy wodospadzie, na półce skalnej... Widok na mostek wodospadowy i słońce... z każdej strony.
- To chyba tu.
- Tak.
- Ale trzeba się wdrapać...
- Spokojnie. Znam skrót. - Zaprowadziłam go na miejsce, usiedliśmy koło siebie w ciszy. Zdążyliśmy na chwilę przed zachodem. Miałam wrażenie, że Cochise czuje się dziwnie ze mną, taką małą...
Cochise?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz