niedziela, 14 grudnia 2014

Od Nageezi - CD historii Jessy

 Zmieszana cofnęłam się. Desperacko popatrzyłam po pomieszczeniu, ale za grosz nie było gdzie się schować. Podkuliłam ogon i głowę, w momencie naparcia szczeniąt. Wszystkie merdały ogonami, szczekały, pytały, coś mówiły. Były ode mnie mniejsze, ale za to ich liczba przeważała. Któryś chwycił mnie za ogon, inny targał uszy. Ciągle się cofałam, klucząc pomiędzy wyposażeniem norki.
- Hej! - Zawołała Jessy. - Spokój, nie tak gwałtownie, z każdym zdąży się pobawić.
 Spojrzałam na nią znad gromady. Kilkoro z nich jej posłuchało i odsunęło się, inne nadal napierały. Zawarczyłam niepewnie. Tylko jeden się odsunął. Jeden w kropki, z tych co zostały, przewrócił mnie.
- Boisz się? - Zapytał zdziwiony. - Nie chcesz się bawić?
 Zamrugałam kilka razy oczami.
- Nazywam się Filip - ciągnął - na serio nie musisz się bać. Wow, ale ty duża jesteś...
- No - zawtórował mu inny, biały szczeniak. - Strasznie duża. Pewnie też szybka, co? Ścigamy się?
 Zrzuciłam nagle Filipa, uciekając.
- Super, czyli berek! - Uśmiechnął się któryś szczeniak i za mną pobiegł. A za nim reszta.
 Pobiegłam do Jessy, kryjąc się pod jej nogami, uznając to za ostateczną kryjówkę. Gdy biały zbliżył się, Jessy uniosła go. Dopiero po chwili znowu postawiła.
- Dajcie się jej tu rozejrzeć - powiedziała. - Jest pewnie zmęczona.
- No dobrze - rozległ się pomruk niezadowolenia.
 Ostrożnie wyszłam spod suczki, nadal podkulona. Usiadłam w kącie i zaczęłam obserwować zabawę szczeniąt, z obawą, czy aby któryś nie chciałby mnie przyłączyć...

Jessy, szczeniaki?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz