Na moim pysku pojawia się uśmiech.
- Dziękuję. - odpowiadam. Frets mówi to samo. Jedno, któtkie słowo, które zawsze z trudem przechodziło mi przez gardło. Tak często wypowiadane... lecz nie zawsze szczere, jednakże w moim przypadku chyba jednak było powiedziane zgodnie z prawdą.
- Nixa! - woła ktoś. Potrzebuję kilku sekund, by rozpoznać głos Farta. Na te ładne kilka minut zdążyłam zapomnieć, że trwa wojna z watahą wilków. No ładnie...
Nixa kiwa energicznie głową, choć nie wygląda na szczęśliwą z tego powodu (a kto by był?).
- Pa. - rzuca. Biegnie w kierunku swojego dowódcy.
- I co teraz? - odzywa się Frets. - Walki dalej trwają. Niewiele możemy w tej chwili zrobić.
Przez chwilę się zastanawiam, po czym zabieram głos.
- Wiesz, Frets... Taka jedna ja lub jeden Ty na pewno nic nie zdziałamy. Ale całą sforą... Sfora Psiego Głosu Forever jest potężna, na pewno damy radę. SPG liczy ponad sto trzydzieści psów. I my mamy nie dać rady? - uśmiecham się blado.
Frets otwiera pysk, by odpowiedzieć, oczywiście nie ma na to szansy...
- Frets! - teraz słyszymy wołanie kogoś innego.
Bet jest teraz więcej. Frets, jako jeden z ich obrońców, znowu jest potrzebny. Zresztą tak jak ja w grocie medyków. Oboje musimy wrócić do pracy, z nadzieją na koniec tych bitew...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz