Szczeniaki otworzyły oczy, znalazłam swoją miłość... Czy może być lepiej? Stanowisko Alfy mnie nie interesuje, więc po co zawracać głowę Hockey'owi?
****
Spojrzałem na leżącą obok Saszę. Naprawdę nie spodziewałem się, że znajdę kogoś jak ona... Ciekawe czy rodzice... Rodzice!
- Hej, Sasza, słuchaj, może powinienem cię przedstawić swoim rodzicom?...
****
Zdziwiłam się. Odpowiedziałam jednak:
- No tak... Idziemy?
****
- Mhm.
Poszliśmy w kierunku mojej rodzinnej nory. Po drodze zacząłem opowiadać:
- Moi rodzice nazywają się Fart i Courage. Ojciec był młodą Betą w poprzedniej SPG. Mam też 12 rodzeństwa, ale ich poznasz przy okazji. Rodzice są naprawdę mili.
*****
- Fart i Cour? Poznaję, chociaż za dobrze nie znam... O tak, wiem że rodzeństwa masz sporo...
******
- No więc teraz poznasz - uśmiechnąłem się.
Już po chwili byliśmy przy norze. Podszedłem do wejścia i zapukałem.
- Mamo? Tato?
- Proszę! - Rozległo się ze środka.
*****
On czuł się pewnie, ja nie. Nie mówię żebym się bała, bo psy są miłe i grzeczne chyba że wnerwione. Powiedział:
******
- Nie obawiaj się - uśmiechnąłem się. Potem przyszli rodzice - Cześć, chciałbym wam kogoś przedstawić. To jest Sasza, jesteśmy razem.
****
Uśmiechnęłam się. Mruknęłam cichuteńko:
- Prawie.
A głośno powiedziałam:
- Są nawet szczeniaki, chociaż nie z Grave'a...
********
Matka uśmiechnęła się szczerze, miny ojca nie potrafiłem rozszyfrować. Ale raczej był szczęśliwy.
- Grave chciał zająć się szczeniakami? - Zaśmiała się mama. - Chyba musi cię na serio kochać...
****
Zaśmiałam się. wiedziałam już że jestem wśród przyjaciół. Zachichotałam:
- A ja wiem? Ja go kocham...
Gadaliśmy i gadaliśmy, aż w końcu zapytałam Grave'a:
- Może pójdźiemy do moich rodziców?...
*********
Zdziwiło mnie trochę to pytanie...
- Oni są w Sforze? - Zapytałem.
*****
- Nie, ale nie są niebezpieczni a i droga do nich nie jest długa jeśli wybierzemy się pociągiem, jak to już zostaw mnie.
*******
- Okay, ufam Ci. - Wstaliśmy, podziękowaliśmy moim rodzicom i poszliśmy...
****
Wpakowaliśmy się do towarowca na stacji którą zwiałam z farmy. Znalazłam kąt i wlazłam razem z Grave'jem. Wysiedliśmy w wiosce gdzie mieściła się rodzinna farma i ferma huskich. Odnalazłam rodziców i opowiedziałam w skrócie co robiłam i gdzie mieszkam. Tato zapytał:
- Co to za pies?
Odpowiedziałam, w duchu modląc się aby nie nazwał go ''typkiem'':
- Mój prawie partner...
Matka wrzasnęła z furią:
- CO?! Nic nie mówiłaś!
I zaczęła mnie okładać ogonem. Zastopował ją tati, mówiąc:
- Spokojnie, Sasza nie mogła nas odwiedzać co dzień...
Mama przestała. Spojrzała pytająco na mnie i Grave'a
*****
- Dzień dobry - przywitałem się. - Nazywam się Grave.
****
Tata odpowiedział też za mamę:
- Ja jestem Starling, a mama Saszy- wskazał na mamę- to Jessica. Saszę już znasz.
*****
- Co fakt, to fakt.
Zaczęliśmy rozmawiać...
*****
Wypytywali o różne rzeczy, jak to rodzice... Potem obiecałam, że jeszcze ich odwiedzę i pojechaliśmy do sfory. Stwierdziłam:
- Fajnie było.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz