piątek, 23 stycznia 2015

Od Despero - Quest II "Dziecko"

Szedłem akurat do miasta razem z Diablo - moim starym przyjacielem z pustyni. Najpierw padał deszcz, ale potem zza chmur wyszło piękne słońce. Chciałem pokazać mu miasto i zaprosić na obiad w restauracji którą prowadził bardzo miły człowiek, który kochał psy. Kiedy już się najedliśmy do syta postanowiliśmy wracać do sfory. Kiedy wyszliśmy zza rogu zauważyłem jak na ulicy leży małe dziecko. Normalne ludzkie dziecko. Miało na sobie niebieską, małą kurtkę która bardzo rzucała się w oczy. Jakieś parę metrów dalej jechało rozpędzone auto. Od razu zdecydowałem się pomóc. Popędziłem w stronę dziecka.
- DESPERO! - krzyknął Diablo i pobiegł za mną.
Wskoczyłem na ulicę i chwyciłem dziecko delikatnie uciekając na chodnik. Niestety za nim zdążyłem uciec uderzyłem tylną łapą w bok auta. Kiedy byłem już na chodniku zauważyłem jak jakaś kobieta biegnie w moją stronę. Płakała ze szczęścia i wzięła dziecko na ręce podnosząc do góry. Potem schyliła się do mnie. Pogładziła mnie ręką po głowie i uśmiechnęła się.
- Dziękuję...- szepnęła.
Było jej chyba smutno z powodu mojej łapy. Wreszcie podbiegł do mnie Diablo. Schylił się nade mną, a potem spojrzał się na kobietę z błagalnym wzrokiem. Ona wyjęła telefon i wystukała jakiś numer. Usłyszałem tylko:
- Halo? Robert...? Nie, pózniej ci opowiem. Przyjeżdżaj szybko!
Wtedy straciłem przytomność. Obudziłem się na stole operacyjnym z bandażem na łapie. Nade mną stał weterynarz i jakiś reporter z kamerą na barku. Wstałem powoli i zauważyłem jak na podłodze siedzi Diablo, a jeszcze obok ta kobieta z dzieckiem.Uśmiechnąłem się sam do siebie. Wtedy ten reporter podszedł do mnie i zrobił mi zdjęcie. Potem położono obok mnie dziecko i też zrobiono kolejne zdjęcie.
- Dajcie już mu spokój. - powiedziała wreszcie kobieta, a ja korzystając z okazji wyszedłem lekko kuśtykając. Kiedy byłem już w sforze wszedłem do naszej jaskini i opowiedziałem Nixie całą historię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz