wtorek, 16 grudnia 2014

Od Verony - CD historii Fretsa

  Pobiegłam z powrotem do groty, w której pracują medycy. Od miejsca, w którym się znajdowałam, było to trochę daleko. Przyspieszyłam, by przybyć tam wcześniej.
  Gdy tylko weszłam, słyszałam jęki, rozmowy i westchnięcia. Zdążyłam się do tego przyzwyczaić.
 Wyjrzałam przez otwór jaskini, który służy za okno i poczułam, że bardzo brakuje mi Navydeer. Westchnęłam cicho i poszłam w kierunku najbliższego pacjenta.
  - Ktoś ty? - sierść na jego szyi się zjeżyła.
  - Verona. Lekarz w SPG Forever i to od dawa. - podałam mu łapę. Niechętnie uśmiechnął się, co było widać. Z jego łapą nie było najlepiej, chociaż wyraźnie starał się to ukryć. Czasem trafiają się takie przypadki.
  - Słuchaj... - zaczęłam. - Daj mi obejrzeć tą łapę, a nie się buntujesz. Będzie łatwiej tobie i mnie.
  - No dobra. - burknął nieznajomy pies patrząc na mnie spode łba.
***
  Wieczorem, kiedy mogłam chociaż na chwilę wyjść, spotkałam się z Fretsem. Poszliśmy na krótkie polowanie. Jak się chce, to można cieszyć się nawet z dwóch upolowanych królików. A my chcieliśmy.
  
Frets? Sorry, że krótko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz