Powinnam czuć się zszokowana. Zrozpaczona. Przerażona. A jednak w mojej głowie panowała pustka. Straciłam poczucie czasu, nie wiedziałam gdzie jestem, aż w końcu z zamyślenia wyrwała mnie łapa Ellie, potrząsająca mną delikatnie.
- Fart odpiera wroga, ale nie jest dobrze - kontynuowała. - Drin nie żyje. Hockey stracił łapę i bądźmy szczere, nie wygląda najlepiej. Jeśli się wszyscy szybko nie ogarniemy, wilki to wykorzystają i nas rozgromią.
Już nieco bardziej przytomna pokiwałam głową.
- Musimy zrobić wszystko, żeby utrzymać wilki jak najdalej stąd - omiotłam wzrokiem jaskinię medyków. - Spróbuj zebrać jak najwięcej psów, które nie walczą, niech tu przyjdą. Ja pogadam z Hockey'em.
- Powodzenia.
- Uważaj na siebie.
Ellie wybiegła z jaskini gdy tylko skończyłyśmy rozmawiać. Westchnęłam głęboko. Byłam zmęczona i miałam dość. Chciałam, żeby to wszystko okazało się tylko złym snem. Potrząsnęłam głową, aby przerwać ponure myśli i podeszłam do Hockey'a.
Alfa wydawał się zagubiony w innym świecie, jednak gdy przy nim usiadłam, skupił na mnie swoją uwagę. W miarę jak powtarzałam to, co opowiedziała mi Ellie, Hockey wyglądał na coraz bardziej załamanego. Nic dziwnego - podczas gdy ja nie znałam Drina zbyt dobrze, on był jego dobrym przyjacielem. Próbowałam sobie nie wyobrażać, co teraz czuł.
Gdy skończyłam, spojrzałam wyczekująco na Hockey'a, licząc na to, że coś powie.
Hockey?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz